Strona główna » Aktualności » Cikos: Pan Bóg czuwał

Cikos: Pan Bóg czuwał

Data publikacji: 12-03-2011 22:23



Erik Cikos po spotkaniu z Widzewem przyznał, że to zwycięstwo było nie tylko ważne, ale i trudne. „Ta wygrana była dla nas ważna. Nie było łatwo, zwłaszcza, że murawa nie była w najlepszym stanie i piłka odskakiwała. Ale udało się” – podsumował słowacki obrońca.

Fot. Maks Michalczak Fot. Maks Michalczak

Zwycięstwo nad łódzkim Widzewem to ważna wygrana, bo pozwala Wiśle uciekać rywalom w tabeli.
Tak, zgadzam się. Było też trudnym zwycięstwem, bo boisko było trochę pofalowane i musieliśmy uważnie podawać piłkę. Dobrze, że Patryk strzelił bramkę, bo później grało nam się o wiele łatwiej.

Bramka Małeckiego nie padła w wyniku miażdżącej przewagi Wisły nad Widzewem.
Tak, bo w pierwszej połowie nie graliśmy za dobrze, mieliśmy sporo strat. Ale Pan Bóg czuwał nad nami i dał trzy punkty (śmiech).

W pierwszej połowie kibice długo czekali na trafienie. Czym było to spowodowane? Czy Widzew bronił się lepiej niż Ruch tydzień temu?
Nie, nie powiedziałbym, że Widzew bronił się lepiej niż poprzednie zespoły. My nie zagraliśmy dziś najlepiej, pojawiło się sporo błędów z naszej strony.

W drugiej połowie graliście już z większym luzem, zwłaszcza po akcji Meliksona.
Mieliśmy sporo przestrzeni, a jak strzeliliśmy drugą bramkę, to już byliśmy spokojni o końcowy wynik. A Maor? Pokazał, że jest bardzo dobrym graczem, świetnym technicznie. To udowadnia, że mamy dobrą drużynę i nie pozostaje nic innego, jak udowodnić to w kolejnych spotkaniach z Polonią Bytom i Jagiellonią.

Szkoda, że nie udało się trafić trzeciej bramki, zwłaszcza, że Widzew grał w dziesięciu zawodników.
Fakt, szkoda. Tsvetan miał okazję, ale nie udało się. Myślę, że gdyby trafił, to spadłaby z niego presja zdobywania bramek.

Rafał Młyński
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony