Strona główna » Aktualności » Cierzniak: Miło jest słyszeć swoje nazwisko

Cierzniak: Miło jest słyszeć swoje nazwisko

Data publikacji: 02-08-2015 00:06



Do trzeciej kolejki kibicom Białej Gwiazdy przyszło czekać na pierwsze zwycięstwo w sezonie. Jednak chwile wyczekiwania zostały kibicom wynagrodzone. Wisła po świetnym spotkaniu pokonała na własnym boisku mistrza Polski, ekipę Lecha Poznań. Bez wątpienia widowisko to miało dwóch kluczowych aktorów – zdobywcę obu bramek, Rafała Boguskiego, a także Radosława Cierzniaka, który wykazał się w dzisiejszym meczu kilkoma znakomitymi interwencjami i zachował czyste konto.

Fot. Adam Koprowski Fot. Adam Koprowski

Na gratulacje kierowane do niego przez dziennikarzy, nowy bramkarz Wisły Kraków odparł skromnie: „Wykonałem swoją pracę. Wszyscy dobrze wypełniliśmy swoje zadania i te trzy punkty są w tym momencie najważniejsze. Potrzebowaliśmy tego zwycięstwa, dziś się z niego cieszymy, ale jutro musimy się już skupić na kolejnym rywalu. Wszyscy wiemy, jak ciężki mamy terminarz.”

32-latek w meczu z Lechem wykazał się niesamowitym refleksem m.in. po strzałach Kaspara Hamalainena i Marcina Kamińskiego. Nie wskazał jednak, które z uderzeń było dla niego najcięższym do obrony: „Trzeba zwrócić uwagę, że wszystkie te piłki były w moim zasięgu. Bo bramkarz może być w nie wiadomo jakiej formie, ale jeśli piłka jest poza jego zasięgiem, to nic mu nie pomoże.”

Pytany o elementy, nad którymi trzeba jeszcze popracować na treningach, Cierzniak wskazał grę obronną przy stałych fragmentach gry: „Wiadomo, że zwycięzców się nie sądzi, ale musimy zwrócić uwagę na nasze zachowanie przy rzutach wolnych i rożnych. Mam nadzieję, że trener do tego jeszcze wróci. Wiedzieliśmy dobrze, że w Lechu gra Barry Douglas, który ma doskonale ułożoną nogę i staraliśmy się nie dopuszczać do groźnych sytuacji, ale trochę było tych stałych fragmentów gry. Mam nadzieję, że poprawimy naszą grę w tym aspekcie.”

Na pytanie, czy czuję się już bramkarzem numer jeden w ekipie Białej Gwiazdy, były zawodnik m.in. Dundee United odparł: „Przyszedłem tutaj jako zastępca dwóch kontuzjowanych kolegów i staram się zrobić wszystko, żeby godnie to zrobić. Bardzo przyjemnie słyszeć już po trzech meczach swoje nazwisko, ale w tym momencie najważniejszy jest zespół. Nie myślę długofalowo o miejscu w pierwszym składzie, skupiam się na każdym kolejnym meczu. Szanuję obu swoich rywali, są to zawodnicy o określonej renomie w Ekstraklasie.”

Na koniec Cierzniak dodał: „Zrobię w swojej mocy wszystko, żeby być tu bramkarzem numer jeden. Wierzę, że jeszcze nie raz uda mi się zagrać tak, jak dziś.”

Już w następnej kolejce przed całą obroną Białej Gwiazdy duże wyzwanie. Wiślacy zmierzą się drużyną Legii Warszawa. Jednak jeśli Radosław Cierzniak zachowa swoją doskonałą dyspozycję, kibice mogą być spokojni.

Jakub Pobożniak
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony