Strona główna » Aktualności » Chociaż wołali „Clebi”, to trenował Lucas

Chociaż wołali „Clebi”, to trenował Lucas

Data publikacji: 28-05-2012 19:12



W trakcie poniedziałkowego treningu pierwszej drużyny po raz pierwszy z seniorami pracował Lucas Guedes, czyli syn Clebera. Zawodnicy Białej Gwiazdy ochrzcili go podobnie jak syna Kazimierza Moskala - Kamila, na którego wołają „Kaziu” i do młodego zawodnika krzyczeli „Clebi”. „Clebi” tymczasem stał obok boiska i przyglądał się, jak po murawie biega Lucas.

Fot. Maks Michalczak Fot. Maks Michalczak

Cleber bacznie przypatrywał się poczynaniom swojego syna, a przy okazji sam wracał myślami do swoich piłkarskich początków. „Pierwszy trening z seniorami, a potem pierwszy mecz to spełnienie marzeń. Ja notatkę z gazety z mojego pierwszego meczu wyciąłem i mam do tej pory” – zdradza nam były zawodnik Białej Gwiazdy. Lucas potwierdził słowa taty. „Gdy dowiedziałem się od trenera Marca o tym, że będę trenował z pierwszą drużyną, myślałem, że sobie ze mnie żartuje. Kiedy trener powiedział, że ma dla mnie niespodziankę, to pomyślałem, że po raz pierwszy po kontuzji zabierze mnie na mecz juniorów starszych. On tymczasem powiedział, że moje marzenie się spełni i dodał, że idę na trening do pierwszej drużyny. Serce od razu zaczęło mi mocno walić” – podkreśla płynną polszczyzną Lucas i dodaje, że to najpiękniejszy prezent na zbliżające się urodziny, jaki mógł sobie wymarzyć.

Od soboty, kiedy młody pomocnik dowiedział się, że będzie trenował ze starszymi kolegami, emocje nie opadały. „Dziś jak wszedłem do szatni, to popatrzyłem na zawodników: na Czarka Wilka, na Tomka Jirsaka, na Michała Czekaja i zacząłem się zastanawiać, czy na pewno tu jestem. Kiedy wszedłem na boisko, przez pierwsze dziesięć minut myślałem o tym, że moje marzenie się spełnia. Potem adrenalina trochę ze mnie zeszła i się uspokoiłem” – mówi Lucas i dodaje ze śmiechem: „Chyba dopiero gdy się wykąpię, wrócę do domu i zobaczę moje zdjęcie na stronie Wisły, to uwierzę, że tu byłem.”

Niewiele zabrakło, a marzenia Lucasa trzeba by było odłożyć na przyszłość. Młody piłkarz bowiem niedawno złamał rękę i dopiero kilku dni trenuje. „Miałem operację, przez sześć tygodni rękę w gipsie i za mną są dopiero cztery treningi. W niedzielę pojechałem na mecz z juniorami starszymi, ale w ogóle nie zagrałem. Trochę się jeszcze boję. Czasem nie mam piłki, chcę złapać przeciwnika, ale jeszcze cofam rękę. Mam nadzieję, że wszystko powoli będzie wracało do normy” – przyznaje Lucas.

Gdy młody chłopak schodził z boiska, wszedł na nie jego ojciec, który rozpoczął rozgrzewkę przed meczem oldbojów Wisły. A Lucas? Lucasa do szatni niosła chyba pozytywna energia po pierwszym treningu z seniorami Wisły. Co prawda zastanawiał się, co po zajęciach powie mu trener Probierz i czy zabierze go we wtorek na sparing do Tarnowa, ale równocześnie podkreślał: „Przed nami mistrzostwa Polski juniorów – trzeba się skupić nad tym, żebym wrócił do formy na te mecze.”

M. Górski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA
 



do góry strony