Strona główna » Aktualności » Był taki mecz: Ostatnia kolejka marzeń. Wisła - Śląsk 2:0

Był taki mecz: Ostatnia kolejka marzeń. Wisła - Śląsk 2:0

Data publikacji: 01-06-2017 09:43



Przed nami końcowa - 37. kolejka Ekstraklasy. W niedzielę w korespondencyjnym starciu o piąte miejsce Wisła zmierzy się z Koroną. Krakowianie podejmą Bruk-Bet Termalicę Nieciecza, kielczan zaś czeka wyjazd do Szczecina. Jeszcze większe emocje będą odczuwalne na stadionach w Białymstoku i Warszawie, gdzie pojawią się czterej kandydaci do tytułu: Jagiellonia, Lech, Legia i Lechia. My natomiast na łamach cyklu „Był taki mecz” wrócimy pamięcią do starcia z ostatniej kolejki sezonu 2008/2009, które przesądziło o wygraniu ligi przez Białą Gwiazdę!


Wisła, dowodzona wówczas przez Macieja Skorżę, krok po kroku zbliżała się do wymarzonego dwunastego tytułu mistrza Polski. Kibicom krakowskiego zespołu serce zadrżeć mogło nieco mocniej w przedostatniej potyczce sezonu, kiedy to na stadionie przy Traugutta w Gdańsku Wiślacy długo męczyli się z Lechią. Wtedy jednak zwycięstwo 4:2 w ostatnich minutach zapewnił zmiennik Wojciech Łobodziński, w związku z czym Białej Gwieździe do ostatecznego triumfu potrzebny był punkt w starciu ze Śląskiem. Wrocławianom nikt nie mógł już odebrać szóstego miejsca na koniec rozgrywek.

Postraszeni - obudzeni!
 
W atmosferze święta kibice obu zespołów pojawili się na R22 na długo przed meczem. „Tylko mistrzostwo, Wisełko, tylko mistrzostwo” - tak zawodnicy klubu spod Wawelu zostali przywitani przy wyjściu na rozgrzewkę. Krakusów nie trzeba było motywować - o prymat w kraju korespondencyjnie walczyła Legia, która musiała liczyć na wygraną innego zespołu o wojskowym rodowodzie. Warszawiacy byli bliscy zrównania się punktami w wirtualnej tabeli już w 2. minucie, kiedy to gracz Śląska - Janusz Gancarczyk kropnął z dystansu w poprzeczkę.
 
I choć pierwsze minuty wyglądały bardzo niemrawo, to wraz z upływem czasu Biała Gwiazda coraz bardziej przeważała. Pierwszy sygnał do ataku dał kolegom Paweł Brożek, który sprytnym lobem próbował pokonać Wojciecha Kaczmarka, byłego juniora Wisły. Dwumetrowy golkiper wykorzystał swój zasięg ramion i przeniósł piłkę nad poprzeczką. Zespół Macieja Skorży od tego momentu ruszył jednak do przodu i dopiął swego w 27. minucie. Marek Zieńczuk minął zwodem Tadeusza Sochę i dośrodkował w pole karne, gdzie defensorzy Śląska skupili się głównie na Pawle Brożku. Za akcją poszedł Radosław Sobolewski, który kapitalnym wolejem dał upragnione prowadzenie.
 
 
Piękne pożegnanie „Zienia”
 
Podrażniona sytuacją w Krakowie Legia przed przerwą zdobyła dwa gole, ale na Wiślakach nie robiło to żadnego wrażenia. To krakowianie jako pierwsi byli bliscy podwyższenia wyniku. Wprowadzony w drugiej części spotkania Ćwielong wyłożył futbolówkę Zieńczukowi, który tym razem jednak chybił. I mogło się to zemścić niemal jak niewykorzystane okazje „Zienia” w Atenach cztery lata wcześniej, bowiem w odpowiedzi w sytuacji sam na sam z Pawełkiem znalazł się Sebastian Dudek. Wrocławianin przymierzył, ale piłka zatrzymała się na słupku ku olbrzymiej uldze 15 tysięcy zgormadzonych przy R22 kibiców.
 
Riposta Wisły powinna była zamknąć całe spotkanie, ale po doskonałej centrze Zieńczuka chybił Junior Díaz. Co nie powiodło się Kostarykaninowi, udało się jego niedoszłemu asystentowi. W ostatnim meczu w barwach Białej Gwiazdy „Zieniu” przejął bezpańską piłkę pod polem karnym Śląska i płaskim strzałem nie dał szans Kaczmarkowi. Kibice eksplodowali z radości, a poziom decybeli równał się co najmniej startom samolotów. Wiślacy przypieczętowali dwunasty w historii mistrzowski tytuł! Tuż po golu przy owacji całego stadionu pożegnany został Marek Zieńczuk, którego zmienił Tomáš Jirsák. Na placu gry zameldował się także Mauro Cantoro, co miało zabezpieczyć środek pola.
 
 
Zabawa do rana!
 
Wszyscy piłkarze - zarówno ci przebywający na boisku, jak i na ławce - myślami byli już na mistrzowskiej fecie, co mogło jeszcze nieco się zemścić. Już w doliczonym czasie gry Śląsk po raz kolejny trafił w obramowanie bramki. Tym razem bombą w poprzeczkę popisał się Szewczuk. Połowa kibiców nie zwróciła już nawet uwagi na tę sytuację, gdyż już kłębiła się przy bramach, których otwarcie zaraz spowodowałoby „wysypanie” się fanów na murawę. Chwilę później sędzia Hubert Siejewicz gwizdnął po raz ostatni i wszystko stało się jasne! Wiślacy obronili mistrzowski tytuł i po raz dwunasty mogli świętować krajowy prymat. Radości nie było końca, a feta mistrzowska tradycyjnie przeniosła się na krakowski Rynek, gdzie zabawa trwała do białego rana. I choć w tym sezonie takie widoki nam już nie „grożą”, to kto wie co przyniesie kolejny?
 
 
Wisła Kraków - Śląsk Wrocław 2:0 (1:0)
1:0 Sobolewski 27’
2:0 Zieńczuk 82’
 
Wisła: Pawełek - Šinglar, Marcelo, Głowacki, Piotr Brożek - Łobodziński (66’ Ćwielong), Díaz, Sobolewski, Zieńczuk (84’ Jirsák) - Małecki, Paweł Brożek (88’ Cantoro)
 
Śląsk: Kaczmarek - Socha, Celeban, Łukasiewicz (46’ Biliński), Pawelec - M. Gancarczyk (87’ Klofik), Dudek, Górski, J. Gancarczyk - Ulatowski - Szewczuk
 
Żółte kartki: Głowacki, Zieńczuk
 
Sędziował: Hubert Siejewicz (Białystok)
 
Widzów: 15 500
 
Jakub Pobożniak
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


do góry strony