Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Był taki mecz: Misiek King!
Data publikacji: 15-12-2016 14:59W historii meczów z chorzowskim Ruchem brakuje dwucyfrówek i innych rzucających się w oczy wyników. Wyjątkiem jest towarzyski mecz… halowy, w którym Wisła uległa Niebieskim 6:9. W futbolu nie zawsze liczy się spektakularny rezultat. Ważna jest również ranga spotkania. Tak było chociażby osiem miesięcy temu, gdy ważyły się losy awansu Białej Gwiazdy do grupy mistrzowskiej. Dziś w cyklu „Był taki mecz” cofamy się do końcówki poprzedniej rundy zasadniczej i wspominamy ostatni mecz Wisły przy Cichej.
3 kwietnia 2016 roku o godzinie 18.00 miały spotkać się ekipy, które w sumie zdobyły 27 tytułów mistrza kraju. Biała Gwiazda po dziś dzień ma ich na koncie 13, a Ruch 14, choć wyniki te mogły, a wręcz powinny być odwrotne. Jednym z najbardziej pamiętnych starć między oboma zespołami jest bowiem to z 1951 roku, kiedy Niebiescy w finale Pucharu Polski pokonali Wisłę 2:0 i zdobyli tym samym… mistrzostwo Polski. Rozgrywki ligowe zwyciężyła Biała Gwiazda, lecz zgodnie z przepisami tytuł mistrza należał się triumfatorowi pucharu. Tak postanowiono i koniec, dzięki czemu do dziś to Ruch do spółki z Górnikiem Zabrze jest najbardziej utytułowanym klubem piłkarskim w kraju.
Rekord zabrany... Sobolowi
Osiem miesięcy temu oba zespoły nie biły się o mistrzostwo kraju, lecz o zapewnienie sobie spokojnej końcówki sezonu przez zagwarantowanie sobie miejsca w ośmiozespołowej grupie mistrzowskiej. Wisła, by podtrzymać swoje nadzieje, musiała zainkasować komplet punktów, Ruchowi wystarczał jeden punkt w dwóch meczach. Od samego początku zaangażowanie piłkarzy Białej Gwiazdy sięgało zenitu i to krakowianie byli stroną napierającą. Już w 6. minucie przyniosło to upragniony efekt. Z rzutu wolnego z prawej strony boiska zacentrował Rafał Wolski, a w podbramkowym zamieszaniu do piłki dopadł Arkadiusz Głowacki, który klatką piersiową skierował futbolówkę do siatki. Tym samym „Głowa” pobił rekord… Radosława Sobolewskiego jako najstarszego w historii strzelca bramki dla Wisły, który wyśrubował jeszcze ostatnio w starciu z Lechią Gdańsk.

Przy Cichej zrobiło się głośno w 25. minucie, gdy gola zdobył były gracz Białej Gwiazdy - Mariusz Stępiński. Napastnik, który reprezentuje dziś francuskie Nantes, z polskimi kibicami pożegnał się w tym sezonie na stadionie przy Reymonta, gdzie również pokonał wiślackiego bramkarza. Druga część meczu rozpoczęła się idealnie dla Wiślaków. Z kornera dośrodkował Rafał Wolski, a zupełnie niepilnowany Ondrasek głową skierował piłkę do siatki. Natomiast w 57. minucie szarżę lewą flanką przeprowadził Małecki, po czym kropnął z linii pola karnego. Matus Putnocky odbił piłkę przed siebie, a jako pierwszy znalazł się przy niej Wolski, któremu nie pozostało nic innego, jak tylko głową wbić ją do bramki obok leżącego jeszcze bramkarza Niebieskich. W tej sytuacji błąd popełnił Rafał Grodzicki, który nie zdołał uprzedzić wypożyczonego z Fiorentiny pomocnika.
Misiek time!
Krakowskim fanom wydawało się, że mecz jest już rozstrzygnięty. Zupełnie innego zdania był Michał Koj, który zabrał się z kontratakiem chorzowian w 81. minucie i zupełnie nieobstawiony w polu karnym krakowian wpakował piłkę do siatki. Ekipa Dariusza Wdowczyka musiała drżeć o wynik do samego końca, a pomóc Ruchowi próbował… doskonale znany i niekoniecznie dobrze wspominany po ostatnim meczu 1/4 Pucharu Polski sędzia Paweł Raczkowski, który dopatrzył się faulu Głowackiego na Grodzickim. Kuriozalna decyzja arbitra została podtrzymana, lecz zespół Waldemara Fornalika nie potrafił tego wykorzystać. Do jedenastki podszedł Patryk Lipski, a jego strzał zatrzymał Michał Miśkiewicz, który tym samym dał Wiśle nadzieję i wiarę w awans do górnej ósemki.

Jeżeli Wiślacy wygrają mecz w Chorzowie, po dwudziestu spotkaniach tego szalonego dla nas sezonu przezimują w górnej połówce tabeli. Każde zwycięstwo brane jest w ciemno - nawet 3:2 po obronionych dwóch karnych w końcówce meczu. Może na koniec tej jakże wariackiej rundy stanie się coś spektakularnego, a jednocześnie szczęśliwego dla Białej Gwiazdy? Starcie w Chorzowie już w piątek o 20.30. Trzymajcie kciuki za Wisełkę!
3.04.2016
Ruch Chorzów - Wisła Kraków 2:3 (1:1)
0:1 Głowacki 6'
1:1 Stępiński 26'
1:2 Ondrasek 50'
1:3 Wolski 57'
2:3 Koj 81'
Ruch: Putnocky - Konczkowski, Grodzicki, Koj, Oleksy - Surma, Hanzel (64' Iwański) - Mazek, Lipski, Zieńczuk (60' Moneta) - Stępiński (76' Efir)
Wisła: Miśkiewicz - Jović, Głowacki, Guzmics, Sadlok - Popović - Boguski, Wolski (82' Crivellaro), Małecki - Brożek (83' Cywka), Ondrasek
Żółte kartki: Grodzicki, Stępiński, Koj - Głowacki
Sędziował: Paweł Raczkowski z Warszawy
Jakub Pobożniak
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















