Strona główna » Aktualności » Był taki mecz: Jubileuszowy pogrom Miedziowych

Był taki mecz: Jubileuszowy pogrom Miedziowych

Data publikacji: 27-10-2016 18:51



Przed pucharowym starciem z Lechem Poznań w cyklu „Był taki mecz” wspominaliśmy najwyższe zwycięstwo Wiślaków w potyczkach z Dumą Wielkopolski. Idąc tym tropem, dziś - czyli na cztery dni przed ważną ligową rywalizacją z Zagłębiem Lubin - wracamy pamięcią do czasów, gdy Miedziowi odstawali od krakowskiej ekipy co najmniej na długość tuneli kopalni KGHM-u.


W jubileuszowym, 1650. meczu Wisły w najwyższej klasie rozgrywkowej, podopiecznym Henryka Kasperczaka przyszło zmierzyć się z zespołem z Dolnego Śląska. Dokładnie 12 lat, miesiąc i trzy dni temu, o godzinie 18.15 sędzia Robert Małek zagwizdał po raz pierwszy w starciu ligowego hegemona z ówczesnym beniaminkiem Idea Ekstraklasy, w którego barwach występowało wówczas czterech piłkarzy, w swojej karierze grających także z Białą Gwiazdą na piersi. Byli to: Wojciech Łobodziński, Paweł Strąk, Zbigniew Murdza oraz Grzegorz Niciński. 

Butem w sędziego!
 
Popularny „Nitek” już na samym początku spotkania mógł pogrążyć Wiślaków, lecz żadna z jego trzech prób nie przyniosła rezultatu. Ostra reprymenda Henryka Kasperczaka podziałała na krakowian mobilizująco i po pierwszym kwadransie Miedziowi nie byli już w stanie sprostać poziomowi, jaki narzucili gracze spod Wawelu. Już w 20. minucie Tomasz Frankowski zachował się jak rasowy defensywny pomocnik i przeciął akcję gospodarzy, po czym zagrał idealną piłkę do Macieja Żurawskiego, który spokojnym strzałem w lewy róg dał prowadzenie Wiślakom. Domagający się odgwizdania pozycji spalonej napastnika Wisły trener Zagłębia - Drażen Besek - ze złości kopnął but, który uderzył sędziego liniowego. Krewki Chorwat został usunięty z ławki trenerskiej, a defensywa gospodarzy bez swojego szkoleniowca posypała się całkowicie. Dzięki temu już dziewięć minut później „Żuraw - Władca Muraw” mógł cieszyć się już z dubletu. Snajpera Wisły pięknym podaniem z głębi pola uruchomił Mauro Cantoro, a późniejszy gracz Celticu ze spokojem pokonał Danijela Madaricia. 
 
Do przerwy 0:3. Po przerwie - kanonada
 
Wisła nie zatrzymywała się i jeszcze przed przerwą swoją pierwszą bramkę w barwach Białej Gwiazdy zdobył Marek Zieńczuk. „Zieniu” popisał się sprytem i wykorzystał nieskuteczną pułapkę ofsajdową lubinian, po czym w sytuacji sam na sam z Madariciem minął golkipera i posłał piłkę do pustej już bramki. Po raz kolejny asystą błysnął Cantoro. Trzybramkowa przewaga gości w zasadzie rozstrzygała spotkanie już po pierwszej połowie. Krótki zryw Miedziowych przyniósł im honorową bramkę - gola głową strzelił… Rafał Piętka. Wiślacy nie pozwolili jednak gospodarzom na więcej, już trzy minuty później ponownie odjeżdżając na dystans trzech goli. Dla odmiany podawał Żurawski, a Tomasz Frankowski trafił po raz 98. w barwach Wisły, a 99. w Ekstraklasie. „Franek - Łowca Bramek” sześć minut później znowu wcielił się w rolę asystenta, a z odległości… pół metra futbolówkę do siatki skierował Damian Gorawski. 
 
W Zagłębiu tuż po stracie gola dokonane zostały dwie zmiany. Nowi piłkarze nie zdążyli jeszcze przywitać się z futbolówką, a Danijel Madarić po raz szósty musiał wyciągać piłkę z siatki. Dwójkową akcję przeprowadzili Maciej Żurawski i Marek Zieńczuk, a wiślacki lewoskrzydłowy piękną podcinką zdobył swoją drugą bramkę w Wiśle. Chwilę później na murawie pojawili się zmiennicy i już w 74. minucie jeden z nich - Marcin Kuźba po trzeciej już asyście Frankowskiego mocnym strzałem pod poprzeczkę dobił bezradnego Madaricia. Na pomeczowej konferencji prasowej trener Besek żałował, że nie zdjął Chorwata już w przerwie. Na szczęście dla bramkarza Miedziowych w ostatnim kwadransie Wiślacy spuścili z tonu i nie doprowadzili do dwucyfrówki. Gdyby lepszą skutecznością popisali się Kuźba i Aleksander Kwiek, krakowianie mogliby być jedynym zespołem, który w XXI w. zdobył 10 goli w Ekstraklasie. 
 
Przed poniedziałkowym starciem w Lubinie nie oczekujemy od Wiślaków powtórzenia takiego wyniku. Zagłębie to zupełnie inna drużyna, która pod wodzą Piotra Stokowca jest jedną z najmocniejszych ekip Ekstraklasy. Miedziowi mocno trzymają się ligowej czołówki, nawet mimo letnich występów w eliminacjach Ligi Europy. Oczywiście niespodzianka w postaci tak okazałego zwycięstwa byłaby mile widziana, lecz i wygrana Wisły 1:0 wprawi kibiców Białej Gwiazdy w bardzo dobry nastrój! 
 
Zagłębie Lubin - Wisła Kraków 1:7 (0:3)
0:1 Żurawski 20’ 
0:2 Żurawski 29’
0:3 Zieńczuk 38’
1:3 Piętka 52’
1:4 Frankowski 55’
1:5 Gorawski 61’
1:6 Zieńczuk 64’
1:7 Kuźba 74’ 

Zagłębie: Madarić - Żytko, Szczypkowski, Pokorny, Kłos - Piętka, Bartczak, Jackiewicz, Pach (63’ Perović) - Niciński (63’ Murdza), Łobodziński (84’ Mierzejewski)
 
Wisła: Majdan - Baszczyński, Kłos, Głowacki, Stolarczyk - Gorawski (77’ Kwiek), Szymkowiak (69’ Kukiełka), Cantoro, Zieńczuk - Frankowski, Żurawski (69’ Kuźba)
 
Sędziował: Robert Małek z Zabrza
 
Widzów: 7 000 
 
Jakub Pobożniak
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


do góry strony