Strona główna » Aktualności » Burliga: Nie było czego bronić

Burliga: Nie było czego bronić

Data publikacji: 20-03-2011 22:52



Stadion w Bytomiu jest szczęśliwy dla Łukasza Burligi. Tu w poprzednim sezonie rozegrał cały mecz, a tym razem wszedł na murawę w drugiej części meczu. Tym razem nie udało się, jak rok temu, wywalczyć trzech punktów.

Fot. Maks Michalczak Fot. Maks Michalczak

Szkoda, że tylko zremisowaliśmy. Wiadomo, że walczymy o mistrzostwo, więc przyjechaliśmy tutaj po trzy punkty, bo chcielibyśmy wypracować sobie jak największą przewagę nad rywalami” – mówił po meczu „Bury”.

Od momentu wejścia na murawę Burliga był bardzo aktywny w ofensywie. „Chciałem atakować, nie było czego bronić, chcieliśmy wygrać ten mecz. Poza tym lewy pomocnik Polonii grał bardzo głęboko, rzadko włączał się do akcji ofensywnych, więc nie było sensu stać i patrzeć, tylko trzeba było wypracować przewagę na skrzydle” – opowiadał po meczu Łukasz.

Ofensywa ofensywą, ale pozostają jeszcze zadania obronne. Jak wyglądała druga bramka dla Polonii z perspektywy Łukasza. „W środku pola walczyłem o piłkę z zawodnikiem Polonii i ona odbiła się tak, że poszła w kierunku naszej bramki. Poszła kontra, ale niestety nikt nie zdążył za Jareckim” – opisywał Burliga. „Najbliżej niego był chyba Osman, ale Jarecki jest lewym pomocnikiem, więc może ja też powinienem był szybciej wracać. Ciężko teraz powiedzieć” – dodał piłkarz.

Łukasz nie wie, czy będzie miał szansę zagrać także w kolejnym meczu, ale zapewnił, że gdy tylko będzie potrzeba, będzie gotowy do wyjścia na murawę. „Wszystko zależy od trenera. Ja robię co mogę i trenuję cały czas tak samo” – zakończył Burliga.

M. Górski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony