Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Burliga: Liczymy na happy end
Data publikacji: 16-04-2015 15:29Łukasz Burliga to zawodnik, który do meczowej kadry wraca po absencji za nadmiar żółtych kartek. Jak sam mówi, przerwa w grze dobrze podziałała na jego formę.
Obrońca Białej Gwiazdy przyznaje, że ciężko było mu z boku przyglądać się rywalizacji, w której jego koledzy zremisowali z Górnikiem Zabrze. „Trudno ogląda się mecze z trybun, bo każdy zawodnik chce przebywać na boisku. Szczególnie pierwsza połowa była słaba w naszym wykonaniu, w nasze poczynania wdarła się nerwowość. Dobrze, że pomimo słabszego meczu, jaki się nam przytrafił, udało się zremisować” – ocenia spotkanie z Górnikiem „Bury”.
Burliga w potyczce z „Trójkolorowymi” nie zagrał, lecz jak przyznaje, nie wpłynął ten fakt negatywnie na jego piłkarską formę. „Ta przerwa była dosyć krótka, ponieważ wcześniej graliśmy w poniedziałek w Białymstoku, więc trwała tak naprawdę 10 dni. Był to czas, w którym mogłem się zregenerować i przygotować odpowiednio do meczu, dlatego wydaje mi się, że przerwa wpłynęła na mnie korzystnie”.
Trener Kazimierz Moskal w ostatnich meczach ustawił Burligę na pozycji lewego obrońcy, lecz ten podkreśla, że jego ulubionym miejscem na boisku jest prawa strona defensywy. „Wolę grać na prawej obronie, ale trener ostatnio widzi mnie po drugiej stronie boiska, co nie zmienia faktu, że zawsze staram się dać z siebie wszystko, bo to właśnie szkoleniowiec decyduje, gdzie zagram. Gdy trener Moskal przyszedł do Wisły, to odbyliśmy rozmowę, w której powiedziałem, że moją nominalną pozycją jest prawa obrona, a ewentualnie, jeśli przyjdzie taka konieczność, mogę zagrać czy to na skrzydle, czy na lewej obronie. Z treningów natomiast nie widać, żeby brał mnie pod uwagę w roli pomocnika” – zdradza obrońca Białej Gwiazdy.
Ostatnia rywalizacja Wisły z Podbeskidziem zakończyła się zwycięstwem krakowian, a jedną z decydujących dla losu spotkania bramek zdobył właśnie „Bury”. „Początek tamtego meczu był dla nas fatalny, bo przegrywaliśmy 2:0. Udało nam się przełamać, zdobyć kolejne bramki i ostatecznie wygrać. Mój gol był na pewno fajny, bo zdobyty tzw. podcinką. Pozostaje mieć nadzieję, że jutro również mecz zakończy się dla nas happy endem” – mówił z nadzieją Łukasz.
Drużyny prowadzone przez trenera Leszka Ojrzyńskiego słyną z ostrej i zaciętej walki. Czy zatem w piątek możemy spodziewać się podobnego pojedynku? „Na pewno będzie to mecz jak finał, bo zwycięstwo jednej z drużyn praktycznie zapewni jej byt w pierwszej ósemce. Możemy się spodziewać walki na całego, ale my musimy grać piłką i realizować założenia, jakie trener Moskal przekaże nam na odprawie, tak żebyśmy mogli narzucić swój styl gry” – kończy zawodnik Białej Gwiazdy.
A. Koprowski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















