Strona główna » Aktualności » Burliga: Gdyby koledzy z Wisły pomogli...

Burliga: Gdyby koledzy z Wisły pomogli...

Data publikacji: 26-05-2012 14:01



Łukasz Burliga ostatni sezon spędził na wypożyczeniu do Ruchu Chorzów. „Bury” w zespole prowadzonym przez trenera Fornalika rozegrał dwadzieścia meczów w lidze i Pucharze Polski oraz zajął z drużyną drugie miejsce w lidze. „Gdyby koledzy z Wisły pomogli w ostatnim meczu, to mógłbym uchodzić za takiego fartownego zawodnika, który zdobył dwa złote medale za mistrzostwo Polski z rzędu” – uśmiecha się obrońca.

Fot. Daniel Gołda Fot. Daniel Gołda

Ten materiał ukazał się w 132. numerze Newslettera Wisły Kraków. Aby go zamawiać, wystarczy wypełnić formularz

Jak podsumujesz sezon wypożyczenia do Ruchu?

Myślę, że to był świetny sezon dla Ruchu. Dla mnie też nie był zły, chociaż z pewnością mógłby być lepszy. Biorąc pod uwagę sukcesy na pewno jestem zadowolony, ale na pewno liczyłem na to, że będę grał jeszcze więcej.

Z czego jesteś najbardziej zadowolony: z wicemistrzostwa Polski, finału Pucharu Polski, czy dwudziestu meczów, które zagrałeś w barwach Ruchu?
Myślę, że ze wszystkiego po kolei. Mieliśmy w Ruchu super atmosferę, więc na pewno cieszę się z sukcesów drużynowych: z drugiego miejsca i finału Pucharu Polski. Cieszę się też, że udało się rozegrać te dwadzieścia meczów, chociaż tak jak już powiedziałem – zawsze człowiek chce więcej.

Jaka była atmosfera w drużynie Ruchu po sezonie?
Cały czas była radość, że jesteśmy w czołówce. Wiadomo, że przed ostatnią kolejką była szansa na mistrza i nasłuchiwaliśmy wieści z Krakowa. Biorąc pod uwagę cały sezon na pewno jesteśmy bardzo zadowoleni, ale pozostaje niedosyt, że zabrakło nam tylko jednej wygranej w którymś z tych zremisowanych meczów lub tego, żeby Wisła nie przegrała w ostatniej kolejce ze Śląskiem.

Jest jakiś jeden mecz w tym sezonie, z którego jesteś najbardziej zadowolony w swoim wykonaniu?
Myślę, że to były oba mecze z Cracovią w pierwszej rundzie. W lidze zagrałem cały mecz i wygraliśmy 2:0. Nieźle mi sie grało w tamtym spotkaniu. Potem był mecz w Pucharze Polski, w którym gole strzelał Marek Zieńczuk i ja i wygraliśmy 2:1 po dogrywce. Myślę, że to były takie moje najlepsze mecze.

Wiosną znowu potrzebowałeś chwilę, żeby wskoczyć do pierwszego składu? Skąd to się wzięło?
Zagrałem cały pierwszy mecz. To było spotkanie ze Śląskiem, które zremisowaliśmy 1:1. Potem miałem problemy ze zdrowiem przez prawie miesiąc i przez to forma na pewno nie była optymalna. Dodatkowo w meczu ze Śląskiem dostałem czwartą żółtą kartę i musiałem pauzować. Ruch natomiast zaczął wygrywać mecze i ciężko było wrócić do składu, bo trener Fornalik raczej wychodzi z założenia, że nie zmienia się zwycięskiego składu. Musiałem więc czekać na swoją szansę.

Występowałeś w Ruchu i na prawej, i na lewej obronie. Na której z tych pozycji gra ci się lepiej?
Wiadomo, że moja nominalną pozycją jest prawa obrona, ale jeśli jest potrzeba, to nie ma problemy, żeby zagrać też na lewej. W Ruchu występowałem też w środku obrony przez kilka minut w lidze i przez jedną połowę w Pucharze Polski. Można więc powiedzieć, że cały czas jestem uniwersalnym zawodnikiem.

O prawej pomocy już zapomniałeś?
Na prawej pomocy nie grałem już od dłuższego czasu. Raz tylko w Młodej Ekstraklasie w Ruchu wystąpiłem na tej pozycji i strzeliłem dwa gole. W piłce seniorskiej natomiast nie grałem na prawej pomocy już od ponad roku.

Czyli teraz o sobie powiesz: Łukasz Burliga – obronca?
Tak, prawy obrońca. To jest chyba najbliższe prawdy.

Jaka jest twoja przyszłość? Wracasz do Wisły?
Ja nie znam szczegółów, ale usłyszałem z ust prezesa Bednarza, że mam wracać. Powiedział mi w trakcie Gali ekstraklasy na zakończenie sezonu: „Do zobaczenia w Krakowie”. Zrozumiałem to tak, że wracam do Wisły.

A co z Ruchem? Były jakieś rozmowy na temat twojego pozostania w tym klubie?
Ruch ostatecznie nie zapewnił sobie opcji pierwokupu w mojej umowie wypożyczenia. Z tego, co wiem, to w Chorzowie były zapytania do Wisły o moje wykupienie, ale w Krakowie chcieli, żebym wracał.

Rozmawiałeś już z kolegami z Wisły, jak to wygląda pod kierunkiem trenera Probierza?
Rozmawiałem z Michałem Czekajem i Filipem Kurto, z którymi utrzymuję bliższy kontakt. Miałem też kontakt z Tomkiem Jirsakiem i Łukaszem Gargułą. Z tego co wiem, to koledzy trenują na całego. W nowym sezonie na pewno będzie walka, miejmy nadzieję, że o mistrzostwo.

Żartowałeś z kolegów, że jesteś jedynym Wiślakiem, który ma medal za ten sezon?
Nie. Śmiałem się natomiast, że miałem szansę być jedynym zawodnikiem, który zdobyłby dwa złote medale pod rząd w ostatnich sezonach. Gdyby koledzy z Wisły pomogli mi w ostatnim meczu, to mógłbym uchodzić za takiego fartownego zawodnika.

M. Górski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony