Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Bunoza: Stajemy się prawdziwym zespołem
Data publikacji: 20-11-2010 13:10Po ostatnich meczach obrona Wisły zbiera dobre recenzje. Także zawodnicy formacji defensywnej czują, że ich gra zaczyna się coraz bardziej zazębiać. “Teraz, kiedy za nami jest już trzynaście meczów ligowych, znamy się i stajemy się prawdziwym zespołem. Z meczu na mecz gramy coraz lepiej” - twierdzi Gordan Bunoza.
Wygląda na to, że obrona Wisły zaczyna się spisywać coraz lepiej. Czy wy, zawodnicy, też to widzicie?
Na początku sezonu w drużynie było dużo nowych zawodników. Nie znaliśmy się nawzajem. Teraz, kiedy za nami jest już trzynaście meczów ligowych, znamy się i stajemy się prawdziwym zespołem. Z meczu na mecz gramy coraz lepiej.
Ostatnie wygrane pomogły wam jeszcze bardziej stać się zespołem?
Oczywiście. To były dwa mecze derbowe - jeden Krakowa, drugi całej Polski. Bardzo żałuję, że nie udało nam się osiągnąć dobrego rezultatu w trzecim z tych ważnych meczów - z Lechem. Gdybyśmy zremisowali albo wygrali tamten mecz, za nami byłaby naprawdę imponująca seria.
A ty osobiście? Czujesz się pewniej w zespole?
Tak, czuję się lepiej. Wiem, czego mogę się spodziewać po kolegach z zespołu, po kibicach. Łatwiej jest mi teraz grać.
Po meczu z Legią zostałeś wybrany do jedenastki kolejki “Przeglądu Sportowego”. Zaskoczyło cię to?
Jasne, że była to niespodzianka. Mam nadzieję, że jeszcze wiele razy będę wybierany razem z innymi zawodnikami Wisły do jedenastki kolejki. Jeśli dalej będziemy grali dobrze, to na pewno tak się będzie działo.
Sądzisz, że zrobiłeś postęp od momentu przyjścia do Wisły?
Na pewno od momentu, kiedy pojawiłem się w Krakowie, zrobiłem postępy. Czuję jednak i wiem, że mogę grać o wiele lepiej. Uważam, że nie nie osiągnąłem jeszcze mojej najwyższej formy.
A cała drużyna? Ona też zrobiła krok do przodu?
Tak, na pewno. Jeśli będziemy grać razem, jeśli będziemy ze sobą rozmawiać na boisku, to na pewno możemy robić dalsze postępy. Podpowiadanie sobie na murawie jest bardzo ważne moim zdaniem. Nie jest ważne w jakim języku: po polsku, angielsku, hiszpańsku czy chorwacku, ale trzeba sobie podpowiadać na boisku. Gdy na trybunach jest komplet dopingujących kibiców, nawet takie krótkie komendy, które krzyczymy do siebie, wiele znaczą.
W jakich językach rozmawiasz na boisku z innymi obrońcami?
Najłatwiej jest mi porozumiewać się z Draganem, który zna mój język, więc bez problemu możemy do siebie mówić. Gorzej jest z Osmanem, który nie mówi za dobrze po angielsku. Z Erikiem natomiast dobrze dogaduję się po angielsku. On codziennie uczy się tego języka i spokojnie się w nim dogaduje.
Czyli angielski dominuje?
Tak, ale muszę umieć też porozumiewać się po polsku. Przede mną grają przecież Polacy: Sobolewski, Garguła. Muszę więc takie rzeczy jak lewo, prawo, plecy (te słowa Gordan wymówił po polsku) znać także po polsku.
Jak więc jest z twoim polskim?
Polski to trudny język, ale mnie na pewno łatwiej uczyć się waszego języka niż na przykład Osmanowi albo Andy’emu. W naszych językach jest wiele podobnych słów, co na pewno ułatwia mi naukę. Nie zmienia to jednak faktu, że polski to trudny język.
Kto dowodzi grą obrony Wisły? Jest taki jeden zawodnik?
W naszej obronie każdy jest ważny. Jeśli gramy jako drużyna, spisujemy się dobrze.
A jak jest ze spalonymi. Kto zarządza, że macie wyjść do przodu? Pomagasz w tym Draganowi, dla którego gra w obronie to cały czas nowość?
Tak, pomagam mu w tym, ale ogólnie rzecz ujmując nie lubię grać na spalone. Łapiąc kogoś na spalonym musisz być pewny na sto procent, że ci się to uda. 90 procent pewności z reguły kończy się golem dla przeciwnika.
A trener? On chce, żebyście grali na spalone?
Dla niego najważniejsze jest, żeby nasza obrona grała wysoko, daleko od Mariusza Pawełka. Po każdej akcji mamy wychodzić ze swojego pola karnego i pressingiem naciskać przeciwnika, gdy on jest przy piłce.
Z Zagłębiem będę łatwiej czy trudniej wygrać niż z Legią?
Wszystkie mecze tutaj, w Ekstraklasie, są trudne. Myślę jednak, że jeśli zagramy tak jak z Legią, to powinno być dobrze. Najważniejsze, żebyśmy grali razem, blisko siebie. Do tego musimy dołożyć agresję w grze - to powinna być recepta na nasz sukces.
Jaki jest wasz cel do końca roku?
Te trzy mecze, które są przed nami, dobrze by było, żeby zakończyły się zdobyczą przez nas siedmiu, a najlepiej dziewięciu punktów. Dzięki temu myślę, że na koniec rundy możemy być na pierwszym lub drugim miejscu. Wydaje mi się jednak, że jest bardzo prawdopodobne Jagiellonia utrzyma pozycję lidera do końca roku.
M. Górski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















