Strona główna » Aktualności » Brożek: Mamy swoje cele

Brożek: Mamy swoje cele

Data publikacji: 29-05-2015 14:50



Już w najbliższą niedzielę piłkarze Wisły zmierzą się ze stołeczną Legią. Dla Pawła Brożka będzie to kolejna okazja do zdobycia bramki i dogonienia Macieja Żurawskiego w klasyfikacji strzelców wszech czasów.

Fot. Adam Koprowski Fot. Adam Koprowski

Napastnik Białej Gwiazdy nie ukrywa, że pojedynki z Wojskowymi zawsze wywołują u niego dodatkową mobilizację, bez znaczenia, na jakim etapie rozgrywek się toczą. „Spotkania te wiążą się z wielkim prestiżem i walką o najwyższe cele w ekstraklasie. Legia w ostatnich latach jest najlepszą drużyną w Polsce, więc żeby odnieść zwycięstwo, musimy zagrać najlepiej, jak potrafimy. Wiemy, że nie będzie to łatwe, bo Legia marzy o mistrzostwie, ale my również mamy swoje cele” – powiedział najlepszy strzelec krakowian.

W ostatnim meczu obu drużyn przy Łazienkowskiej padł remis 2:2, a podopieczni Kazimierza Moskala stracili prowadzenie w ostatnich minutach meczu. „W tamtym meczu pokazaliśmy, że na Legii da się powalczyć. Byliśmy drużyną lepszą, ale zabrakło szczęścia w ostatnich minutach. Mamy nadzieję, że obróci się ono w końcu w naszą stronę, a ze stolicy wrócimy z tarczą” – dodaje były reprezentant Polski.

Ewentualne zwycięstwo z aktualnym mistrzem Polski spowoduje, że Wiślacy zachowają realną szansę na zakwalifikowanie się do europejskich pucharów. „Oczywiście, że ten temat się gdzieś przewija, ale my skupiamy się na najbliższym meczu. Nie wychodzimy w dalszą przyszłość, ponieważ doświadczenie nauczyło nas pokory. Każdy z nas chciałby przeżyć fajną przygodę w Europie, ale najpierw trzeba zagrać dobry mecz w Warszawie” – tłumaczy popularny „Broziu”.

Snajper Wisły w klasyfikacji strzelców wszech czasów plasuje się tuż za Maciejem Żurawskim. Do wyrównania osiągnięcia „Żurawia” Brożkowi brakuje trzech trafień. „Do końca sezonu zostały jeszcze trzy mecze, więc wszystko jest możliwe. Normalne jest, że dla napastnika te bramki są ważne, można powiedzieć, że z tego żyje. Ostatnio różnie z tym bywało w moim wykonaniu, ale przy Łazienkowej zawsze kilka okazji w meczu się przytrafiało. Ważne, żeby je wykorzystać”.

A. Koprowski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony