Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Boukhari: Robak prawie złamał nos Cleberowi!
Data publikacji: 26-10-2010 23:51Nourdin Boukhari zszedł boiska po tym, jak ukarany został drugą żółtą kartką. Zawodnik Białej Gwiazdy uważa jednak, że nie zasłużył na wykluczenie w tym meczu i opowiada o obu sytuacjach, które zakończyły się dla niego żółtymi kartkami.
Zostałeś dziś ukarany dwoma żółtymi kartkami. Opowiedz nam o tych sytuacjach.
Pierwsza sytuacja to oczywista czerwona kartka dla Robaka. Uderzył łokciem w twarz Clebera i prawie złamał mu nos! Byłem bardzo zły na to, że sędzia nie ukarał zawodnika Widzewa. Zawsze staram się pomagać moim kolegom na boisku, więc dlatego trzymałem zawodnika Widzewa. Nic mu nie zrobiłem, pytałem go tylko, dlaczego uderzył łokciem Clebera.
A to zamieszanie w narożniku boiska?
W drugiej sytuacji najpierw zawodnik Widzewa kopnął we mnie piłkę, a potem zostałem uderzony w plecy i upadłem. W tej sytuacji szedłem na piłkę, nie zrobiłem nic złego. Nie wiem, za co zostałem ukarany żółtą kartą. Pytałem sędziego, co zrobiłem w tej sytuacji, że ukarał mnie żółtą kartką, ale nie usłyszałem odpowiedzi.
Sędzia nic ci nie powiedział?
W obu sytuacjach powiedział tylko: odejdź, odejdź. To wszystko. Trener także pytał sędziego, skąd kartka dla mnie i też nie uzyskał odpowiedzi. To przecież ja zostałem uderzony, a dostałem za to żółtą kartkę.
Chyba trochę za długo musieliśmy czekać na waszą bramkę.
Dziś stwarzaliśmy wiele szans, zagraliśmy dobry mecz. Jestem szczęśliwy, że Żurawski strzelił gola. Potrzebowaliśmy tej bramki i fajnie, że to akurat „Żuraw” zdobył tą bramkę. Najważniejsze, że po naszej stronie jest jeden, a po ich zero. Awansowaliśmy do następnej rundy, a to jest dla nas bardzo ważne. Mam nadzieję, że zagramy w finale Pucharu Polski.
Wygląda na to, że czujecie się pewniej po wysokiej wygranej z Lechią?
Oczywiście. Wystarczy wygrać raz i twoja pewność siebie wzrasta, masz do siebie więcej zaufania. Nam ta wygrana na pewno była potrzebna. Mamy przecież na pewno wystarczająco umiejętności, żeby pokazać naszym kibicom, że potrafimy grać w piłkę. Mam nadzieję, że uda nam się dobrą passę podtrzymać aż do końca rozgrywek, bo na pewno tego potrzebujemy. Musimy nadrabiać straty w tabeli.
Po kolejnej wygranej pewnie nastroje znów się poprawią?
Jasne! Musimy jednak pamiętać, że każdy mecz to osobna historia. Jeśli wygrywasz kolejny mecz, jesteś w dobrym nastroju i możesz myśleć o pięciu się w tabeli w górę. Na razie jesteśmy na siódmym miejscu w tabeli, a przecież Wisła musi być wyżej.
Z kim chcielibyście zagrać w następnej rundzie?
Na takie pytanie zawsze odpowiadam w tej sam sposób: jeśli chcemy grać w finale, to nie jest ważne, z kim grasz. Mamy cztery mecze do finału i musimy w nich zwyciężać. Nie jest ważne, czy to będzie Jagiellonia, czy inny zespół, który awansował, czy będzie to drużyna z Ekstraklasy, czy z pierwszej ligi. My po prostu musimy ją pokonać.
M. Górski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















