Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Bolesna porażka w Szczecinie
Data publikacji: 14-09-2012 22:39Biała Gwiazda wraca ze Szczecina bez punktów i z bagażem dwóch bramek. Kto wie, jak potoczyłoby się spotkanie z Pogonią, gdyby nie błędy sędziów, które kosztowały krakowian utratę tych goli.
Mecz z Pogonią Szczecin miał być dla Wiślaków sposobem na pokazanie, że drużyna trenera Michała Probierza zapomniała już o fatalnym meczu z Polonią i jest gotowa, by ponownie nawiązać walkę o zajęcie miejsca w czołówce. Forma Wiślaków była jednak wielką niewiadomą – zwłaszcza piłkarzy, którzy wrócili ze zgrupowań reprezentacji. Z czwórki powołanych tylko Sergei Pareiko rozegrał dwa spotkania, Maor Melikson wystąpił 70 minut w meczu z Azerbejdżanem, a Tsvetan Genkov i Osman Chavez spotkania swoich drużyn obejrzeli z ławki rezerwowych. W Szczecinie zabrakło tego ostatniego z powodu opóźnień w lotach samolotów i zdecydowano, że obrońca Białej Gwiazdy wróci bezpośrednio do Krakowa.
Na tym nie skończyły się jednak kadrowe kłopoty trenera Probierza. Tuż przed rozpoczęciem meczu z beniaminkiem ekstraklasy kontuzję zgłosił awizowany w wyjściowym składzie Wisły Arkadiusz Głowacki, którego musiał zastąpić Kew Jaliens. Obok niego na środku defensywy zagrał Gordan Bunoza. Tak zestawiona obrona krakowskiej drużyny radziła sobie całkiem nieźle, zwłaszcza Bunoza potwierdził, że jest w dobrej dyspozycji. Szansę gry od pierwszej minuty otrzymał także po raz pierwszy Michał Chrapek.
Pogoń, która na inaugurację ligi rozgromiła Zagłębie Lubin 4:0, w kolejnych dwóch meczach doznała dwóch porażek, tak więc i Portowcy mieli coś do udowodnienia swoim kibicom. Od pierwszej minuty na boisku stadionu w Portowców trwała zażarta walka o punkty, których obie drużyny potrzebowały jak powietrza. W 12. minucie z lewej strony w krótki róg bramki Portowców uderzył Melikson, ale posłał piłkę w boczną siatkę. W odpowiedzi dziesięć minut później Edi Andradina zdecydował się na kąśliwy strzał zza linii pola karnego, ale Pareiko, chociaż na raty, obronił strzał kapitana Pogoni. W 32. minucie w akcji ofensywnej pokazali się dwaj obrońcy drużyny gospodarzy: Maciej Dąbrowski pognał na połowę Wisły, odegrał do Przemysława Pietruszki, który zdecydował się na silny strzał z dystansu. Golkiper Białej Gwiazdy dotknął końcami palców piłkę, która poszybowała tuż nad poprzeczką.
W 40. minucie miała miejsce sytuacja, która miała duży wpływ na przebieg reszty spotkania. W polu karnym Wisły wspólnie przepychali się Gordan Bunoza i Robert Kolendowicz. W pewnej chwili Kolendowicz upadł, a arbiter główny po chwili zawahania wskazał na jedenasty metr. Powtórki pokazały, że Adam Lyczmański nie powinien dyktować karnego dla gospodarzy, bo faulu Bunozy nie było. Do piłki podszedł Edi Andradina, który mocnym strzałem z jedenastu metrów umieścił ją w siatce.
Nie był to jedyny błąd trójki sędziowskiej tego wieczoru, ale kolejny był równie kosztowny. W 59. minucie po podaniu od Przemysława Pietruszki przed bramką znalazł się Robert Kolendowicz, który strzelił pod poprzeczkę bramki Pareiki i estoński golkiper drugi raz musiał wyjmować futbolówkę zza linii bramkowej. W chwili podania jednak Kolendowicz był na spalonym, czego arbitrzy nie dostrzegli.
Trener Michał Probierz próbował reagować, wprowadzając na boisko Rafała Boguskiego i Michała Szewczyka, ale Biała Gwiazda, rozbita tak straconymi golami, nie była w stanie odmienić losów meczu.
Pogoń Szczecin – Wisła Kraków 2:0 (1:0)
1:0 Andradina 41’ (k.)
2:0 Kolendowicz 59’
Pogoń Szczecin: Janukiewicz – Hricko, Hernani, Dąbrowski, Pietruszka (83’ Szałek) – Frączczak (82’ Wiśniewski), Rogalski, Akahoshi, Kolendowicz – Andradina – Djousse (68’ Traore)
Wisła Kraków: Pareiko – Burliga (70’ Jovanović), Jaliens, Bunoza, Frederiksen – Wilk – Iliev, Garguła (72’ Szewczyk), Chrapek (64’ Boguski), Melikson – Genkov
Żółte kartki: Kolendowicz, Dąbrowski (Pogoń) – Genkov, Burliga (Wisła)
Sędziował: Adam Lyczmański (Bydgoszcz)
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















