Strona główna » Aktualności » Boguski: Zobaczymy, co będzie na boisku

Boguski: Zobaczymy, co będzie na boisku

Data publikacji: 17-04-2010 13:24



„Z tymi teoretycznie silniejszymi przeciwnikami jakoś sobie radzą. To nie będzie łatwa przeprawa i musimy się nastawić na ciężką walkę” – przed meczem ze Śląskiem Wrocław mówi Rafał Boguski.

Fot. Maks Michalczak Fot. Maks Michalczak

Jak wpłynęła na Was ta przerwa w meczach?
Treningi były intensywne, odpoczynku nie było. Nie było też meczu i to może być dobre, bo będziemy głodni gry.

W meczu z Polonią Warszawa styl gry Wisły nie zachwycał. W spotkaniu przeciwko Śląskowi będzie to wyglądało już lepiej?
No byśmy chcieli, żeby było lepiej, żebyśmy to my strzelali bramki. Ale czeka nas ciężki mecz i może być różnie.

Na treningu grałeś obok Pawła Brożka. Tak będzie wyglądał atak Wisły we wtorek?
Nie wiem. Trener zmieniał, dał grać wszystkim zawodnikom na różnych pozycjach, także nic nie jest pewne. Issa, jak się wyleczy, też może wskoczyć do składu. Wszystko jest możliwe.

Ze Śląskiem zagrasz pewnie albo z Pawłem, albo z Patrykiem Małeckim. Z którym z nich lepiej Ci się gra?
Z Pawłem chyba lepiej się trochę rozumiem, bo „Mały” trochę rzadziej oddaje piłkę niż Paweł. Dlatego z nim można powymieniać trochę tą piłkę, z Patrykiem rzadziej.

Jeśli wygracie we wtorek, bez względu na wynik meczu z Lechem w sobotę będziecie liderem.
Na pewno ten mecz ze Śląskiem może nam przysporzyć dużo radości, ale jak będzie niekorzystny wynik, może nam obciąć skrzydła. Ale na razie musimy się skupić na meczu ze Śląskiem, a od środy będziemy myśleli o Lechu.

Mecz ze Śląskiem jest takim meczem o spokój?
Na pewno wygrana daje nam ten komfort, że nadal zostaniemy liderem. Ale nie możemy myśleć o Lechu. Jak nie będziemy skoncentrowani na Śląsku, to wtedy może się zdarzyć nieszczęście.

Terminarz Ekstraklasy był zmieniany kilka razy. Wydawało się, że najpierw zagracie z Lechem Poznań, potem dopiero ze Śląskiem. Czy to jest dla Was jakaś różnica?
Spekulowaliśmy, że jak pierwszy mecz będzie z Lechem, to Radek Sobolewski nie będzie grał. Ale ze Śląskiem też są zagrożeni zawodnicy i też może być różnie. Dlatego teraz to nie powinno mieć dla nas jakiegoś wielkiego znaczenia. Po prostu jest mecz ze Śląskiem, tak jak był pierwotnie planowany przed meczem z Lechem i musimy najpierw zagrać ze Śląskiem.

Nie graliście przez 17 dni, teraz czekają Was 4 mecze w 10 dni.
Tak wyszło. Takie są nieprzewidziane sytuacje i trzeba się do tego dostosować. Na pewno trenerzy i my wszyscy będziemy robili wszystko, żebyśmy byli przygotowani jak najlepiej fizycznie do tego maratonu.

Wróćmy do meczu ze Śląskiem. Teraz gra tam Piotr Ćwielong, były piłkarz Wisły. Przyjaźniłeś się z nim?
W porządku było. Nie tak jak w Śląsku, nie chodziliśmy na wspólne obiady codziennie, ale raz, czy dwa się zdarzyło. Takie fajne, koleżeńskie stosunki.

Jak odniesiesz się do słów „Pepe”, który stwierdził, że w Wiśle nie ma takiej atmosfery jak w Śląsku oraz że oba zespoły mają taki sam poziom sportowy.
Zobaczymy, co będzie na boisku, jak te słowa przełożą się na mecz. Wtedy będzie można określić, czy sportowo Wisła jest na takim samym poziomie, jak Śląsk.

Śląsk może nie zachwyca grą, ale urwał punkty i Legii Warszawa, i Ruchowi Chorzów.
No właśnie. Z tymi teoretycznie silniejszymi przeciwnikami jakoś sobie radzą. Kompletu punktów nie zdobyli, ale urwali je jednym i drugim. To nie będzie łatwa przeprawa i musimy się nastawić na ciężką walkę.

Jak ocenisz drużynę Śląska?
To jest bardzo solidny zespół, który nie ma bardzo słabych punktów, no i na razie nie ma wyróżniającego się zawodnika, który strzelałby bramki seryjnie. To jest wyrównany zespół.

A co powiesz o bramkarzu, Marianie Kelemenie?

Na pewno kilka interwencji miał bardzo dobrych. Przed meczem, który miał się odbyć wcześniej, trenerzy nas uczulali, że to pewny punkt drużyny.

Ania M.
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony