Strona główna » Aktualności » Boguski: Uderzyłem za nisko

Boguski: Uderzyłem za nisko

Data publikacji: 21-07-2018 09:50



Pierwsze spotkanie nowego sezonu w wykonaniu Wisły Kraków zakończyło się bezbramkowym remisem. Krakowianie podzielili się punktami z Arką Gdynia, która na boisko wyszła w takim samym składzie jak ten, który nie tak dawno pokonał Legię Warszawa w meczu o Superpuchar Polski. Kapitanem Wiślaków w tym pojedynku był najbardziej doświadczony z zawodników Białej Gwiazdy, Rafał Boguski, który był też najbliżej gola. Jego strzał z jedenastu metrów obronił jednak Pavels Šteinbors.
 
Fot. Przemek Marczewski Fot. Przemek Marczewski

Było blisko

 
Ofensywny pomocnik Wisły w 63. minucie stanął przed szansą otworzenia wyniku. Niestety intencje „Bogusia” wyczuł golkiper rywali Pavels Šteinbors, a dobitka naszego gracza okazała się nieskuteczna.  „Co poszło nie tak? Wysokość na której chciałem uderzyć piłkę. Celowałem w środek, bramkarz zostawił nogi. Tak naprawdę to jestem bardziej wkurzony na to, że nie udało mi się dobić tej piłki. Na treningach po kozłach strzelałem spokojnie, niestety dzisiaj się nie udało” - żałował kapitan Wisły.
 
„To my przeważaliśmy, to my kontrolowaliśmy grę i stworzyliśmy kilka sytuacji, jednak nie trafiliśmy do bramki. Dużo rzeczy nam dzisiaj wychodziło, lecz brakło najważniejszego, czyli wykończenia” - w ten sposób piłkarz podsumował spotkanie. 
 
Przywódca na boisku i w szatni
 
Dla Rafała Boguskiego pojedynek z Arką był niejako pierwszym, w którym oficjalnie, od początku sezonu, zakładał kapitańską opaskę. „Oczywiście, że obciążenie psychiczne jest większe, większa odpowiedzialność, jednak chcę tę odpowiedzialność udźwignąć i razem z bardziej doświadczonymi kolegami poprowadzić drużynę do jak najlepszych wyników. Tu nie chodzi o ostatnie słowo, jednak trener, gdy ma jakąś sprawę, zwraca się z nią do mnie lub do rady drużyny” - w ten sposób „Boguś” podsumował rolę kapitana drużyny. 
 
Dziennikarze zastanawiali się także jak wyglądają relacje z trenerem Maciejem Stolarzczykiem, z którym nasz skrzydłowy niegdyś dzielił szatnię. „Nie ma żadnego problemu. Traktuję trenera jak każdego innego szkoleniowca, on jest pewnego rodzaju przywódcą i trzeba się go słuchać. Oczywiście podczas treningów i meczów zwracam się do niego zgodnie z powierzoną mu funkcją” - tak o stosunkach z byłym kolegą z boiska opowiedział nasz zawodnik.
 
Michał Stompór
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA
 


do góry strony