Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Boguski: Trzeba jeszcze nad tym pracować
Data publikacji: 27-04-2010 22:02Wisła w końcu nie miała problemów ze skutecznością. Dwie z czterech bramek strzelonych Piastowi zdobył Rafał Boguski. „Słyszałem, że ta pierwsza bramka była ze spalonego, ale co ja mogę zrobić. Sędzia nie podniósł chorągiewki, no i bramka jest zaliczona” – przyznał po meczu napastnik.
Gratulacje za zwycięstwo, ale jednak swoją pierwszą bramkę zdobyłeś ze spalonego. Jak to ocenisz?
Słyszałem, że ta pierwsza bramka była ze spalonego, ale co ja mogę zrobić. Sędzia nie podniósł chorągiewki, no i bramka jest zaliczona. Teraz nie można tego odwrócić.
Ten mecz był z rodzaju takich, które musieliście wygrać, ale po bramce dla Piasta przez kilkanaście minut nie potrafiliście uporządkować gry. Można było mieć obawy o dalszy rozwój wydarzeń?
Można było mieć obawy, ale Piast nie stworzył sobie klarownych sytuacji, a my wprost przeciwnie. Nawet ta bramka, którą strzelili, była po nieprawdopodobnym strzale Muszalika.
Jak układała Ci się współpraca z Pawłem Brożkiem? W przekroju całego spotkania wyglądało to różnie, ale były z tego i bramki, i asysta.
Dostałem bardzo dobre podanie Pawła na 3:1. Chciałem mu się zrewanżować na 4:1, kiedy strzelał główką. Kilka takich sytuacji było, kiedy wymieniliśmy podania. Wiadomo, że jeszcze trzeba nad tym pracować i to nie działa tak, jak kiedyś.
Z perspektywy trybun wyglądało na to, że masz więcej miejsca do gry.
Tez tak czułem na boisku, że miałem więcej miejsca na boisku, mogłem się odwrócić z piłką, pociągnąć.
W końcówce pierwszej połowy mogłeś wprowadzić trochę spokoju w szeregi Wisły, gdybyś wykorzystał jedną z sytuacji.
Żeby z każdej sytuacji padła bramka, to wyniki byłyby dwucyfrowe. Wiadomo, niedokładności też się zdarzają. Było kilka takich sytuacji, gdzie piłka ładnie chodziło, było też trochę niedokładności.
W pewnym momencie wróciłeś nawet do obrony. Napastnikom raczej się to nie zdarza.
Kiedy biegłem przez pół boiska za Muszalikiem. Tak, pamiętam to. Widziałem, że i Junior, i Marcelo zostali w tyle. Nieważne, w jakim miejscu już to było. Widziałem, że jest niebezpieczeństwo, to chciałem pomóc. Na szczęście nie było z tego żadnej groźnej sytuacji.
Zrobiliście kolejny krok do mistrzostwa. Co teraz?
Teraz znów regeneracja, znów dwa dni odpoczynku i kolejny mecz z Koroną. Na pewno bardzo ciężki, bo wczoraj Korona zagrała bardzo dobre spotkanie i tylko przez indolencję strzelecką przegrała.
Ale z Koroną zagracie bez Tomasa Jirsaka. Trener Kasperczak znowu będzie miał problem.
No właśnie. Kolejny problem i znów trener będzie musiał ustawić tą jedenastkę, żeby optymalnie wyszła na to spotkanie.
Będziesz oglądał jutro mecz Lecha z Lechią?
Nie, jak już to mecz Barcelony z Interem.
Ania M.
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















