Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Boguski: To ja zdecydowałem
Data publikacji: 26-09-2010 21:56W 82. minucie meczu Wisły z GKS-em Bełchatów sędzia podyktował „jedenastkę” dla krakowian. Ku zaskoczeniu wszystkich do rzutu karnego podszedł Rafał Boguski, który chwilę potem pewnym strzałem pokonał Łukasza Sapelę.
Skąd wziął się pomysł, że to Ty będziesz wykonywał rzut karny?
Znalazłem się blisko piłki, no i wziąłem ją. Jeszcze widziałem, że był też Patryk Małecki, ale to ja miałem piłkę, no i ja zdecydowałem, że będę strzelał.
Nie było wcześniej ustaleń, kto w takim przypadku będzie strzelał?
Nie. Po prostu trener wychodzi z tego założenia, że kto się czuje na siłach, ten będzie strzelał. Czasem tak jest, że są wyznaczeni zawodnicy, a później w meczu nie czują się na siłach.
Bałeś się, że nie strzelisz?
Na pewno czułem trochę emocji i nogi troszeczkę zadrżały, ale później, jak już strzelałem, to wszystko było ok.
Wiedziałeś od początku, że strzelisz w lewy róg?
Tak przypuszczałem, ale do końca nie wiedziałem. Chciałem zrobić to, co na treningu dzień wcześniej. Tak samo uderzyłem, bramkarz poszedł w drugą stronę, no i się udało.
To Twój pierwszy gol strzelony w Bełchatowie?
Tak, to pierwsza bramka. Zawsze mi się tu trudno gra, jak przyjeżdżam, i mi tu nie idzie. We wcześniejszych meczach miałem sporo sytuacji, ale ich nie wykorzystałem. Dzisiaj udał mi się rzut karny.
Twoja bramka dała Wiśle remis, ale chyba nie jesteście zadowoleni z jednego punktu?
Na pewno nie. W każdym meczu walczymy o trzy punkty i chcemy zwyciężać. Później po stracie bramki dążyliśmy do wyrównania. Przeciwnicy grali w dziesiątkę i mogło coś z tego być.
Pierwsza połowa w wykonaniu obu drużyn była bezbarwna, dopiero w drugiej gra nabrała tempa. Skąd taki obraz gry?
Widać było, że drużyny są mniej więcej tak samo przygotowane. Była przede wszystkim walka, dużo wślizgów, dużo fauli, taka typowa piłka.
Oba zespoły bały się odkryć i rzucić do ataku?
Na pewno tak. Ostatni mecz, który tutaj graliśmy, potwierdził to, że jedna bramka może zadecydować o wyniku i to na początku spotkania.
Ania M.
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















