Strona główna » Aktualności » Boguski: Gradu goli się nie spodziewałem

Boguski: Gradu goli się nie spodziewałem

Data publikacji: 15-07-2010 23:28



Po meczu pierwszym meczu drugiej rundy kwalifikacji Ligi Europejskiej Rafał Boguski przyznał, że nie spodziewał się okazałego zwycięstwa Białej Gwiazdy. „Dopiero wchodzimy w sezon. Nie wiedzieliśmy, jak będziemy wyglądali w meczu o stawkę” – powiedział po spotkaniu „Boguś”.

Fot. Maks Michalczak Fot. Maks Michalczak

Można powiedzieć, że w dużej mierze dzięki tobie otworzył się wynik spotkania.
Dzięki Żurawiowi, Tomkowi, Pawłowi i mnie. To była taka akcja fajnie zagrana, ładnie skończona. Później grało nam się coraz lepiej.

Chyba nie przez przypadek wymieniłeś tą czwórkę. Wydaje się, że gry jesteście na murawie, drużyna ma największy potencjał ofensywny.

Na pewno chciałbym, żeby tak było, żeby cała czwórka grała i żebyśmy stwarzali takie akcje jak dzisiaj. Zobaczymy jednak, jak to będzie w następnych spotkaniach.

Myślałeś przed meczem, że uda wam się zdobyć więcej goli?

Gradu goli raczej się nie spodziewałem. Dopiero wchodzimy w sezon. Nie wiedzieliśmy, jak będziemy wyglądali w meczu o stawkę. Sytuacji stworzyliśmy dużo i wynik mógł być bardziej korzystny, ale z 2:0 na wyjeździe też można się cieszyć.

Martwić może chyba wasza słaba skuteczność.

No tak. Ciężko się przyzwyczaić do nowej piłki - Jabulani, która czasami lata bardzo różnie. Jest bardzo szybka, trzeba się na nią przestawić z tych wolniejszych piłek. Na szczęście mamy jeszcze trochę treningów z tą piłką, więc zdążymy się przyzwyczaić.

Jak na grę Jabulani to oddaliście chyba zbyt mało strzałów z dystansu.

Chcieliśmy spróbować takich strzałów, ale na pewno zauważyliście, że większość groźnych akcji robiliśmy skrzydłami. Środkiem było ciężko – jeśli już mogliśmy się obrócić przodem do bramki przeciwnika, to zaraz ktoś doskakiwał, zaraz ktoś blokował możliwość oddania strzału. Ciężko więc było oddawać strzały.

W trakcie gry przychodziły wam do głowy wspomnienia z meczu z Levadią?

Nie przychodziły mi takie porównania do głowy, bo przecież kontrolowaliśmy grę, nie przegrywaliśmy do przerwy. Nie było więc dużej presji. Powiedzieliśmy sobie, że musimy nadal grać konsekwentnie, stwarzać kolejne okazje. Na szczęście pod koniec meczu strzeliliśmy dwa gole i jedziemy spokojniejsi do domu.

Rewanż będzie formalnością?

Nie można tak powiedzieć. Musimy dalej być skoncentrowani, przystąpić do spotkania z determinacją. Gramy pierwszy mecz po przerwie u siebie, więc trzeba zagrać dobrze.

M. Górski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony