Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Biton: Napastnik zawsze musi wierzyć
Data publikacji: 09-09-2011 23:43„Napastnik zawsze musi wierzyć, że piłka wróci w pole karne po strzale jego kolegi. Tak właśnie się stało. Futbolówka nadleciała w moim kierunku, a ja skierowałem ją do siatki” – opisywał sytuację, po której zdobył bramkę, Dudu Biton.
Dudu nietypowo zaczął mecz, bo na boisku pojawił się w 10. minucie, w miejsce kontuzjowanego Tsvetana Genkova. „Siedziałem na ławce i czekałem na moją szansę. Ta nadeszła po dziesięciu minutach” – opowiadał napastnik i przy okazji przyznał, że pierwsze minuty na murawie nie były dla niego łatwe. „Na boisku pojawiłem się bez rozgrzewki, chwilę po tym, jak kontuzji doznał Tsvetan. Przez pierwsze 10, 15 minut mojego pobytu na boisku trudno mi się biegało. W trakcie meczu jednak stopniowo się rozgrzewałem i czułem na murawie lepiej i lepiej” – przyznał piłkarz Wisły.
Dudu po meczu podkreślił, że jego zdaniem Wisła była lepszą drużyną. „Mieliśmy kilka szans sam na sam. Bardzo dobrze graliśmy kontrataki, byliśmy lepszym zespołem. Mieliśmy wiele doskonałych okazji, a po każdej zmarnowanej chcieliśmy stworzyć sobie kolejną i strzelić bramkę” – opowiadał zawodnik. Sam Dudu zmarnował świetną szansę tuż przed zakończeniem pierwszej części gry. „To była bardzo dobra okazja. Prowadziliśmy wtedy 1:0, wiec gdybyśmy wyszli na prowadzenie 2:0, sytuacja byłaby naprawdę świetna. W futbolu jednak jest tak, że czasem przegrywasz, czasem pudłujesz, a czasem zdobywasz bramki. Najważniejsza jest nasza wygrana” – podkreślił napastnik. „To bardzo ważna wygrana, bo zagraliśmy przeciwko naprawdę dobrej drużynie. Jestem pewien, że te punkty będą miały duże znaczenie na finiszu ligi” – dodał piłkarz.
Jak na razie w lidze bramki dla Wisły strzela tylko Dudu. Okazuje się, że taka sytuacja to dla napastnika Białej Gwiazdy to nie pierwszyzna. „W poprzednim sezonie w Izraelu na początku rozgrywek strzeliłem dziewięć z dziesięciu goli dla mojej drużyny. To więc, że teraz tylko ja strzelam dla Wisły w lidze, nie jest dla mnie czymś dziwnym. Uważam, że jestem trochę szczęściarzem pod tym względem. Nie miałbym jednak nic przeciwko temu, żeby w dzisiejszym meczu gola strzelił Maor albo Andraż” – zakończył snajper Wisły.
M. Górski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















