Strona główna » Aktualności » Biton: Gole i asysty dedykuję Maorowi

Biton: Gole i asysty dedykuję Maorowi

Data publikacji: 22-09-2011 19:12



„To był dla mnie idealny mecz” – mógł powiedzieć po spotkaniu z Flotą Dudu Biton. Nic dziwnego – napastnik Białej Gwiazdy strzelił dwie bramki i przy dwóch asystował. Ten idealny mecz Dudu zadedykował swojemu koledze, Maorowi Meliksonowi.

Fot. Daniel Gołda Fot. Daniel Gołda

Dudu – w końcu po meczu możemy porozmawiać o czymś innym niż o twoich golach!
Jestem bardzo szczęśliwy po tym meczu – strzeliłem dwa gole, miałem dwie asysty. To był dla mnie idealny mecz. Takie spotkania jak to z Flotą musimy wygrywać i cieszę się, że tak się stało, chociaż nie było tak łatwo, jak to mogłoby się wydawać po wyniku. Cieszy to, że przechodzimy do następnej rundy. To ważne, ale najważniejsze są mecze ligowe, a kolejny już przed nami.

Dziś zobaczyliśmy Twoją inną twarz – zawodnika, który zalicza asysty.
Dla mnie asysta jest jak gol, bo przecież po niej pada bramka, a tak naprawdę nie liczy się to, kto strzela, ważne, żeby nasza drużyna zdobywała gole. Zaliczyłem ładne asysty, co bardzo mnie cieszy.

Przy trzecim golu mogłeś kończyć tą akcję sam?
Wydaje mi się, że mogłem strzelać. Oczywiście nie mam pewności, czy po takim uderzeniu padłaby bramka. Zobaczyłem jednak, że Ivica jest nieobstawiony, więc oczywistym wyborem było podać mu piłkę.

Sam powiedziałeś, że o wygraną było trudno. Spodziewałeś się tego przed meczem?
Wiedzieliśmy, że będzie trudno. Nigdy nie gra się łatwo przeciwko zespołom z niższych lig, które na spotkanie z mistrzem Polski mobilizują się na 200 procent. Chciałem powiedzieć, że tą wygraną dedykuję Maorowi Meliksonowi. Wiem, że teraz Maor ma trudne dni, dlatego chciałem zadedykować tą wygraną, moje gole i asysty właśnie jemu.

Pod koniec meczu serca kibiców Wisły zadrżały, gdy na chwilę zszedłeś z boiska z urazem.
To nic poważnego. Jestem tylko troszkę zmęczony po tych wszystkich meczach, które rozgrywamy w ostatnim czasie. Poczułem lekki ból w nodze, ale to naprawdę nic poważnego.

M. Górski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony