Strona główna » Aktualności » Baszczyński: Plecak mam, ale nie na bramki

Baszczyński: Plecak mam, ale nie na bramki

Data publikacji: 09-12-2011 11:32



Po raz pierwszy Marcin Baszczyński przyjedzie na Reymonta 22 zagrać przeciwko swojej byłej drużynie, Wiśle Kraków. „Czeka mnie sporo emocji, ale też sporo trudnej pracy” – w rozmowie z nami mówi „Baszczu”.

Fot. Daniel Gołda Fot. Daniel Gołda

Ten materiał ukazał się w 121. numerze Newslettera Wisły Kraków. Aby go zamawiać, wystarczy wypełnić formularz

Mecz z Wisłą zbliża się szybkimi krokami. Czuje pan coraz większe zdenerwowanie?

Na pewno emocje rosną. Adrenalinka idzie w górę, ale ja staram się to wszystko tonować i wewnętrznie się uspokajać. Czeka mnie sporo emocji, ale też sporo trudnej pracy i muszę się skoncentrować, żeby tę pracę wykonać jak najlepiej.

Miał pan już okazję być na meczu Wisły w Krakowie?
Byłem parę razy. Ostatni mecz, jaki widziałem, to był mecz w Lidze Europejskiej z Odense.

Nie przyniósł pan szczęścia Wiśle…
No raczej nie (śmiech). Mecz ze strony Wisły był bardzo słabiutki.

Trener Kazimierz Moskal na konferencji prasowej zażartował, że liczył na to, że przed piątkowym spotkaniem „wykartkuje” się pan.
Bardzo uważałem, żeby nie dostać czwartej żółtej kartki. Dopiero po meczu okaże się, czy to dobrze, czy nie. Chciałbym zagrać jak najlepiej i potwierdzić słowa trenera Moskala, że jednak jestem mocnym ogniwem Polonii i liczę na to, że będę mógł w jakikolwiek sposób pomóc drużynie w uzyskaniu dobrego wyniku.

Co mógłby pan powiedzieć o formie obu drużyn?
Polonia zaczęła grać lepiej w drugiej części rundy, no i Wisła złapała oddech po przejęciu przez trenera Moskala. Widać, że piłkarze z Krakowa po tym wszystkim się wyzerowali i zaczynają grać nie tylko skutecznie, ale też efektownie. Znowu zaczynają stwarzać dużo sytuacji bramkowych. Trener Moskal wprowadził kilku świeżych zawodników, wyglądających dobrze fizycznie. Prezentujemy podobną formę, więc pewnie wszyscy spodziewają się dobrego meczu.

Mógłby pan wskazać faworyta, czy może uważa pan, że szanse są 50 na 50?
Na pewno nie 50 na 50, bo ten mecz jest przy Reymonta. A wiadomo, jak mocna jest Wisła u siebie. Myślę, że kilka procent przemawia na korzyść gospodarzy.
 
Polonia, mimo wszystko, jest chyba trochę niedocenianą drużyną w ekstraklasie. Jak pan uważa?
Nie patrzę na to, kto jak nas traktuje czy ocenia. Wiadomo, jak dużo dzieje się w Polonii. Nie da się tak szybko i bezboleśnie stworzyć maszynki do wygrywania. Potrzebowaliśmy do tego czasu, a on pracuje na naszą korzyść. Zobaczymy, na którym miejscu skończymy i czy tę zimę będziemy mieć spokojną, czy też będzie trochę nerwowo. Ale jesteśmy dobrej myśli.

Liczy pan na ciepłe przywitanie przez kibiców Białej Gwiazdy?
Nie może być inaczej. Na pewno liczę na takie przyjęcie, ale też patrzę ze zrozumieniem, że ktoś może być zły, że trafiłem do Polonii Warszawa. Aczkolwiek z mojej strony nic się nie zmieniło i dalej darzę Wisłę takim samym sentymentem jak kiedyś.

Przed rozpoczęciem spotkania Adam Musiał zostanie uhonorowany tytułem „Legendy”, a jego koszulka zostanie podniesiona pod dach stadionu. Przemknęło panu może przez myśl, że i pana koszulka mogłaby kiedyś tak zawisnąć na stadionie przy Reymonta? Dla wielu fanów pan już jest Legendą Białej Gwiazdy.
Na pewno by było fajnie, aczkolwiek na mojej pozycji w Wiśle miałem niepodważalnego konkurenta, także pewnie z moją koszulką byłoby ciężko. Ale cieszę się z moich dokonań tutaj oraz z sympatii i przyjaźni, które zostały po tym okresie, kiedy tam grałem.

Niewielu byłych piłkarzy Białej Gwiazdy, którzy grali w Krakowie przeciwko tej drużynie, wywiozło z Reymonta korzystny wynik. Ostatnio mógł się o tym przekonać na przykład Marek Zieńczuk.
Tak, ofiarą tutaj padł Marek, Tomek Frankowski, Kosa też przegrał (śmiech). Było tych nazwisk kilka. Ja przyjeżdżam po raz pierwszy. Kiedyś trzeba to przełamać i być może ja będę tym zawodnikiem, który zagra przeciwko swojej drużynie i się postawi, że tak powiem. Los zawsze pisze swoje scenariusze.

W kilku wywiadach mówił pan o tym, że dostawał śmieszne wiadomości dotyczące meczu z Wisłą, na przykład taką, żeby pan wziął do Krakowa duży plecak na te bramki, jakie strzelą Wam Wiślacy.

Tak, kilka takich sms-ów dostałem (śmiech). Ten akurat był od kibica.

Wziął pan ze sobą ten plecak?
Zawsze go ze sobą wożę, bo mam tam laptopa i podręczne rzeczy. Ale niewiele miejsca w nim zostało, bo jest cały zapakowany, także goli ze sobą nie wezmę (śmiech).

AM
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony