Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Baszczyński: Mecze z Legią zawsze były wyjątkowe
Data publikacji: 26-05-2015 09:32Już w najbliższą niedzielę dojdzie do kolejnego pojedynku na szczycie. Piłkarze Białej Gwiazdy udadzą się do Warszawy, aby zmierzyć się z aktualnym mistrzem kraju - Legią Warszawa.
Osobą, która bardzo dobrze zna specyfikę rywalizacji pomiędzy Wisłą i Wojskowymi, jest Marcin Baszczyński. Wieloletni zawodnik oraz kapitan krakowian w rozmowie z nami wspomina historię pojedynków obu drużyn. „Mecze z Legią, w trakcie mojej kariery, zawsze były wyjątkowe. Pamiętam, że były to spotkania bardzo zacięte, gdyż wynik dla nas był niezwykle istotny, wychodziliśmy z nich zwycięsko często, co bardzo cieszyło. Jedno utkwiło mi szczególnie w pamięci, gdy na godzinę przed meczem musiałem zmienić opatrunek gipsowy na ręce, którą miałem złamaną. To był warunek, żebym mógł zagrać, bo sędzia nie chciał się zgodzić na mój występ. Gips zamieniłem na miękki opatrunek zaraz przed wyjściem na rozgrzewkę. Udało się wygrać, ale po meczu z trybun poleciały kamienie, a jeden z nich trafił trenera Nawałkę” – wspomina były obrońca Białej Gwiazdy.

Popularny „Baszczu” jest przekonany, że podopieczni Kazimierza Moskala będą chcieli pokazać się z jak najlepszej strony podczas niedzielnego starcia. „Gdyby Wisła była na pozycji Lecha, to wiadomo, że byłby to taki pojedynek, jak kiedyś, gdy walka toczyła się o najwyższe cele. W tej chwili Legia walczy o pełną pulę, natomiast Wiślacy będą chcieli kolejny raz pokazać, że w tych trudnych meczach, na najwyższym poziomie, sprawdzają się i dają radę” – ocenia Baszczyński.
Reforma ligi spowodowała, że Biała Gwiazda ciągle ma szansę na grę w europejskich pucharach, natomiast stołeczny zespół walczy o miano najlepszej drużyny w kraju. Te dwa fakty są gwarantem dobrego widowiska. „Na pewno można tak stwierdzić, aczkolwiek widać, że końcówka sezonu kosztuje ligowe drużyny sporo wysiłku. Najbardziej widać to po Legii, ponieważ jej ostatnie zwycięstwa są ciężkie, wymęczone. Brakuje fantazji. Wiślacy grają jak zwykle bardzo ciekawie i miło się to ogląda, aczkolwiek w ostatnich minutach ulatuje u nich koncentracja, przez co tracą bramki i punkty. Wcześniejsze mecze, w trakcie rundy zasadniczej, pokazywały, że te drużyny stają naprzeciw siebie z dużym szacunkiem i zawsze dostarczają dużo emocji”.
Wiślacy w ostatnich spotkaniach nagminnie tracą bramki w końcowych fazach rywalizacji. Ekspert Canal+ Sport nie potrafi jednoznacznie stwierdzić, co jest powodem takiego stanu rzeczy. „Nie da się tego wytłumaczyć. Zastanawiałem się długo po meczu w Białymstoku, jak to się stało, ale nie ma prostej i racjonalnej odpowiedzi. Przy dobrej grze, jaką serwuje trener Moskal, brakuje trochę szczęścia i „kropki nad i”. Wydaje się, że wszystko jest poukładane i pod kontrolą, a pada gol praktycznie z niczego. Ciężko to wytłumaczyć, może problemem jest to, że Wisła ma szansę podwyższyć prowadzenie, a to się nie udaje, i potem brakuje tej jednej bramki do zwycięstwa” – analizuje były Wiślak.

Zdaniem Baszczyńskiego każda passa się kiedyś kończy, piłka nożna bowiem to nieprzewidywalna dyscyplina sportu. „To jest futbol. Passa i szczęście zawsze się odwracają i zawsze, w najmniej oczekiwanym momencie, los znowu zacznie sprzyjać. Wiślacy ostatnio stracili bramkę po spalonym. Kto wie, może teraz do nich uśmiechnie się piłkarski fart?”.
Na koniec zapytaliśmy byłego kapitana Białej Gwiazdy, kto jego zdaniem odniesie zwycięstwo w niedzielnym starciu przy Łazienkowskiej. „Trudno powiedzieć, ale ja zawsze wierzę i nastawiam optymistycznie wiślackie środowisko do takich spotkań. Myślę, że to będzie zacięty i wyrównany pojedynek, a Wisła, wygrywając w Warszawie, sprawi niespodziankę” – zakończył swoją wypowiedź Marcin Baszczyński.
A. Koprowski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















