Strona główna » Aktualności » Baszczyński: Byłem pewien, że Wisła się odbuduje

Baszczyński: Byłem pewien, że Wisła się odbuduje

Data publikacji: 03-03-2014 18:20



Seniorską karierę rozpoczynał w chorzowskim Ruchu, największe sukcesy odnosił w koszulce z białą gwiazdą na piersi, lecz karierę zakończył na Śląsku. Marcin Baszczyński, bo o nim mowa, zapowiada sobotni mecz Wisły z Ruchem.

Fot. Archiwum Fot. Archiwum

„Baszczu” pierwsze kroki w dorosłej piłce stawiał w Chorzowie. To tutaj zadebiutował w ekstraklasie i zdobywał pierwsze trofea. Do Krakowa przeniósł się w wieku dwudziestu trzech lat. Barwy Wisły reprezentował przez dziewięć sezonów, zdobywając w tym czasie między innymi sześć tytułów mistrzowskich. „Już kiedyś powiedziałem, że moje serce jest rozdarte. Można powiedzieć, że cała moja kariera piłkarska jest związana z Wisłą Kraków. Oczywiście chciałem wrócić do Ruchu i zakończyć tutaj karierę. Miałem nadzieję, że będzie to inaczej wyglądało, jednak kontuzja wymusiła pewne decyzje. Na szczęście teraz nie muszę stawać po żadnej ze stron - będę miał ułatwione zadanie, bo będę miał przyjemność komentować sobotnie spotkanie, a to powoduje, że muszę być obiektywny. Kiedy Wisła przyjechała jesienią do Chorzowa, prognozowałem, że będzie remis. Okazało się, że dobrze typowałem. Teraz mam nadzieję, że zobaczymy dobre i kulturalne widowisko”.

Baszczyński przyznaje, że odkąd drużynę „Niebieskich” prowadzi trener Kocian, ta spisuje się nadzwyczaj dobrze i nie bez powodu zajmuje trzecią pozycję w tabeli. „Byłem zawodnikiem Ruchu w poprzednim sezonie i można powiedzieć, że nie wyglądało to zbyt dobrze, żeby nie powiedzieć, że fatalnie. Jeśli jednak prześledzimy ostatnie sezony „Niebieskich”, to pojawia się pewna prawidłowość: drużyna jeden sezon ma słabszy, a w następnym walczy o najwyższe cele, i dzisiaj ta teoria znajduje potwierdzenie. Wydawało się, że trener Zieliński opanował sytuację, ale jak pokazał czas, było to tylko chwilowe polepszenie sytuacji. Można powiedzieć, że trener Kocian idealnie wkomponował się w drużynę Ruchu. Przedstawiono mu możliwości chorzowskiego zespołu, a on idealnie do tego się dostosował. Spojrzał na wszystko okiem osoby z zewnątrz. Dokonał dwóch, trzech roszad i ten zespół zaczął wygrywać oraz prezentować futbol fajny i miły dla oka” – ocenia „Baszczu”.

Przed startem rozgrywek nikt nie stawiał w gronie faworytów do walki o czołowe lokaty drużyny Wisły. Biała Gwiazda udowodniła, że zbyt szybko postawiono na niej krzyżyk. „Byłem pewien, że Wisła się odbuduje, ale nie sądziłem, że będzie zajmować tak wysokie miejsce w tabeli i ciągle walczyć o mistrzowski tytuł, tym bardziej, że na początku z dozą niepewności podchodziłem do zatrudnienia trenera Smudy, aczkolwiek już w tym momencie można powiedzieć, że ten plan się powiódł. Ponadto powroty takich zawodników jak Głowacki czy Brożek podnoszą wartość drużyny”.

Były obrońca miał okazję pracować z trenerem Smudą, gdy ten po raz drugi prowadził zespół z Reymonta. „Trener ma swój sposób na przygotowanie drużyny. Kiedyś mówiło się, że jego zespoły mają problem w pierwszych meczach po obozach przygotowawczych. Teraz można stwierdzić, że jest inaczej. Trener Smuda ma szczególną umiejętność: potrafi dotrzeć do zawodników i zmotywować ich odpowiednio do każdego spotkania” – kończy wypowiedź Baszczyński.

A. Koprowski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony