Strona główna » Aktualności » Bartkowski: My także mamy swoje cele

Bartkowski: My także mamy swoje cele

Data publikacji: 10-05-2018 11:11



Krakowska Wisła podtrzymała w środę zwycięską passę i pokonała Zagłębie Lubin w obecności swoich fanów 3:0. Trzeci mecz z rzędu defensywa Białej Gwiazdy pozostała nietchnięta przez rywala, bowiem zagrała na zero z tyłu.

Fot. Przemek Marczewski Fot. Przemek Marczewski

Podopieczni trenera Joana Carrillo po raz kolejny zagrali inteligentnie, zadając trzy ciosy bezpośredniemu rywalowi w ligowej tabeli. „Kibicom mogło się wydawać, że na początku spotkania to Zagłębie miało przewagę i prezentowało się lepiej. My jednak czekaliśmy na swoje szanse i wiedzieliśmy, że one nadejdą prędzej czy później. Zdobyliśmy bramkę, następnie kontynuowaliśmy swoją grę i wydaje mi się, że znaleźliśmy dobry sposób na przeciwnika, co pokazuje wynik. Wykreowaliśmy sobie dużej więcej okazji strzeleckich niż rywal i wygraliśmy zasłużenie” - zaczął obrońca Białej Gwiazdy.

Niewiele brakło, a ofensywne zapędy Kuby Bartkowskiego przyniosłyby skutek w postaci trafienia. Pech chciał, że w 49. minucie futbolówka zatrzymała się na słupku. „Rzeczywiście, było blisko. Wydaje mi się, że bramkarz sparował ten strzał na słupek. Przynajmniej tak to wyglądało z mojej perspektywy. Szkoda sytuacji, ale najważniejszy jest końcowy wynik i cenne trzy punkty” - skomentował krótko.

Nie dać się zaskoczyć

Za cztery dni Wiślacy gościć będą pretendenta do tytułu mistrzowskiego - Lecha Poznań - w ostatnim spotkaniu rozegranym przy R22 w kończących się rozgrywkach Lotto Ekstraklasy. Jakiego starcia można się spodziewać? „Tak naprawdę każdy mecz w fazie finałowej jest trudny, ponieważ rywalizują ze sobą najlepsze drużyny w Polsce, które chcą zrealizować swoje założenia. Jeśli ktoś odpuści chociaż na chwilę, to przeciwnik bez wahania wykorzysta błędy. Z związku z tym, trzeba być skoncentrowanym przez cały czas, co pokazaliśmy w ostatnich spotkaniach, gdy tworzyliśmy bardzo mocny kolektyw” - kontynuował. „Rywalowi ciężko jest nas złamać, o czym świadczy fakt, że nie tracimy bramek, a zawsze jakąś strzelimy. W dwóch ostatnich meczach dodatkowo wygraliśmy naprawdę wysoko. Najbliższe spotkanie na pewno będzie wymagające, bo Lech ma o co grać, ale my także mamy swoje cele. Będziemy bić się o trzy punkty” - zapewnił.
 
Niewielkie różnice punktowe pomiędzy poszczególnymi zespołami sprawiają, że dwie ostatnie potyczki zapowiadają się naprawdę emocjonująco, a walka o miejsca premiowane grą na arenie międzynarodowej potrwa do ostatniej kolejki. „Na pewno nikt nie liczył na nas przed trzema kluczowymi meczami, które są już za nami. Mieliśmy swoje cele do zrealizowania - w każdym z nich graliśmy o trzy punkty i nie było nawet momentu, w którym byśmy odpuścili. Uważam, że to bardzo dobrze o nas świadczy, bo pokazujemy, że możemy rywalizować z każdym” - dodał. „Na ten moment można powiedzieć, że wróciliśmy do gry o puchary, chociaż tak naprawdę nie wszystko zależy od nas. Nie patrzymy na innych, tylko na siebie i będziemy chcieli tutaj na Reymonta zakończyć sezon tak, jak zasługują na to nasi kibice” - zakończył wypowiedź Jakub Bartkowski.
 
K. Biedrzycka
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


do góry strony