Strona główna » Aktualności » Zieńczuk: Idzie mi jak po grudzie

Zieńczuk: Idzie mi jak po grudzie

Data publikacji: 23-08-2008 01:17



"Bardziej skupiam się na tym, żeby wreszcie zagrać jakieś dobre spotkanie, które zakończyłoby się przynajmniej moją asystą. Sytuacje oczywiście jako takie są i gdzieś tam tą bramkę mógłbym strzelić, ale już od przygotowań idzie mi jak po grudzie" - przyznał Marek Zieńczuk.

Mimo zwycięstwa było to dla was trudne spotkanie.
Nie można być zadowolonym ze stylu gry, a jedynie z tego, że mamy trzy punkty. Jakoś od początku nam mozolnie szło. Cieszę się z tego, że Paweł jest w znakomitej formie i wykonuje tą robotę, do której jest predysponowany.

Dobrze, że w szeregach Wisły jest taki zawodnik, jak Paweł. Bez niego widać, że drużyna ma problemy ze skutecznością.
Na pewno Paweł bierze wiele więcej ciężaru na swoje barki niż w poprzednim sezonie i dużo zależy od jego dyspozycji. Na szczęście jest ona bardzo wysoka i oby utrzymał ją do samej zimy.

W pierwszej połowie zabrakło chyba jednak trafienia, które trochę uspokoiłoby mecz.
Przy stanie 2:0 mogliśmy grać spokojnie, ale wkradła się jakaś nerwowość, nie przytrzymywaliśmy dłużej piłki. Dostaliśmy samobójczą bramkę i trzeba było utrzymać ten wynik do końca.

A jak oceniłbyś Carlosa Costly`ego, który zwłaszcza pod koniec meczu napędził wam stracha.
Zagrał dobre spotkanie, ale ja chciałbym wyróżnić innego zawodnika, a mianowicie naszego młodego obrońcę i debiutanta Mateusza Kowalskiego. Według mnie zagrał dzisiaj naprawdę dobre zawody. To na nim wolałbym się skupić.

Widać w twoim przypadku, że od początku sezonu chcesz strzelić bramkę. Tym czasem kolejny mecz i konto bramkowe jak na razie nietknięte.
Nie myślę teraz o tych bramkach. Bardziej skupiam się na tym, żeby wreszcie zagrać jakieś dobre spotkanie, które zakończyłoby się przynajmniej moją asystą. Sytuacje oczywiście jako takie są i gdzieś tam tą bramkę mógłbym strzelić, ale już od przygotowań idzie mi jak po grudzie. Mam nadzieję, że ta niemoc się wreszcie skończy.

Takim dobrym spotkaniem może być rewanż z Barceloną. Na co liczycie w tym spotkaniu?
Chcemy sprawić jakąś niespodziankę. Musimy pamiętać, z kim gramy i musimy twardo stąpać po ziemi, ale nie oznacza to, że się tutaj położymy i damy sobie nastrzelać bramki. Mam nadzieję, że będziemy pierwszym zespołem, któremu uda się pokonać Barcelonę, choćby minimalnym dorobkiem bramkowym, ale o  taki wynik będzie bardzo ciężko. Możemy tylko powiedzieć kibicom, że damy z siebie wszystko i nie będziemy kalkulowali, że sprawa jest przesądzona, tylko będziemy grali na tyle, na ile nas w tej chwili stać.

A jakie wnioski wyciągnęliście z tego meczu w Barcelonie?
Na pewno zobaczyliśmy, ile nam brakuje do takiej drużyny. Ciężko jest mówić o jakiś zmianach, bo łatwo to sobie narysować na papierze, a ciężej jest wykonać taki plan. Można zaatakować wysoko zawodników, a niejeden lepszy zespół w Europie pokazał, że chce zagrać otwartą grę. Ciężko o taką postawę z zawodnikami, którzy są tak dobrze wyszkoleni technicznie.

Teraz będzie wam łatwiej ze względu na to, że wiecie, czego można się spodziewać, czy będzie trudniej?
Teoretycznie jakieś ciśnienie psychiczne powinno zejść, bo stawka już nie jest taka sama, jak przed pierwszym meczem, a my będziemy chcieli zagrać dobre zawody. Mam nadzieję, że kibice wyjdą usatysfakcjonowani po tym spotkaniu.

Kasia Jeleń
Fot. Maks Michalczak
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Wybierz najlepszego zawodnika meczu Wisła - GKS Bełchatów i wygraj telefon komórkowy! Szczegóły konkursu tutaj.




do góry strony