Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Strona główna »
Aktualności »
Zieńczuk: Dziękuję kibicom
Zieńczuk: Dziękuję kibicom
Data publikacji: 24-09-2008 22:34Marek Zieńczuk obchodzi dzisiaj swoje 30. urodziny. Z tej okazji przed meczem z Lechią otrzymał od kibiców koszulkę i szalik Lechii, oraz kwiaty w barwach gdańskiego klubu i w barwach Wisły.
To był dla Pana bardzo miły wieczór.
Dziękuję kibicom za ciepłe przyjęcie, za prezenty. To był mój pierwszy mecz w Gdańsku przeciwko Lechii. Z jednej strony cieszę się bardzo, że jesteśmy dalej w Pucharze Polski. Ciężko się strzela gole swojej drużynie, ale pierwsza drużyna Lechii wciąż gra w PP i fajnie byłoby się spotkać z nią w finale.
Ciężko strzela się gole, mimo że Pan próbował ze trzy razy.
Ostatnio jakoś nie chce wpaść do siatki. Na siłę się nie napinam, żeby strzelać bramki. Cieszy mnie asysta przy golu Pawła Brożka Weszli z Tomasem i to, co nam nie wychodziło przez cały mecz - wykorzystywanie sytuacji, od razu jakoś zaskoczyło, kiedy oni weszli na boisko.
Dlaczego mimo tylu okazji, nie udało Wam się pokonać bramkarza Lechii wcześniej?
No nie wiem dlaczego. Chcieliśmy go pokonać, ale oprócz umiejętności miał też dużo szczęścia, te słupki były ciągle obijane. Przez to mecz był atrakcyjniejszy do samego końca.
Czy obawialiście się, że mecz może skończyć się dogrywką?
Nie. Jednak stwarzaliśmy te sytuacje, a pod naszą bramką nie było żadnego zagrożenia, także nie baliśmy się o wynik. Żadnej nerwowości nie było. Te bramki mogliśmy strzelić dużo wcześniej i mecz byłby spokojniejszy. Nie musieliby wchodzić ani Paweł, ani Tomas.
Czy można powiedzieć, że kryzys, jaki Was dotknął w meczu z Lechem, już minął?
Powiedzieliśmy sobie, że zapominamy o nim, nie wspominamy tego meczu w ogóle. Oprócz tego, że zagraliśmy słabsze spotkanie, graliśmy też trochę nieszczęśliwie. Cieszymy się, że były teraz te dwa zwycięstwa, bo wiadomo, że atmosfera jest lepsza i wraca większa pewność siebie.
Jak oceni Pan grę Marcelo?
Myślę, że nie popełnił żadnych błędów. Przeciwnik był może troszkę mniej wymagający, ale prawdziwe sprawdziany przyjdą w meczach ligowych i pucharowych. Myślę, że jest to wartościowy piłkarz i na pewno przyda nam się podczas ciężkiego sezonu.
W końcu wracacie do Krakowa...
W końcu. Wiem, że były jeszcze przymiarki, żeby zostać na mecz z Arką, żeby się zamienić, ale wszyscy są już zmęczeni tymi podróżami, a czeka nas jeszcze 10 godzin w autobusie. Trzeba jak najszybciej wrócić do domu i przygotować się do tego meczu z Arką, bo co by nie mówić - jest to bardzo prestiżowy mecz.
Ania M.
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA
Dziękuję kibicom za ciepłe przyjęcie, za prezenty. To był mój pierwszy mecz w Gdańsku przeciwko Lechii. Z jednej strony cieszę się bardzo, że jesteśmy dalej w Pucharze Polski. Ciężko się strzela gole swojej drużynie, ale pierwsza drużyna Lechii wciąż gra w PP i fajnie byłoby się spotkać z nią w finale.
Ciężko strzela się gole, mimo że Pan próbował ze trzy razy.
Ostatnio jakoś nie chce wpaść do siatki. Na siłę się nie napinam, żeby strzelać bramki. Cieszy mnie asysta przy golu Pawła Brożka Weszli z Tomasem i to, co nam nie wychodziło przez cały mecz - wykorzystywanie sytuacji, od razu jakoś zaskoczyło, kiedy oni weszli na boisko.
Dlaczego mimo tylu okazji, nie udało Wam się pokonać bramkarza Lechii wcześniej?
No nie wiem dlaczego. Chcieliśmy go pokonać, ale oprócz umiejętności miał też dużo szczęścia, te słupki były ciągle obijane. Przez to mecz był atrakcyjniejszy do samego końca.
Czy obawialiście się, że mecz może skończyć się dogrywką?
Nie. Jednak stwarzaliśmy te sytuacje, a pod naszą bramką nie było żadnego zagrożenia, także nie baliśmy się o wynik. Żadnej nerwowości nie było. Te bramki mogliśmy strzelić dużo wcześniej i mecz byłby spokojniejszy. Nie musieliby wchodzić ani Paweł, ani Tomas.
Czy można powiedzieć, że kryzys, jaki Was dotknął w meczu z Lechem, już minął?
Powiedzieliśmy sobie, że zapominamy o nim, nie wspominamy tego meczu w ogóle. Oprócz tego, że zagraliśmy słabsze spotkanie, graliśmy też trochę nieszczęśliwie. Cieszymy się, że były teraz te dwa zwycięstwa, bo wiadomo, że atmosfera jest lepsza i wraca większa pewność siebie.
Jak oceni Pan grę Marcelo?
Myślę, że nie popełnił żadnych błędów. Przeciwnik był może troszkę mniej wymagający, ale prawdziwe sprawdziany przyjdą w meczach ligowych i pucharowych. Myślę, że jest to wartościowy piłkarz i na pewno przyda nam się podczas ciężkiego sezonu.
W końcu wracacie do Krakowa...
W końcu. Wiem, że były jeszcze przymiarki, żeby zostać na mecz z Arką, żeby się zamienić, ale wszyscy są już zmęczeni tymi podróżami, a czeka nas jeszcze 10 godzin w autobusie. Trzeba jak najszybciej wrócić do domu i przygotować się do tego meczu z Arką, bo co by nie mówić - jest to bardzo prestiżowy mecz.
Ania M.
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















