Strona główna » Aktualności » Zieńczuk: Cieszymy się ze zwycięstwa

Zieńczuk: Cieszymy się ze zwycięstwa

Data publikacji: 03-11-2007 21:28



Po meczu w Łodzi Marek Zięńczuk przyznał, że Wisła nie rozegrała dobrego meczu. Nie należał on do najłatwiejszych, a trzy punkty wywalczone na bardzo ciężkim terenie, z zespołem, który traci niewiele bramek, bardzo cieszą.

Dzisiaj było widać, że drużyna liczy na wsparcie takiego zawodnika, który strzelił 9 goli.
Jak widać nie tylko ja w Wiśle strzelam. Wyręczył nas Darek Dudka po moim dośrodkowaniu z rzutu wolnego. Cieszymy się z tego zwycięstwa. Mało trenowałem w tym tygodniu i czuć było, że brakuje tego ogrania z piłką.

Przewaga nad przeciwnikami cały czas rośnie. To oni teraz muszą patrzeć jak gra Wisła. Jak do tej pory przez dwa remisy Wiśle uciekły 4 punkty.
Aż dziwi taka mała przewaga nad drugim zespołem, bo normalnie zawsze byłoby więcej. Te drużyny depczą nam po piętach. Musimy robić swoje i wygrywać te spotkania, nie oglądać się wstecz, tylko patrzeć do przodu.

Zaliczyłeś dzisiaj asystę. Była to sytuacja bardzo istotna dla losów spotkania. To był błąd bramkarza, czy więcej zasługi w tym Darka?
Na pewno Darek dobrze się znalazł w tej sytuacji. Trener podjął decyzję, że teraz ja mam podjeść do piłki. Wcześniej wszystkie stałe fragmenty gry bił Kosa. Akurat wpadła bramka. Może było w tym dużo szczęścia. Ale to właśnie szczęście jest potrzebne. To było moje pierwsze dośrodkowanie z rzutu wolnego w tym meczu.

Czego dzisiaj brakowało? Gra była chyba zbyt statyczna?
No na pewno brakowało tej determinacji w pierwszej połowie. Trochę powietrze uszło po tych ciężkich meczach z Cracovią i Legią. Nie wiem, czy to była kwestia motywacji przed tym spotkaniem. Wiedzieliśmy, że gramy o te same trzy punkty, co wcześniej, ale jednak z takim przeciwnikiem jak Legia były większe emocje w sferze mentalnej i było się łatwiej zmobilizować.

Co mieliście w głowach na początku meczu po tej 200 procentowej sytuacji Klatta, której nie wykorzystał?
Można powiedzieć, że nie wyciągnęliśmy wniosków z poprzedniego spotkania tutaj z ŁKS-em. Wtedy straciliśmy bramkę na początku spotkania. To był taki zimny prysznic. Bardzo dobrze Cleber pobiegł do końca i zablokował tą sytuację. Minutę później my mieliśmy stuprocentową sytuację. Kosa uderzał i jeszcze Dudu dobijał. Może gdyby z większą werwą zaatakował to może skończyłoby się to bramką.

W ostatniej chwili okazało się, że nie zagra Paweł Brożek. Jak to wpłynęło na waszą grę?
Na pewno Paweł jest ważną postacią w naszej drużynie. Teraz kontuzji doznał jeszcze Piotrek... Szkoda bo ci zawodnicy są nam bardzo potrzebni. Nie wiem jak to będzie, ale może będą obecni w następnym spotkaniu.

Pana występ był na stuprocentowym zdrowiu, czy trzeba było jakichś magicznych sztuczek używać, żeby Pan mógł dzisiaj wystąpić?
Noga cały czas mnie boli. W tym tygodniu odbyłem tylko jeden trening i to dopiero wczoraj, także to było widać dzisiaj.

M. Małek
Biuro Prasowe Wisła Kraków SSA

 



do góry strony