Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Strona główna »
Aktualności »
Wiślacki mistrz kierownicy
Wiślacki mistrz kierownicy
Data publikacji: 01-03-2009 08:38Wszyscy, którzy śledzili nasze doniesienia z obozu Wiślaków w Esteponie wiedzą, że w trakcie wyścigów gokartowych najlepiej na torze spisywał się Arkadiusz Głowacki. Postanowiliśmy więc zapytać kapitana Wisły, czy gdyby nie był piłkarzem, zostałby kierowcą rajdowym. O tym i nie tylko przeczytacie w naszym wywiadzie.
Ten materiał ukazał się w 76. numerze newslettera Białej Gwiazdy.
Gdy się oglądało Pana popisy na torze gokartowym w Hiszpanii, to można było dojść do wniosku, że gdyby Arkadiusz Głowacki nie został piłkarzem, to pewnie byłby kierowcą rajdowym. Jest w tym trochę prawdy?
W momencie, kiedy pierwszy raz poszedłem na trening piłkarski, na pewno nie myślałem w ogóle o motoryzacji. Moje zainteresowanie sportami motorowymi i motoryzacją w ogóle rozpoczęło się dużo później. To było chyba wtedy, gdy mogłem sobie pozwolić na swój pierwszy samochód. Od tego czasu ta pasja się rozwijała.
A pamięta Pan ten pierwszy samochód?
Oczywiście! To był czerwony opel astra, dwudrzwiowy.
To było takie auto, które zapamięta Pan na zawsze, czy po prostu jedno z wielu?
Nie, to był po prostu pierwszy samochód, w którym okazało się, że nie ma poduszek powietrznych, chociaż miały być. Jakieś więc wspomnienia związane z tym samochodem zostały.
A doświadczenia w wyścigach gokartowych ma Pan jakieś?
Nie mam jakiś doświadczeń w tej dziedzinie. Po prostu lubię jeździć, a tym bardziej lubię taką rywalizację, kiedy jesteśmy na torze. Można powiedzieć, że rywalizujemy ramię w ramię, nie ma czasu na dłuższe zastanowienie się. Dla mnie to jest fajna zabawa, a okazja do takich wyścigów na obozie była dla mnie fajnym przerywnikiem.
Czyli nie jest Pan stałym gościem torów gokartowych?
Nie, aczkolwiek tak jak już wspomniałem, motoryzacja to moja dziedzina. Lubię różnego typu pojazdy dosiadać.
Woli Pan Formułę 1, czy wyścigi WRC?
Trudno powiedzieć, żebym jakoś szczególnie śledził wyniki tych zawodów, ale trudno nie śledzić wyników Roberta Kubicy. Wszyscy jesteśmy dumni z jego postawy, więc teraz każdy Polak trochę interesuje się Formułą 1.
Wolny czas w weekendy poświęca więc Pan na oglądanie poczynań Kubicy?
Z oglądaniem wyścigów wiąże się taka śmieszna sytuacja, że wolę nie oglądać ich na żywo. Nagrywam je sobie, a potem oglądam, gdy już znam wyniki. W trakcie wyścigów za bardzo denerwuję się, żeby móc śledzić je na żywo.
A Wiślacki Robert Kubica, czyli Arkadiusz Głowacki, jakie osiągnął rekordy prędkości?
Zdarzało mi się jechać bardzo szybko, ale oczywiście w odpowiednich miejscach i w ramach bezpieczeństwa. Z wiekiem jednak coraz mniej jest takich szaleństw, bo człowiek zaczyna myśleć o bezpieczeństwie i o tym, co złego mogą mu zrobić inni kierowcy.
No i o poduszkach powietrznych.
Tak, teraz już bym sobie nie pozwolił na auto bez poduszek powietrznych.
Dziękuję za rozmowę.
Dziękuję
Aby otrzymywać newsletter Białej Gwiazdy i móc czytać przygotowane przez nas materiały zanim ukażą się one na stronie internetowej, wystarczy zarejestrować się.
Rozmawiał Marcin Górski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA
Gdy się oglądało Pana popisy na torze gokartowym w Hiszpanii, to można było dojść do wniosku, że gdyby Arkadiusz Głowacki nie został piłkarzem, to pewnie byłby kierowcą rajdowym. Jest w tym trochę prawdy?
W momencie, kiedy pierwszy raz poszedłem na trening piłkarski, na pewno nie myślałem w ogóle o motoryzacji. Moje zainteresowanie sportami motorowymi i motoryzacją w ogóle rozpoczęło się dużo później. To było chyba wtedy, gdy mogłem sobie pozwolić na swój pierwszy samochód. Od tego czasu ta pasja się rozwijała.
A pamięta Pan ten pierwszy samochód?
Oczywiście! To był czerwony opel astra, dwudrzwiowy.
To było takie auto, które zapamięta Pan na zawsze, czy po prostu jedno z wielu?
Nie, to był po prostu pierwszy samochód, w którym okazało się, że nie ma poduszek powietrznych, chociaż miały być. Jakieś więc wspomnienia związane z tym samochodem zostały.
A doświadczenia w wyścigach gokartowych ma Pan jakieś?
Nie mam jakiś doświadczeń w tej dziedzinie. Po prostu lubię jeździć, a tym bardziej lubię taką rywalizację, kiedy jesteśmy na torze. Można powiedzieć, że rywalizujemy ramię w ramię, nie ma czasu na dłuższe zastanowienie się. Dla mnie to jest fajna zabawa, a okazja do takich wyścigów na obozie była dla mnie fajnym przerywnikiem.
Czyli nie jest Pan stałym gościem torów gokartowych?
Nie, aczkolwiek tak jak już wspomniałem, motoryzacja to moja dziedzina. Lubię różnego typu pojazdy dosiadać.
Woli Pan Formułę 1, czy wyścigi WRC?
Trudno powiedzieć, żebym jakoś szczególnie śledził wyniki tych zawodów, ale trudno nie śledzić wyników Roberta Kubicy. Wszyscy jesteśmy dumni z jego postawy, więc teraz każdy Polak trochę interesuje się Formułą 1.
Wolny czas w weekendy poświęca więc Pan na oglądanie poczynań Kubicy?
Z oglądaniem wyścigów wiąże się taka śmieszna sytuacja, że wolę nie oglądać ich na żywo. Nagrywam je sobie, a potem oglądam, gdy już znam wyniki. W trakcie wyścigów za bardzo denerwuję się, żeby móc śledzić je na żywo.
A Wiślacki Robert Kubica, czyli Arkadiusz Głowacki, jakie osiągnął rekordy prędkości?
Zdarzało mi się jechać bardzo szybko, ale oczywiście w odpowiednich miejscach i w ramach bezpieczeństwa. Z wiekiem jednak coraz mniej jest takich szaleństw, bo człowiek zaczyna myśleć o bezpieczeństwie i o tym, co złego mogą mu zrobić inni kierowcy.
No i o poduszkach powietrznych.
Tak, teraz już bym sobie nie pozwolił na auto bez poduszek powietrznych.
Dziękuję za rozmowę.
Dziękuję
Aby otrzymywać newsletter Białej Gwiazdy i móc czytać przygotowane przez nas materiały zanim ukażą się one na stronie internetowej, wystarczy zarejestrować się.
Rozmawiał Marcin Górski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















