Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Wiślacki bohater - Mauro Cantoro
Data publikacji: 19-10-2006 23:53Gdy na początku spotkania Mauro nie angażował się w akcje ofensywne z charakterystycznym dla siebie zaangażowaniem, zaczęliśmy się zastanawiać, czy aby nie było błędem stawianie na niego w tym spotkaniu. Zdawało się, że ból wygrał z Cantoro. Po kilkunastu minutach jednak "El Toro" wszedł w rytm meczowy i zaczął grać swoje. Ukoronowaniem dobrej postawy pomocnika Wisły była zdobyta bramka. – "Jestem bardzo smutny, że ta moja bramka nie przysłużyła się do wygranej zespołu" – mówił po meczu Mauro.
Zawodnik zapewniał, że jeśli Wisła będzie grać tak, jak przez 70 minut dzisiejszego spotkania, to nadal ma szanse na awans z grupy. A co z pozostałymi dwudziestoma minutami, padło pytanie. – " Nie chodzi o to, że graliśmy wtedy źle. Problem polega na tym, że z drużyną taką, jak Blackburn, nie można sobie pozwolić nawet na dwa błędy, bo po nich padają bramki" – odpowiadał Mauro.
Nie mogło oczywiście zabraknąć pytania o kolano, które sprawia Argentyńczykowi w ostatnim czasie tyle problemów. – "Fizycznie czuję się dobrze. Z kolanem jest normalnie, dobrze. Jest trochę bólu, ale jestem zadowolony, że mogłem zagrać w tym meczu" – mówił Mauro.
PS Już niejako tradycyjnie do materiału o bohaterze spotkania dodajemy małe post scriptum. Wśród damskiej części Biura Prasowego uznanie za postawę w czwartkowy wieczór zyskał Emilian Dolha. Pań jednak w Biurze Prasowym jest mniej, a jak one zgodnie głosowały na Dolhę, tak mężczyźni na Cantoro.
M. Górski
Biuro Prasowe Wisła Kraków SSA






















