Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Strona główna »
Aktualności »
Wielkanoc z dala od domu
Wielkanoc z dala od domu
Data publikacji: 13-04-2009 11:58"W Wielkanoc bardzo brakuje mi tych emocji, które są związane z obchodzeniem tego Święta. Teraz, przez ostatnie cztery lata, nie udawało mi się niestety wracać do domu. Bardzo mi brakuje Wielkanocy spędzanej z bliskimi" - opowiada Ilie Cebanu, który także przybliża mołdawskie zwyczaje obchodzenia Wielkanocy.
Ten materiał ukazał się w 79. numerze newslettera Białej Gwiazdy.
Na Mołdawii Wielkanoc obchodzi się później niż w Polsce. "Ogólnie jednak wydaje mi się, że zwyczaje i sposób obchodzenia tego Święta mamy podobny jak w Polsce" – opowiada Cebanu. Rzeczywiście – jest koszyk ze święconką, są malowane jajka, jest babka, jest też uroczysta msza święta. Są też jednak różnice, o których opowiada bramkarz Wisły.
"U nas wszystkie produkty do koszyka pakuje się w sobotę wieczorem i idzie się z nim na mszę, która zaczyna się około 20, 21. W jej trakcie ksiądz świeci pokarmy – pieczywo, mięso, jajka. Po mszy, koło północy, ksiądz święci jeszcze wszystkich ludzi. Do takiego święcenia są bardzo duże kolejki" – opowiada Ilie. Noc między sobotą a niedzielą nie kończy się jednak dla mieszkańców Mołdawii wraz z zakończeniem mszy. Potem następuje jeszcze kilka tradycyjnych czynności, które wykonuje się w każdej rodzinie. Noc Wielkanocna trwa więc praktycznie do świtu.
"Po mszy zawsze jechałem z moim tatą do chrzestnego ojca i matki. Tam nalewało się wodę święconą do miseczki i wkładało do niej dwa jajka – jedno białe, jedno czerwone. Potem każdy mył się wodą święconą i robił na sobie znak krzyża tym jajkiem. Będąc u ojca chrzestnego kosztujemy też potraw, które są w koszyku wielkanocnym i zostały poświęcony w czasie mszy. Na koniec natomiast święciło się rogi mieszkania, ponieważ u nas mówi się, że diabeł mieszka właśnie w narożnikach pomieszczeń" – mówi Cebanu. "Do domu wracaliśmy koło 4, 5 nad ranem" – dodaje.
Dalszy ciąg świętowania do wielkanocny obiad. "Na obiad w Wielkanoc nasza rodzina zbierała się u mojego chrzestnego ojca, ponieważ on ma duży dom. W czasie tego obiadu stukaliśmy się jajkami. Przy tym każdy mówi "Chrystus zmartwychwstał", a druga osoba odpowiada "Rzeczywiście tak jest". To w ogóle w czasie wielkanocnym jest nasze przywitanie, nie mówi się wtedy "Dzień dobry", a właśnie "Chrystus zmartwychwstał." Tak mówi się jeszcze przez tydzień.
W niedzielę na Mołdawii świętowanie kończy się. W ojczyźnie Cebanu poniedziałek nie jest już dniem wolnym. Kolejne ważne dla mołdawian święto natomiast następuje już tydzień później. W tydzień po Wielkanocy mamy dzień Wszystkich Świętych. Wszyscy chodzą na cmentarze, ale wygląda to trochę inaczej niż w Polsce. U nas przy grobach są stoliki, przy którzy ludzie rozkładają jedzenie. Często prosi się księdza, żeby przy grobie odprawił msze za zmarłego. W tym czasie moja rodzina zawsze jeździ do miejsca, z którego pochodzi mój ojciec. To jest mała miejscowość Reni na południu Mołdawii. Obecnie jest to teren Ukrainy" – opowiada Ilie.
Od kilku lat, od momentu kiedy Cebanu zdecydował się kontynuować swoją karierę piłkarska poza ojczyzną, tych tradycji mu brakuje. Teraz nie ma już możliwości spędzania Wielkanocy ze swoimi najbliższymi. Co więc w takim razie Ilie robi, gdy Polacy obchodzą Wielkanoc? "Mieszkając już pięć lat poza domem, szanuję święta mieszkańców krajów, w których mieszkam. Może wybiorę się w tym czasie do Austrii i razem z moimi bliskimi tam będę obchodził Wielkanoc. Na nasze Święta natomiast może ojciec przyśle mi mołdawskie jedzenie i zaproszę kogoś do siebie wtedy" – zdradza nam bramkarz Wisły.
Aby otrzymywać newsletter Białej Gwiazdy i móc czytać przygotowane przez nas materiały zanim ukażą się one na stronie internetowej, wystarczy zarejestrować się.
M. Górski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA
Na Mołdawii Wielkanoc obchodzi się później niż w Polsce. "Ogólnie jednak wydaje mi się, że zwyczaje i sposób obchodzenia tego Święta mamy podobny jak w Polsce" – opowiada Cebanu. Rzeczywiście – jest koszyk ze święconką, są malowane jajka, jest babka, jest też uroczysta msza święta. Są też jednak różnice, o których opowiada bramkarz Wisły.
"U nas wszystkie produkty do koszyka pakuje się w sobotę wieczorem i idzie się z nim na mszę, która zaczyna się około 20, 21. W jej trakcie ksiądz świeci pokarmy – pieczywo, mięso, jajka. Po mszy, koło północy, ksiądz święci jeszcze wszystkich ludzi. Do takiego święcenia są bardzo duże kolejki" – opowiada Ilie. Noc między sobotą a niedzielą nie kończy się jednak dla mieszkańców Mołdawii wraz z zakończeniem mszy. Potem następuje jeszcze kilka tradycyjnych czynności, które wykonuje się w każdej rodzinie. Noc Wielkanocna trwa więc praktycznie do świtu.
"Po mszy zawsze jechałem z moim tatą do chrzestnego ojca i matki. Tam nalewało się wodę święconą do miseczki i wkładało do niej dwa jajka – jedno białe, jedno czerwone. Potem każdy mył się wodą święconą i robił na sobie znak krzyża tym jajkiem. Będąc u ojca chrzestnego kosztujemy też potraw, które są w koszyku wielkanocnym i zostały poświęcony w czasie mszy. Na koniec natomiast święciło się rogi mieszkania, ponieważ u nas mówi się, że diabeł mieszka właśnie w narożnikach pomieszczeń" – mówi Cebanu. "Do domu wracaliśmy koło 4, 5 nad ranem" – dodaje.
Dalszy ciąg świętowania do wielkanocny obiad. "Na obiad w Wielkanoc nasza rodzina zbierała się u mojego chrzestnego ojca, ponieważ on ma duży dom. W czasie tego obiadu stukaliśmy się jajkami. Przy tym każdy mówi "Chrystus zmartwychwstał", a druga osoba odpowiada "Rzeczywiście tak jest". To w ogóle w czasie wielkanocnym jest nasze przywitanie, nie mówi się wtedy "Dzień dobry", a właśnie "Chrystus zmartwychwstał." Tak mówi się jeszcze przez tydzień.
W niedzielę na Mołdawii świętowanie kończy się. W ojczyźnie Cebanu poniedziałek nie jest już dniem wolnym. Kolejne ważne dla mołdawian święto natomiast następuje już tydzień później. W tydzień po Wielkanocy mamy dzień Wszystkich Świętych. Wszyscy chodzą na cmentarze, ale wygląda to trochę inaczej niż w Polsce. U nas przy grobach są stoliki, przy którzy ludzie rozkładają jedzenie. Często prosi się księdza, żeby przy grobie odprawił msze za zmarłego. W tym czasie moja rodzina zawsze jeździ do miejsca, z którego pochodzi mój ojciec. To jest mała miejscowość Reni na południu Mołdawii. Obecnie jest to teren Ukrainy" – opowiada Ilie.
Od kilku lat, od momentu kiedy Cebanu zdecydował się kontynuować swoją karierę piłkarska poza ojczyzną, tych tradycji mu brakuje. Teraz nie ma już możliwości spędzania Wielkanocy ze swoimi najbliższymi. Co więc w takim razie Ilie robi, gdy Polacy obchodzą Wielkanoc? "Mieszkając już pięć lat poza domem, szanuję święta mieszkańców krajów, w których mieszkam. Może wybiorę się w tym czasie do Austrii i razem z moimi bliskimi tam będę obchodził Wielkanoc. Na nasze Święta natomiast może ojciec przyśle mi mołdawskie jedzenie i zaproszę kogoś do siebie wtedy" – zdradza nam bramkarz Wisły.
Aby otrzymywać newsletter Białej Gwiazdy i móc czytać przygotowane przez nas materiały zanim ukażą się one na stronie internetowej, wystarczy zarejestrować się.
M. Górski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















