Strona główna » Aktualności » Sportowa złość prowadzi do zwycięstw

Sportowa złość prowadzi do zwycięstw

Data publikacji: 21-08-2006 10:22



Dwa oblicza miała gra Jakuba Błaszczykowskiego w spotkaniu z Koroną. W pierwszej połowie nie miał zbyt wielu okazji, by się pokazać, w drugiej, włączając się z obrony do akcji ofensywnej, podał piłkę do Piotra Brożka tak, jak to robią najlepsi na świecie.

Chyba udał się wam rewanż za poprzedni sezon?
Rewanż udany, myślę, że wygraliśmy 2:0 zasłużenie.

Wisła wygrała tym razem walką. Jak wam się to udało?
Strzeliliśmy jedna bramkę a potem drugą. Pierwsza połowę trochę przespaliśmy, nie graliśmy tak jak w drugiej, dlatego gra tak wyglądała.

Dziś lepiej zaprezentowałeś się chyba na prawej obronie?
Ciężko powiedzieć. Dziś może miałem więcej miejsca w drugiej połowie. Dwa razy bardzo ładnie zauważył mnie Jean i zrobiłem przewagę, podałem i Piotrek strzelił. Gdybym w pierwszej połowie coś zrobił, to wyglądałoby to inaczej.

Dziś w waszej grze było wiele agresji. Specjalnie mobilizowaliście się na Koronę?
W każdym meczu tak gramy. To typowa złość sportowa, złość, która prowadzi do zwycięstwa. Dziś pokazaliśmy tą złość i zasłużenie wygraliśmy.

Liga wygląda trochę pod was, przeciwnicy tracą punkty, wy je zdobywanie.
To jest najważniejsze, że wygrywamy kolejne mecze. Nie mamy więc co narzekać. Staramy się robić swoje, wygrywać kolejne mecze i patrzymy na siebie. Inni nas nie interesują.

Co powiedział ci Piotr Brożek po strzeleniu bramki?
Piotrek tylko mi podziękował.

Czy za ta ostrą walkę nie zapłacicie w meczu przeciw Mattersburgowi?
Myślę że nie. Ciężko przepracowaliśmy okres przygotowawczy, więc mam nadzieję, że damy radę bez problemu radę z siłami fizycznymi przeciw Mattersburgowi.

Niespodziewanie o fotel lidera walczycie z GKSem Bełchatów.
Nie można mówić o walce o fotel lidera. To dopiero początek ligi, jeszcze wszystko może się zmienić. Po zakończeniu rundy jesiennej dopiero będzie można stwierdzić, z kim walczymy o fotel lidera. To, że Bełchatów jest tak wysoko jest na pewno zaskakujące, ale zobaczymy, co będzie dalej.

M. Górski
fot. Tomasz Sipiera
Biuro Prasowe Wisła Kraków SSA



do góry strony