Strona główna » Aktualności » Skorża: Słowa uznania dla obu drużyn

Skorża: Słowa uznania dla obu drużyn

Data publikacji: 30-04-2008 21:14



"Miałem już przed oczami ten koszmar z Warszawy" - powiedział po zwycięskim meczu z Groclinem Maciej Skorża. Jego drużyna wywalczyła na boisku w Grodzisku awans do finału Pucharu Polski, mimo że grała w osłabieniu.

”Przed meczem, jak wyszedłem z tunelu, w połowie boiska zorientowałem się, że idę nie na tą ławkę co trzeba,. Zawsze będę myślą i sercem tu wracał” – powiedział na początku konferencji prasowej trener Wisły, Maciej Skorża.

”Był to niesamowicie wyrównany dwumecz. To, że zaważyła jedna bramka, wcale mnie nie dziwi mnie, bo Groclin jest świetną drużyną. Był niezwykle wymagającym przeciwnikiem. i nie ma się co oszukiwać, mieliśmy dużo szczęścia w Krakowie. Tutaj postawił nam trudne warunki” – ocenił spotkanie Skorża. ”Bramkę udało nam się strzelić w najtrudniejszym dla nas momencie, bo tuż po czerwonej kartce. Miałem już przed oczami ten koszmar z Warszawy, na szczęście udało nam się wyprowadzić jedną skuteczną akcję” – przyznał szkoleniowiec.

W doliczonym czasie gry Jarosław Lato uderzył piłkę tak, że ta odbiła się od poprzeczki bramki Mariusza Pawełka i spadła na linię bramkową. „Szkoda, że nie było transmisji, bo nie wiemy, czy piłka była w bramce” – odniósł się do tej sytuacji Skorża.

”Słowa uznania należą się zawodnikom obu drużyn za niezwykle zaciętą walkę. Nikt się nie oszczędzał i miło było popatrzeć na dwie tak zmotywowane drużyny” – pochwalił piłkarzy Groclinu i Wisły Maciej Skorża. Wiślacy zobaczyli w tym meczu aż 8 żółtych kartek – dwie z nich dostały się Arkadiuszowi Głowackiemu, który musiał z tego powodu zejść z boiska. „Przynajmniej dwie z tych kartek były za nieprzemyślane zachowania. Mam tu na myśli kartkę Marka Zieńczuka za dyskusje w sytuacji, w której wydawało nam się, że sędzia popełnił błąd w polu karnym Groclinu i tą sytuację Juniora Diaza. Całe szczęście, że przepisy Pucharu Polski są takie, że po czterech kartkach się pauzuje i żaden z naszych zawodników przed meczem finałowym nie musi pauzować. Martwi mnie, że w tej końcówce sezonu moi zawodnicy wykazują się taką lekkomyślnością” – powiedział trener.

”To nie jest jeszcze euforia. My zrobiliśmy krok, żeby zdobyć ten Puchar Polski, ale tego celu jeszcze nie osiągnęliśmy. Nie ukrywam, że teraz numerem 1 jest dla mnie finał Pucharu Polski i w meczach ligowych być może nie będziemy grali w najsilniejszym składzie” – podkreślał szkoleniowiec Białej Gwiazdy.

Ania M.
Fot. Maks Michalczak
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony