Strona główna » Aktualności » Skorża: Nie będziemy biadolić

Skorża: Nie będziemy biadolić

Data publikacji: 14-07-2008 19:45



"Nie będziemy biadolić, że nie ma transferów, zburzyli trybunę, czy pada deszcz. Nawet bez wzmocnień wierzymy w siebie. Rok pracowaliśmy na to, by mieć możliwość walki o Ligę Mistrzów i tej szansy nie oddamy tak sobie" - na spotkaniu z dziennikarzami mówił Maciej Skorża.

Powoli kończy się czas przygotowań piłkarzy Wisły Kraków do nadchodzącego sezonu. „Drużyna wykonała ogromną, ciężką pracę. Teraz jest końcowy akord tych przygotowań, czyli dwa ważne mecze – z Liverpoolem i Legią. Cieszę się z takiego zakończenia okresu przygotowawczego. Co prawda liczyłem, że będę dysponował szerszą kadrą, ale przy odrobinie wsparcia zawodników z Młodej Ekstraklasy mam nadzieję, że osiągnę zamierzone cele szkoleniowe w tych meczach. Jeżeli chodzi o zakres pracy, jaki wykonaliśmy, to było to zgodne z moimi planami. Nie ukrywam, że próbowaliśmy nowych rozwiązań taktycznych i weryfikacja tego przyjdzie dopiero w meczach o stawkę. Mam nadzieję, że te mecze, które nam zostały, pozwolą doszlifować te elementy” – podsumował ten okres trener Maciej Skorża.

19 lipca mistrz Polski zagra przeciwko jednej z najlepszych drużyn w Europie. „Mecz z Liverpoolem jest dla mnie kluczowy. Chcemy jak najlepiej zaprezentować się na arenie międzynarodowej, więc spotkanie z tak renomowanym przeciwnikiem jest dla mnie priorytetem, z całym szacunkiem dla Superpucharu. Nie chcemy tego meczu lekceważyć, natomiast możliwość gry z Liverpoolem nie zdarza się często. Zabiegaliśmy o to bardzo długo i musieliśmy podjąć trudną decyzję, ale myślę, że dla Wisły jest ona dobra” – powiedział trener.

Do Szwajcarii poleci prawdopodobnie 18 zawodników. Ci, którzy nie zagrają przeciwko „The Reds”, wybiegną na boisko następnego dnia – w meczu o Superpuchar Polski. „Nie wykluczam, że 1 lub 2 zawodników zagra 45 minut z Liverpoolem, a później zagra z Legią, powiedzmy 60-70 minut. To będzie zależało od skali zmęczenia. Nie chciałbym w ostatnim momencie złapać jakiejś kontuzji przeciążeniowej, dlatego będziemy starali się uważać” – dodał Skorża.

Jednak najważniejszy dla Wiślaków mecz odbędzie się 30 lipca. Wtedy zmierzą się oni z Beitarem Jerozolima w 2. rundzie kwalifikacji do Ligi Mistrzów. „Dla nas egzotyczna drużyna z Izraela jest oczywiście trudnym przeciwnikiem. Nie mamy kontaktu z piłką izraelską, więc konfrontacja między nami jest pewną niewiadomą. Nie zamierzam podchodzić do tej rywalizacji na zasadzie jakiegoś strachu. Wierzę w naszą drużynę, wierzę, że jesteśmy w stanie pokonać Beitar. Nasze szanse są 50 na 50. Oni mają swoje atuty, my mamy swoje, ale wierzę, że Wisła ma tych atutów więcej. Cały czas jesteśmy na etapie zbierania informacji o przeciwniku. Będziemy korzystali ze wszystkich źródeł, jakie będziemy mogli wykorzystać. Zasięgniemy m.in. języka u zawodników, którzy tam grali, którzy znają Beitar” – powiedział trener.

Pytany o to, jaki wynik w Jerozolimie będzie dla niego zadowalający, odpowiedział: „Taki wynik będzie mnie satysfakcjonował, który stworzy nam realne szanse na awans. Dla mnie bardzo ważne jest to, żeby zdobyć bramkę w Jerozolimie. Na tym będziemy się skupiali, bo to da nam dużą przewagę, jeśli chodzi o mecz rewanżowy w Krakowie. A tutaj zagramy ofensywnie, będziemy starać się stwarzać groźne sytuacje pod bramką Beitaru. Mecze w Krakowie, przy tej publiczności, zawsze nam wychodziły i myślę, że tak samo będzie i teraz”.

„Jesteśmy mistrzem Polski i to, kogo wylosowaliśmy, nie powinno mieć dla nas większego znaczenia. Na arenie międzynarodowej nie ma słabych drużyn. Proszę zwrócić uwagę na to, z kim odpadały nasze drużyny, np. nasz sąsiad zza miedzy. Nie mówię tego szyderczo, tylko tak to wygląda. Piłka klubowa, europejska poszła znacznie do przodu, ligi słabsze bardzo szybko dostosowują się do wymogów europejskich” – dodał.

Trener Maciej Skorża został porównany przez jednego z dziennikarzy do Czesława Michniewicza, który rok temu walczył o Ligę Mistrzów z Zagłębiem Lubin. Lubinianie nie potrafili jednak sprostać wyzwaniu i pożegnali się z europejskimi pucharami. „Nie jestem w takiej samej sytuacji. Michniewicz zrobił kilka fajnych transferów” – zażartował. Potem dodał: „Kończę w tej chwili temat transferów. Ja mam teraz kadrę 23 zawodników. Jeżeli kogoś uda się pozyskać – to świetnie. Jeżeli nie – skupiam się na pracy z tymi piłkarzami, których mam. Zawodnicy, trenerzy, sztab medyczny – zrobimy wszystko, by jak najlepiej przygotować się do ligi, do konfrontacji z Beitarem i tylko to mnie w tej chwili interesuje”. Przyznał jednak, że sen z powiek spędza mu sytuacja ze środkowymi obrońcami oraz kontuzja jedynego nominalnego prawego pomocnika – Wojciecha Łobodzińskiego.

”Nawet bez wzmocnień wierzymy w siebie. Rok pracowaliśmy na to, by mieć możliwość walki o Ligę Mistrzów i tej szansy nie oddamy tak sobie. Nie będziemy biadolić, że nie ma transferów, zburzyli trybunę, czy pada deszcz. Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, by grać dalej. Jestem przekonany, że każdy z tych zawodników, który pojawi się na boisku w Jerozolimie, czy w rewanżu w Krakowie, będzie wypruwał sobie żyły po to, by Wisła awansowała do kolejnej rundy” – zapewnił trener.

Ania M.
Fot. Maks Michalczak
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony