Strona główna » Aktualności » Singlar: Zagrać jak kolektyw

Singlar: Zagrać jak kolektyw

Data publikacji: 01-08-2008 22:57



Jaka jest recepta na pokonanie Beitaru Jerozolima? Według Petera Singlara bardzo prosta. "Wystarczy tylko odrobić stratę jednej bramki i przy tym jej nie stracić" - twierdzi. "I musimy zagrać jak kolektyw" - dodaje.

Sparing z Bełchatowem był dla Pana przetarciem przed meczem rewanżowym z Beiratem?
Tego nie wiem. To trener musi podjąć decyzję w tej sprawie.

Trener Skorża mówi, że zagra Pan albo na środku obrony ,albo na prawej stronie.
Trener tak powiedział, ale tak naprawdę to wszystko może jeszcze się zmienić.

Często grał Pan jako stoper?
Więcej grałem na prawej stronie, ale jak któryś zawodnik miał kontuzję, to zastępowałem go na środku obrony. Częściej występowałem jednak jako prawy obrońca.

Rywalem Wisły po ewentualnym wyeliminowaniu Beitaru Jerozolima będzie FC Barcelona.
Najpierw to trzeba myśleć o tym, żeby przejść Beitar, ale sądzę, że niezależnie od tego, czy przyjedzie tu Barcelona, czy ktoś inny, to będziemy chcieli pokazać się z dobrej strony.

Przeciwko jakim rywalom grał Pan w Pucharach w barwach Slovana Liberec?
Przeciwko Spartakowi Moskwa graliśmy w Lidze Mistrzów, a w Pucharze UEFA grałem przeciwko Crvenie Zvezda Belgrad, FC Sevilli i FC Braga. Według mnie to byli tacy sami zawodnicy jak i my. Teraz do tych meczów dojdzie jeszcze Beitar.

Mecz w Jerozolimie nie wyglądał źle, więc jeszcze szansa na to, żeby wygrać w Krakowie.
Oczywiście, że jest taka szansa. Do Jerozolimy jechaliśmy z nastawieniem, że chcemy tam wygrać i tak samo będziemy grali tutaj o zwycięstwo. Wystarczy tylko odrobić stratę jednej bramki i przy tym jej nie stracić.

A często Pan strzela bramki? Może pokusiłby się Pan o trafienie w tym spotkaniu?
(śmiech). Nie wiem, nie wiem. Jak na razie w całym sezonie mam zdobytego tylko jednego gola.

Ale może się okazać, że to byłaby ta najważniejsza bramka.
(śmiech). Ja też bym tak chciał. Najważniejsze będzie to, żebyśmy zagrali jako kolektyw. Nieważne będzie, kto strzeli gola, ważne będzie to, żeby wygrać.

Jest Pan już miesiąc w Krakowie. Jak Pan się czuje w tym mieście i w klubie?
Przyjechała do mnie żona z synkiem, mamy tu mieszkanie i naprawdę dobrze się czujemy. A w drużynie? Jest bardzo dobrze, koledzy są mili, jak czegoś nie zrozumiem, to mi wytłumaczą, lub spytam się Tomasa Jirsaka. Dużo rozumiem po polsku, bo przecież słowacki i polski są podobnymi językami, ale ciężko jest mi niektóre rzeczy przekazać.

Zdążył Pan już zwiedzić Kraków?
Byłem z żoną w centrum i trochę pochodziliśmy, ale nie było czasu na dokładniejsze zwiedzanie. Jak jadę samochodem, to zazwyczaj z nawigacją (śmiech). Rzadko chodzę na spacery.

A z którymś z zawodników trzyma Pan się najbliżej?
Często rozmawiam z Tomasem ze względu na to, że pomaga mi, jeśli chodzi o język, ale staram się utrzymywać ze wszystkimi dobry kontakt. Nie mam tak, że trzymam się tylko z niektórymi. Mam dobre kontakty ze wszystkimi.

Stwarza Pan wrażenie człowieka, który optymistycznie podchodzi do życia.
Teraz się uśmiecham, ale mam na przykład dzisiaj problemy z zębem (śmiech). Nie było żadnej walki bokserskiej, ale mnie boli (śmiech). A tak poważnie, to przyjechała do mnie żona i syn, więc mam się z czego cieszyć.

Kasia Jeleń
Fot. Maks Michalczak
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony