Strona główna » Aktualności » Rygielski: Brakuje mi jeszcze ogrania

Rygielski: Brakuje mi jeszcze ogrania

Data publikacji: 30-05-2007 00:15



Przemysław Rygielski, jako jeden z trzech zawodników rezerw, dostał dziś swoją szansę od trenera Moskala. Wykorzystał ją, wykazując się ambitną postawą. Nie ustrzegł się jednak błędów.

Rygielski od pierwszych minut spotkania z Lechem grał na prawej obronie. Młody zawodnik od samego początku udowodnił swoją ambicję i odwagę, bez kompleksów wdając się w pojedynki pod polem karnym przeciwnika. W piątej minucie oddał ładny strzał z 16 metrów, który jednak wybronił bramkarz gości. Niestety młody zawodnik nie był tego dnia bezbłędny. W 43. minucie źle ustawił się w defensywie. Bez problemu minął go Bosacki i pewnym strzałem wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie 2:0. Również pod koniec drugiej połowy Rygielski źle obstawił prawą stronę pola karnego i gdyby nie doskonała interwencja Mariusza Pawełka, drużyna z Poznania wyrównałaby do stanu 3:3. Chwilę po tej sytuacji Przemka na boisku zastąpił Dawid Kubowicz.

Zagrałeś dziś bardzo ambitnie i pokazałeś się chyba z dobrej strony?
Ambitnie zawsze grałem. Trochę brakuje mi jeszcze ogrania, do tego wciąż boli mnie achilles, ale myślę, że było nieźle.

Ale był to chyba lepszy mecz w Twoim wykonaniu niż ten w Zabrzu?
Mecz w Zabrzu szybko się skończył. Dostałem dwie żółte kartki. Tutaj mogłem grać tyle, ile miałem siły. Poza tym w niedzielę grałem jeszcze połówkę w rezerwach, więc trochę zabrakło mi sił w końcówce.

Zagrałeś dzisiaj bardzo ofensywnie. Czy takie były założenia trenera, abyś robił tyle rajdów prawym skrzydłem?
Tak. Trener nakazuje nam grac bokami i obrońcy mają się w to włączać.

W tym meczu popisałeś się kilkoma odważnymi wejściami, w tym jedno zakończyłeś strzałem…
Można powiedzieć, że dwa wejścia się udały, ale kolejne dwa już mi nie wyszły i trzeba to poprawić.

A jak czułeś się na prawej obronie w pierwszej drużynie? Tuż przed zmianą nie udało Ci się upilnować jednego z poznaniaków i sytuację musiał ratować Mariusz Pawełek.
Tak, jak mówię zabrakło sił w końcówce i stąd chyba wyniknął ten błąd.

Jak widzisz przyszłość Wisły w Pucharze?
Myślę, że wygramy ten Puchar. Taką mam przynajmniej nadzieję. Na pewno będziemy walczyć do końca.

K. Cyganik
Biuro Prasowe Wisła Kraków SSA



do góry strony