Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Strona główna »
Aktualności »
Radosław Jacek: Będziemy walczyć
Radosław Jacek: Będziemy walczyć
Data publikacji: 17-05-2008 19:51Już jutro Młoda Wisła będzie walczyć o mistrzostwo Polski. Kapitan Białej Gwiazdy, Radosław Jacek przed tym ważnym spotkaniem opowiedział o atmosferze w szatni i przygotowaniach do tego meczu.
W niedzielę zagracie ostatni mecz w Młodej Ekstraklasie z Koroną, która ma punkt przewagi nad Wami. Żeby zdobyć mistrzostwo, musicie ten mecz wygrać.
Wiadomo, jaka jest sytuacja w tabeli. Na pewno potrzebne jest zwycięstwo, żeby zdobyć mistrza Młodej Ekstraklasy. Myślę, że zespół Korony też będzie nastawiony na zwycięstwo. Jak będą myśleli, żeby utrzymać wynik remisowy, to różnie się może to skończyć. Uważam, że jesteśmy przygotowani do tego spotkania po tych ostatnich meczach, które w końcu dobrze zagraliśmy. Były to trzy mecze z rzędu bez straty bramki, dużo strzelaliśmy. Ja jestem optymistą przed tym meczem, tak samo jak i cały zespół. Myślę, że zdobędziemy mistrzostwo po tym meczu.
W rundzie jesiennej wygraliście na wyjeździe 2:0. Teraz chyba będzie trudniej, mając na uwadze, że jest to mecz o mistrzostwo?
Stawka tego meczu jest duża, chociaż ten mecz z Koroną był w takim terminie, że graliśmy po tym pierwszym meczu z Zagłębiem Lubin, które skończyło się jak się skończyło [Wisła przegrała 2:3]. W strasznym stylu tutaj przegraliśmy i też chcieliśmy się zrehabilitować. Mieliśmy taki nóż na gardle i chcieliśmy się tam z dobrej strony pokazać. Tak samo jak tutaj musimy ten mecz wygrać. Gdybyśmy tam w Kielcach przegrali, to różnie mogłoby być później w całej rundzie, ale wygraliśmy. Trzeba sobie powiedzieć, że my lubimy grać z mocnymi przeciwnikami, takimi jak Cracovia czy Bełchatów. Na takie mecze się mobilizujemy dosyć ostro, a jeszcze stawka jest dosyć duża, także o mobilizację i zaangażowanie w tym meczu jestem spokojny.
Dziś mieliście ostatni trening. Jak wyglądały przygotowania do tego spotkania?
Nic specjalnego nie było, to co zawsze. Lekki rozruch, zabawa z piłką, stałe fragmenty gry. Nie ma jakichś specjalnych przygotowań do tego meczu.
Trener dawał Wam już jakieś wskazówki co do meczu z Koroną?
Przed meczem trener zawsze mówi na odprawie, jak mamy grać. Wszystko jest rozrysowane na tablicy, także dopiero na dwie godziny przed meczem będziemy wiedzieć, jaki jest skład i co mamy grać. Na pewno trener da nam jakieś wskazówki odnośnie gry, jak mamy grać, żeby wygrać.
Dla wielu piłkarzy z drużyny będzie to już ostatni mecz ze względu na datę urodzenia. Dla nich to będzie dodatkowa mobilizacja, żeby zdobyć to mistrzostwo.
Jest nas kilku w zespole, którzy za rok nie będą mogli grać, dlatego cały sezon walczymy o to, by zająć jak najwyższe miejsce. Trener zawsze nam powtarzał, że managerowie i trenerzy innych zespołów patrzą na górę tabeli, czyli na pierwszą trójkę, i o to też walczyliśmy. Nie da się ukryć, że gramy o mistrzostwo Polski w Młodej Ekstraklasie, ale też o to, żeby się wypromować. Dla nas, zawodników z rocznika 1986 i starszych, co są teraz zgłoszeni, jest już ostatni dzwonek, bo mistrzostwo na pewno pomoże nam w tym, żeby dostać jakieś oferty po tym sezonie.
Pierwsza liga zakończyła już sezon. Nie obawiacie się, że Korona może przyjechać wzmocniona piłkarzami z pierwszej drużyny?
Szczerze to nawet dobrze by było. Jak się schodzi z pierwszego zespołu, to ci zawodnicy nie grają ze sobą na co dzień w tej Młodej Ekstraklasie i potem to różnie bywa. Dlatego jak przyjadą, to nie będzie problemu. My nie obawiamy się nikogo, będziemy grać swoje. Gramy swoim składem, nam to pasuje i będziemy walczyć.
Nie będziecie mogli liczyć na pomoc zawodników z pierwszej drużyny, ponieważ oni jutro wylatują do Stanów. Ale jeśli zdobędziecie mistrzostwo to będziecie mogli się cieszyć, że sami je wywalczyliście.
Jak wygramy ten mecz i zdobędziemy mistrza, to będziemy mogli sobie powiedzieć, że wywalczyliśmy go bez żadnej pomocy z pierwszej drużyny, także to mistrzostwo na pewno będzie smakowało.
W ostatnich meczach mieliście problemy ze skutecznością...
Ostatnie mecze tak się ułożyły. W Łodzi graliśmy z ŁKS-em, gdzie w pierwszych pięciu minutach mieliśmy trzy stuprocentowe sytuacje. Gdybyśmy strzelili na początku meczu, to potem nie byłoby nerwówki i spokojnie ten wynik mógłby być większy. Tak jak w meczu z Sosnowcem - zdobyta pierwsza bramka i już drużyny się odkrywają, ale tak jest od początku ligi. Gdy strzelamy pierwsi gola, to później mamy łatwiej, gorzej jest, jak ją pierwsi tracimy. Później jest nerwówka, także liczymy na to, że jutro zagramy na zero z tyłu i w miarę szybko strzelimy bramkę i ten mecz będzie układał się po naszej myśli. Specjalnych przygotowań nie ma. Jest na to już za mało czasu. Liczymy na naszych napastników.
Jaka jest atmosfera przed tym meczem w szatni?
Jest spokojnie, jak przed każdym meczem. Na razie nie myślimy, nie pompujemy się. Ale pewnie jutro na obiedzie będziemy szerzej rozmawiać. Na pewno każdy zawodnik myśli już o tym meczu. Każdy jest skoncentrowany i nie trzeba nikogo mobilizować.
Na Młodą Ekstraklasę przychodzi mało kibiców. Ale Wy liczycie pewnie na to, że jutro kibice licznie zjawią się na Reymonta?
Wiadomo, że lepiej gra się przy dopingu przy dużej ilości kibiców niż przy pustych trybunach. Ale to jest mecz o mistrza. Można zdobyć podwójne mistrzostwo jakby nie było - pierwsza drużyna i my. Myślę, że kibice przyjdą. Niedziela godzina 17:00 to fajna pora, całe rodziny mogą zjawić się na tym meczu i zobaczyć dobre widowisko. Miejmy nadzieję, że zwycięskie.
Marta Strączek
Fot. Maks Michalczak
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA
Wiadomo, jaka jest sytuacja w tabeli. Na pewno potrzebne jest zwycięstwo, żeby zdobyć mistrza Młodej Ekstraklasy. Myślę, że zespół Korony też będzie nastawiony na zwycięstwo. Jak będą myśleli, żeby utrzymać wynik remisowy, to różnie się może to skończyć. Uważam, że jesteśmy przygotowani do tego spotkania po tych ostatnich meczach, które w końcu dobrze zagraliśmy. Były to trzy mecze z rzędu bez straty bramki, dużo strzelaliśmy. Ja jestem optymistą przed tym meczem, tak samo jak i cały zespół. Myślę, że zdobędziemy mistrzostwo po tym meczu.
W rundzie jesiennej wygraliście na wyjeździe 2:0. Teraz chyba będzie trudniej, mając na uwadze, że jest to mecz o mistrzostwo?
Stawka tego meczu jest duża, chociaż ten mecz z Koroną był w takim terminie, że graliśmy po tym pierwszym meczu z Zagłębiem Lubin, które skończyło się jak się skończyło [Wisła przegrała 2:3]. W strasznym stylu tutaj przegraliśmy i też chcieliśmy się zrehabilitować. Mieliśmy taki nóż na gardle i chcieliśmy się tam z dobrej strony pokazać. Tak samo jak tutaj musimy ten mecz wygrać. Gdybyśmy tam w Kielcach przegrali, to różnie mogłoby być później w całej rundzie, ale wygraliśmy. Trzeba sobie powiedzieć, że my lubimy grać z mocnymi przeciwnikami, takimi jak Cracovia czy Bełchatów. Na takie mecze się mobilizujemy dosyć ostro, a jeszcze stawka jest dosyć duża, także o mobilizację i zaangażowanie w tym meczu jestem spokojny.
Dziś mieliście ostatni trening. Jak wyglądały przygotowania do tego spotkania?
Nic specjalnego nie było, to co zawsze. Lekki rozruch, zabawa z piłką, stałe fragmenty gry. Nie ma jakichś specjalnych przygotowań do tego meczu.
Trener dawał Wam już jakieś wskazówki co do meczu z Koroną?
Przed meczem trener zawsze mówi na odprawie, jak mamy grać. Wszystko jest rozrysowane na tablicy, także dopiero na dwie godziny przed meczem będziemy wiedzieć, jaki jest skład i co mamy grać. Na pewno trener da nam jakieś wskazówki odnośnie gry, jak mamy grać, żeby wygrać.
Dla wielu piłkarzy z drużyny będzie to już ostatni mecz ze względu na datę urodzenia. Dla nich to będzie dodatkowa mobilizacja, żeby zdobyć to mistrzostwo.
Jest nas kilku w zespole, którzy za rok nie będą mogli grać, dlatego cały sezon walczymy o to, by zająć jak najwyższe miejsce. Trener zawsze nam powtarzał, że managerowie i trenerzy innych zespołów patrzą na górę tabeli, czyli na pierwszą trójkę, i o to też walczyliśmy. Nie da się ukryć, że gramy o mistrzostwo Polski w Młodej Ekstraklasie, ale też o to, żeby się wypromować. Dla nas, zawodników z rocznika 1986 i starszych, co są teraz zgłoszeni, jest już ostatni dzwonek, bo mistrzostwo na pewno pomoże nam w tym, żeby dostać jakieś oferty po tym sezonie.
Pierwsza liga zakończyła już sezon. Nie obawiacie się, że Korona może przyjechać wzmocniona piłkarzami z pierwszej drużyny?
Szczerze to nawet dobrze by było. Jak się schodzi z pierwszego zespołu, to ci zawodnicy nie grają ze sobą na co dzień w tej Młodej Ekstraklasie i potem to różnie bywa. Dlatego jak przyjadą, to nie będzie problemu. My nie obawiamy się nikogo, będziemy grać swoje. Gramy swoim składem, nam to pasuje i będziemy walczyć.
Nie będziecie mogli liczyć na pomoc zawodników z pierwszej drużyny, ponieważ oni jutro wylatują do Stanów. Ale jeśli zdobędziecie mistrzostwo to będziecie mogli się cieszyć, że sami je wywalczyliście.
Jak wygramy ten mecz i zdobędziemy mistrza, to będziemy mogli sobie powiedzieć, że wywalczyliśmy go bez żadnej pomocy z pierwszej drużyny, także to mistrzostwo na pewno będzie smakowało.
W ostatnich meczach mieliście problemy ze skutecznością...
Ostatnie mecze tak się ułożyły. W Łodzi graliśmy z ŁKS-em, gdzie w pierwszych pięciu minutach mieliśmy trzy stuprocentowe sytuacje. Gdybyśmy strzelili na początku meczu, to potem nie byłoby nerwówki i spokojnie ten wynik mógłby być większy. Tak jak w meczu z Sosnowcem - zdobyta pierwsza bramka i już drużyny się odkrywają, ale tak jest od początku ligi. Gdy strzelamy pierwsi gola, to później mamy łatwiej, gorzej jest, jak ją pierwsi tracimy. Później jest nerwówka, także liczymy na to, że jutro zagramy na zero z tyłu i w miarę szybko strzelimy bramkę i ten mecz będzie układał się po naszej myśli. Specjalnych przygotowań nie ma. Jest na to już za mało czasu. Liczymy na naszych napastników.
Jaka jest atmosfera przed tym meczem w szatni?
Jest spokojnie, jak przed każdym meczem. Na razie nie myślimy, nie pompujemy się. Ale pewnie jutro na obiedzie będziemy szerzej rozmawiać. Na pewno każdy zawodnik myśli już o tym meczu. Każdy jest skoncentrowany i nie trzeba nikogo mobilizować.
Na Młodą Ekstraklasę przychodzi mało kibiców. Ale Wy liczycie pewnie na to, że jutro kibice licznie zjawią się na Reymonta?
Wiadomo, że lepiej gra się przy dopingu przy dużej ilości kibiców niż przy pustych trybunach. Ale to jest mecz o mistrza. Można zdobyć podwójne mistrzostwo jakby nie było - pierwsza drużyna i my. Myślę, że kibice przyjdą. Niedziela godzina 17:00 to fajna pora, całe rodziny mogą zjawić się na tym meczu i zobaczyć dobre widowisko. Miejmy nadzieję, że zwycięskie.
Marta Strączek
Fot. Maks Michalczak
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















