Strona główna » Aktualności » Polała się krew

Polała się krew

Data publikacji: 18-03-2006 12:48



Prawie dwie godziny trenowali zawodnicy Wisły w sobotnie przedpołudnie. Zajęcia odbyły się na bocznym boisku, a brało w nich udział 18 piłkarzy.

Zawodnicy nie oszczędzali się ani przez moment, byli nawet ranni. Pawłowi Kryszyłowiczowi, który został uderzony nogą w głowę, polała się krew. Na szczęście okazało się, że to tylko niegroźne rozcięcie i wystarczyło, że „Kryszał” do końca treningu ćwiczył z opatrunkiem schowanym pod czapką. Po zajęciach napastnik Wisły wychodził z szatni z uśmiechem. „Nic się nie stało, wszystko będzie w porządku” -  podsumował całe zdarzenie Kryszyłowicz.

Na zabłoconym bocznym boisku piłkarze skupili się przede wszystkim na grze na małej przestrzeni. Najpierw grano na dwa podania, potem gra już była dowolna, ale akcję trzeba było zakończyć strzałem z pierwszej piłki. Skutecznością imponowali Marek Zieńczuk i Jacob Burns, którzy zdobyli po dwie bramki.

Druga godzina treningu została poświęcona przede wszystkim na doskonalenie taktyki. Prawie 15 minut zawodnicy spędzili na przykład ćwicząc krycie przy wybijaniu autów. Prócz tego piłkarze trenowali rzuty rożne i wolne. Uchylając rąbka tajemnicy możemy powiedzieć, że jutro znów można się spodziewać nowych wariantów wykonywania stałych fragmentów gry. Na koniec część piłkarzy skupiła się na wykonywaniu rzutów karnych. Najtrudniej było, gdy na linii bramkowej stawał trener bramkarzy, Dan Stingaciu, który zasłaniał prawie całą bramkę. Niektórym jednak nawet i jego udało się pokonać.

Po treningu Stingaciu postanowił sprawdzić umiejętności bramkarskie… Mauro Cantoro. Argentyńczykowi poszło całkiem dobrze, gdyż tylko jeden strzał wpadł do siatki, a profesjonalne parady Mauro mogły zrobić wrażenie.

M. Górski
Biuro Prasowe Wiosła Kraków SSA



do góry strony