Strona główna » Aktualności » "Pokazywałem, że jesteśmy na 1. miejscu"

"Pokazywałem, że jesteśmy na 1. miejscu"

Data publikacji: 27-04-2008 23:15



Marek Zieńczuk przyznał po meczu, że porażka z Legią boli go szczególnie. "Gdzieś tam w podświadomości było jakieś rozluźnienie. Mogło ono zadziałać na naszą korzyść, ale jednak zadziałało przeciwnie" - powiedział "Żieniu".

To pierwsza porażka w sezonie. Jak Pan ją skomentuje?
Każda porażka boli, a ta szczególnie. Co możemy powiedzieć? Przespaliśmy pierwszą połowę. Możemy mieć pretensje tylko do siebie, bo potem, grając w dziesiątkę, trudno było odrobić stratę. Mieliśmy szanse na zmianę wyniku, ale jednak się nie udało.

Z czego wynikało to rozprężenie, zwłaszcza w pierwszej połowie?
Mówiliśmy sobie przed meczem, że nie powinno być żadnego rozprężenia. Byliśmy skoncentrowani, widziałem to w szatni, ale jednak nie zagraliśmy tak, jak sobie życzyliśmy i jak sobie założyliśmy. Gdzieś tam w podświadomości było jakieś rozluźnienie. Mogło ono zadziałać na naszą korzyść, ale jednak zadziałało przeciwnie.

Coś się wydarzyło w przerwie w szatni? W drugiej części meczu zagraliście już lepiej.
Byliśmy źli na siebie. Pomimo reprymendy trenera to wszyscy byli wkurzeni, bo przespaliśmy te pierwsze 45 minut i zdawaliśmy sobie sami z tego sprawę. Postanowiliśmy zagrać z dużo większym zaangażowaniem i można było się pokusić o remis.

Macie pretensje do Dariusza Dudki o tą bezsensowną kartkę?
Można było tej kartki uniknąć. Na boisku jest walka i ciężko czasem zapanować nad nerwami. Darkowi dzisiaj się to przydarzyło, równie dobrze mogło to spotkać kogoś innego. Nie mamy do niego pretensji.

A do Pawła Brożka?
Paweł zaryzykował. W 90% sytuacji bramkarz rzuca się w takich sytuacjach, a bramkarz Legii tego nie zrobił i wyszło jak wyszło. Kiedyś straciliśmy taką bramkę w meczu z Lechem Poznań. Z tego, co pamiętam, to Radek Majdan się rzucił w któryś róg, piłka trafiła w środek. To jest ryzyko w takich sytuacjach, bo może wyjść mały klops, a mogą też myśleć, że jesteś profesorem. Akurat przy tym karnym nie wyszło.

W środę jedziecie do Grodziska. Uda się Wam zregenerować i zapomnieć o porażce w Warszawie?

Do Grodziska pojedziemy w mocniejszym składzie, bo na pewno wróci do nas dwóch stoperów i Radek Sobolewski. To są ważne postacie w naszej drużynie i jedziemy po zwycięstwo do Grodziska, bo tylko taki wynik może nam zapewnić awans do finału.

A może Pan powiedzieć, co Pan pokazywał w kierunku kibiców Legii?
Pokazywałem, że jesteśmy na pierwszym miejscu.

Ania M.
Fot. Maks Michalczak
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony