Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Piąty w hierarchii zdobywa dwa gole
Data publikacji: 15-10-2006 00:44Przed meczem wątpił Pan, że zagra choć minutę. Skąd ta niewiara w swoje siły?
To nie jest niewiara we własne siły. Ja zawsze wierzę w siebie. Jeśli jednak w ostatnich trzech meczach nie pojawiłem się w ogóle na boisku, to trudno sądzić, że się wejdzie w czwartym. Sytuacja jest jednak taka, że już nie było napastników – są kontuzje, a trener uznał, że Stanko nie nadaje się jeszcze do gry, więc ja dostałem szansę. Mam nadzieję, ze pokazałem, że warto na mnie stawiać i w następnych meczach też będę grał
Swoją szansę wykorzystała Pan chyba do maksimum?
To się okaże w następnych nominacjach. Zdaję sobie sprawę, że moja sytuacja w tym momencie jest zupełnie inna niż, na przykład trzy miesiące temu. Ciężko pracuję na treningach, zobaczymy co będzie dalej.
W piątek mówił Pan, ze jest zapewne piątym napastnikiem w hierarchii. A po tych dwóch bramkach?
No chyba na to wygląda, skoro się ściąga nowych zawodników, grają inni. Wydaje mi się, ze po dwóch zdobytych bramkach dziś moja sytuacja się nie zmieniła. Mam nadzieję, że trener bardziej uwierzy w moje umiejętności.
Pierwsza bramka – od razu widział pan, że bramkarz był wysunięty?
Oczywiście, przecież podał do mnie piłkę. To była decyzja z serii "albo będziesz wielki, albo będziesz mały". Dziś się udało, trafiłem. Chyba wszyscy byli zaskoczeni tym, że dostałem piłkę. Ja jak ją dostałem, to od razu wiedziałem, że nie ma co się ścigać, bramkarz jest wysoko i trzeba zaryzykować strzał.
Nie było obawy, że piłka minie cel? Nie łatwiej było podciągnąć na bramkę?
Podejmuje się ryzyko w takich sytuacjach. Dla mnie dziś ta decyzja okazała się na plus.
Drugi gol był chyba sporo łatwiejszy?
Marek świetnie podał, ja tylko dostawiłem nogę. Znalazłem się po prostu tam, gdzie powinienem.
Spodziewał się Pan podania od Marka Zieńczuka? On sam przecież mógł kończyć ta akcję.
Marek przeważnie podaje, on nie należy do tego typu zawodników, którzy w takich sytuacjach zawsze muszą kończyć akcję. Gdybyśmy mieli lepszą skuteczność w poprzednim sezonie, to Marek byłby królem asysta, tak niestety. Dziś udało mu się trzy razy, cieszę się z tego. Ja dostałem piłkę, jak na patelni – tylko podsmażyć.
Wcześniej Wiśle brakowało skuteczności, teraz w dwóch spotkaniach zdobywacie sporo goli. Skąd ta zmiana?
Ciężko powiedzieć. Brakowało nam trochę szczęścia, które dziś dopisało. Mimo to mogliśmy wygrać jeszcze wyżej.
Dziś to Wisła była taka mocna, czy Odra taka słaba?
Jedno i drugie, my zagraliśmy bardzo dobrze, Odra słabiej. Nie mieli nic do powiedzenia.
Jakie typy na czwartek?
Faworytem jest Blackburn. Będziemy walczyć, w piłce wszystko jest możliwe.
M. Górski
Biuro Prasowe Wisła Kraków SSA






















