Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Strona główna »
Aktualności »
Pawełek: Z obu stron była asekuracja
Pawełek: Z obu stron była asekuracja
Data publikacji: 14-05-2008 11:07"Poznawaliśmy się i z obydwu stron była taka asekuracja. Nie zagraliśmy tak, jak przyzwyczailiśmy naszych kibiców. Czekaliśmy na te rzuty karne. Jednak w dzisiejszym dniu nam nie wyszło" - podsumowując mecz powiedział Mariusz Pawełek.
Zagrał Pan bardzo dobry mecz. Szkoda, że nie udało się tego przypieczętować jeszcze obroną kilku karnych. Może wtedy udałoby się zdobyć samochód?
I tak zdobyłby go Roger. Według mnie Mucha akurat w tej konfrontacji był bohaterem i to on zasłużył sobie na miano najlepszego zawodnika.
Nie udało się wywalczyć pucharu, chociaż byliście blisko.
Każdy myślał, żeby nie popełnić jakiegoś błędu i z tego wynikał taki chaos. Szkoda, bo zarówno my jak i kibice bardzo chcieliśmy tego pucharu. Doszliśmy tak daleko, ale niestety nie udało się.
Podczas bronienia rzutów karnych zdał się Pan na łut szczęścia?
Moim błędem było to, że po pierwszej myśli, już w trakcie strzału zmieniałem decyzję. Wcześniejsze myśli były trafne.
Na ile wpłynęło na Was to, że zabrakło w Wiśle najlepszego strzelca?
Paweł na rozgrzewce miał dać trenerowi jasną decyzję, czy da rady, czy nie da rady grać. Podjął taką a nie inną decyzję. Ponieważ nie dał rady, z przodu zagrali Radek z Rafałem. Wydaje mi się, że w pierwszej połowie były tam dwie sytuacje, z których coś mogło być. To jednak wcale nie oznacza, że gdyby Paweł był w tych sytuacjach to strzeliłby. Na pewno jest on naszą wiodącą postacią. W ostatnich kolejkach pokazał, że nie znudziło się mu jeszcze to zdobywanie bramek.
M. Małek
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA
I tak zdobyłby go Roger. Według mnie Mucha akurat w tej konfrontacji był bohaterem i to on zasłużył sobie na miano najlepszego zawodnika.
Nie udało się wywalczyć pucharu, chociaż byliście blisko.
Każdy myślał, żeby nie popełnić jakiegoś błędu i z tego wynikał taki chaos. Szkoda, bo zarówno my jak i kibice bardzo chcieliśmy tego pucharu. Doszliśmy tak daleko, ale niestety nie udało się.
Podczas bronienia rzutów karnych zdał się Pan na łut szczęścia?
Moim błędem było to, że po pierwszej myśli, już w trakcie strzału zmieniałem decyzję. Wcześniejsze myśli były trafne.
Na ile wpłynęło na Was to, że zabrakło w Wiśle najlepszego strzelca?
Paweł na rozgrzewce miał dać trenerowi jasną decyzję, czy da rady, czy nie da rady grać. Podjął taką a nie inną decyzję. Ponieważ nie dał rady, z przodu zagrali Radek z Rafałem. Wydaje mi się, że w pierwszej połowie były tam dwie sytuacje, z których coś mogło być. To jednak wcale nie oznacza, że gdyby Paweł był w tych sytuacjach to strzeliłby. Na pewno jest on naszą wiodącą postacią. W ostatnich kolejkach pokazał, że nie znudziło się mu jeszcze to zdobywanie bramek.
M. Małek
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















