Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Strona główna »
Aktualności »
Pawełek: Tottenham siedzi w głowie
Pawełek: Tottenham siedzi w głowie
Data publikacji: 05-10-2008 18:44"Nie przegraliśmy, ale z tych sytuacji, które mieliśmy, mogliśmy strzelić przynajmniej jedną bramkę, dwie" - mówił po meczu z Górnikiem Zabrze bramkarz Wisły, Mariusz Pawełek.
Liczyliście tutaj na zwycięstwo. Pewnie nie jesteście zadowoleni z tego remisu?
Na pewno nie. Teraz mamy przerwę dwa tygodnie. Chcieliśmy, żeby przed nią wzrosło nasze morale, bo na pewno trochę nam ten mecz w głowie jeszcze siedzi. Jeszcze ta pora rozgrywania meczu... Nie ma co narzekać, ale po co te jupitery, te boiska ze sztuczną nawierzchnią? Kibice mogliby przyjść wieczorem, byłaby lepsza oprawa tego meczu.
Ten remis na pewno nie poprawi Wam humorów.
Przyjechaliśmy po 3 punkty. Nie przegraliśmy, ale z tych sytuacji, które mieliśmy, mogliśmy strzelić przynajmniej jedną bramkę, dwie. Szkoda
Jak z Twojej perspektywy wyglądała ta stracona bramka?
Gol był po rykoszecie. Musiałem stać tak, jak stałem. Cofnąłem się jeden, dwa kroki do tyłu. Za szybko wyciągnąłem rękę i to spowodowało, że piłka mi siadła na rękę i wpadła do bramki.
Jakich słów uczysz się po portugalsku, żeby porozumieć się z Marcelo?
Żadnych. To Marcelo musi się uczyć polskiego. Ja znam parę słów po portugalsku, np. solo.
Czy przypadkiem nie zlekceważyliście rywala?
Na początku ruszyliśmy na Górnika. Potem daliśmy przejąć mu inicjatywę. Daliśmy sobie narzucić ich styl gry. Na pewno nie zlekceważyliśmy ich.
Odczuwaliście zmęczenie po czwartkowym meczu?
Nie zmęczenie. Na drugi dzień po meczu z Tottenhamem mówiliśmy: „Zapominamy o tym meczu i gramy na Górniku”. Takie były cały czas słowa w szatni, ale to siedzi w głowie.
Ania M.
Fot. Maks Michalczak
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA
Na pewno nie. Teraz mamy przerwę dwa tygodnie. Chcieliśmy, żeby przed nią wzrosło nasze morale, bo na pewno trochę nam ten mecz w głowie jeszcze siedzi. Jeszcze ta pora rozgrywania meczu... Nie ma co narzekać, ale po co te jupitery, te boiska ze sztuczną nawierzchnią? Kibice mogliby przyjść wieczorem, byłaby lepsza oprawa tego meczu.
Ten remis na pewno nie poprawi Wam humorów.
Przyjechaliśmy po 3 punkty. Nie przegraliśmy, ale z tych sytuacji, które mieliśmy, mogliśmy strzelić przynajmniej jedną bramkę, dwie. Szkoda
Jak z Twojej perspektywy wyglądała ta stracona bramka?
Gol był po rykoszecie. Musiałem stać tak, jak stałem. Cofnąłem się jeden, dwa kroki do tyłu. Za szybko wyciągnąłem rękę i to spowodowało, że piłka mi siadła na rękę i wpadła do bramki.
Jakich słów uczysz się po portugalsku, żeby porozumieć się z Marcelo?
Żadnych. To Marcelo musi się uczyć polskiego. Ja znam parę słów po portugalsku, np. solo.
Czy przypadkiem nie zlekceważyliście rywala?
Na początku ruszyliśmy na Górnika. Potem daliśmy przejąć mu inicjatywę. Daliśmy sobie narzucić ich styl gry. Na pewno nie zlekceważyliśmy ich.
Odczuwaliście zmęczenie po czwartkowym meczu?
Nie zmęczenie. Na drugi dzień po meczu z Tottenhamem mówiliśmy: „Zapominamy o tym meczu i gramy na Górniku”. Takie były cały czas słowa w szatni, ale to siedzi w głowie.
Ania M.
Fot. Maks Michalczak
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















