Strona główna » Aktualności » Pawełek: Nie rozumiem tych ludzi

Pawełek: Nie rozumiem tych ludzi

Data publikacji: 15-09-2008 14:26



"Nie rozumiem ludzi, którzy po jednym takim moim meczu zaczynają gwizdać na mnie, wyzywać mnie, a potem szyderczo się śmieją, jak złapię piłkę" - mówi po meczu z Lechem Poznań Mariusz Pawełek, który tłumaczy przy okazji swoje zachowanie z tego spotkania.

Udało już Ci się ochłonąć po niedzielnym meczu?
Nad takim meczem nie można przejść do porządku dziennego. Przegraliśmy u siebie i to jeszcze tak wysoko. Straciliśmy szybko dwie bramki i później nie wyglądało to już dobrze. Ja mam do siebie pretensje o stratę dwóch bramek. Bramkarza jednak nie można rozliczać z jednego nieudanego meczu. Uważam, że kibice z sektora E przesadzili z okrzykami w moim kierunku. Niech nie czują się urażeni moim zachowaniem ci kibice, którzy mnie nie obrażali. Środkowy palec pokazałem w kierunku tych osób, które mnie wyzywały. Przepraszam tych, których poczuli się urażeni moim zachowaniem, a nie rzucali przekleństw w moim kierunku. Ich nie miałem zamiaru obrazić.

Mówisz o dwóch bramkach, po których masz pretensje do siebie. Chodzi o trzeciego gola i…
Pierwszą bramkę. Byłem zasłonięty i zauważyłem piłkę dopiero wtedy, gdy za mną opadała. Może jakbym zrobił jeden krok do tyłu, gdybym zrobił interwencję, to nie byłoby do mnie pretensji i nie byłbym obwiniany o stratę tej bramki. Na pewno nie interweniowałem tak, jak bramkarzowi przystało. Uważam, że za łatwo daliśmy sobie narzucić styl gry Lecha. Według mnie nie podeszliśmy do tego meczu tak, jak powinniśmy - zmotywowani, z zaciśniętymi zębami. Wiem, że były takie mecze, kiedy Wiśle udawało się odrobić stratę dwóch goli z początku meczu, ale to jest historia. My po golu Rafała Boguskiego mieliśmy nadzieję, że jeszcze jeden gol i będzie dobrze. W tym dniu to jednak Lech był lepszy i wygrał.

Przy golu z rzutu wolnego, po tych dwóch rykoszetach, miałeś jakieś szanse na obronę?
Nie jestem ptakiem albo samolotem. Gdy bramkarz jest już w powietrzu, to nie ma szans złamać się tak, żeby obrócić się w powietrzu w drugą stronę. To już tylko kolorowe kredki i inne bajery mogą pomóc. Ja leciałem tam, gdzie miała lecieć piłka, a ona tymczasem odbiła się od Mauro, od Lewandowskiego i skierowała się w środek bramki. Starałem się jeszcze bronić nogą, ale nie udało się.

Analizowałeś już to spotkanie z trenerami?
Uważam, że jest to mój pierwszy taki mecz od momentu, jak bronię praktycznie nieprzerwanie już rok. Trener już nam powiedział: wygrywamy razem i przerywamy razem. Nie można indywidualnych błędów komuś wypominać i się na niego złościć. Przed nami czwartkowy mecz, który jest bardzo ważny dla nas, więc musimy się przed nim pozbierać. Trzeba przeanalizować błędy i wyjść w czwartek w bojowym nastawieniu.

Trener Skorża na konferencji pomeczowej powiedział, że jesteś silny psychicznie i na pewno podniesiesz się do czwartku. Ty też tak sądzisz?

Nie słyszałem tej wypowiedzi trenera. Ja od trenera dowiem się na odprawie przed meczem z Tottenhamem, czy wyjdę w pierwszej jedenastce. Cieszę się, że trener darzy mnie takim zaufaniem. Przydarzył mi się błąd i teraz wszyscy na mnie patrzą. Bramkarz to taka funkcja na boisku, że jego błędy są najbardziej widoczne. Nie wiem, co teraz będę musiał zrobić, żeby niektórych do mnie przekonać. Jestem natomiast pod wrażeniem gry naszych szalikowców, którzy dopingowali nas do końca meczu. Nam nie szło, a fani przede wszystkim z sektora D, a także z A i B wznieśli się na wyżyny. Byłem pod wrażeniem, że przy takim wyniku było głośno i kibice starali się jak mogli.

Pomyślałeś wczoraj o tym, jak czuł się dokładnie rok wcześniej Emilian Dolha?
Wiadomo, teraz pewnie będą wszędzie pisać, że to powtórka sprzed roku. Wtedy Dolha w Lechu, teraz Pawełek w Wiśle. Takie jest życie. Wiem, że mogłem się lepiej zachować w tych momentach, kiedy puściłem te dwie bramki. Bez przesady jednak – nie można obwiniać mnie o nie wiadomo co. Ja w każdym meczu chcę jak najlepiej dla tego klubu. Niech wezmą to pod uwagę ci kibice, którzy od początku mojego pobytu tutaj pytają: kim jest ten Pawełek. Pokazałem środkowy palec i nie wypieram się tego. Ja jednak nie rozumiem takich ludzi, którzy po jednym takim meczu zaczynają gwizdać na mnie, wyzywać mnie, a potem szyderczo się śmieją, jak złapię piłkę. Nie rozumiem takiej postawy. Jeżeli ktoś ma do mnie jakieś uwagi, może mi to przecież powiedzieć. Zawsze mogę się z takimi ludźmi spotkać. Ja jednak nie zrozumiem takich kibiców. Dla mnie prawdziwi kibice są na sektorze D.

M. Górski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony