Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Strona główna »
Aktualności »
Pawełek: Chwiejący się mur
Pawełek: Chwiejący się mur
Data publikacji: 05-04-2009 21:59Mariuszowi Pawełkowi nie udało się zachować czystego konta w meczu z Kolejorzem. Bramkarz Białej Gwiazdy spotkanie zakończył również z żółtą kartką, którą dostał w dosyć kuriozalnej sytuacji.
W drugiej połowie meczu na boisku wylądowały dwie piłki. Mariusz Pawełek najpierw chciał wybić jedną, potem drugą. Sędzia prowadzący to spotkanie zinterpretował jednak to zagranie jako grę na czas i pokazał bramkarzowi żółtą kartkę. Sędzia powiedział mi po meczu, że każdy może popełnić błąd. W tej sytuacji podbiegł do mnie i powiedział, że gram na czas. To była przesada. Już w drugiej połowie sędzia pokazywał mi zegarek, co było trochę dziwne. Uważam, że ta kartka była niezasłużona" - opisał całą sytuację "Mario".
Bramkarz Białej Gwiazdy przyznał, że kiedy Stilić zdobył wyrównującą bramkę, koledzy w murze nie zachowali się odpowiednio. "Byliśmy takim chwiejącym się murem. Arboleda przepchnął cały mur i piłka przeszła między nogami Beto i wpadła do bramki" - powiedział Pawełek.
"Wydaje mi się, że mecz był dobry, było dużo walki. Z całego przebiegu spotkania Lech nie miał takiej stuprocentowej sytuacji. oprócz tego strzału w poprzeczkę. Piłka mogła mi wtedy wpaść za kołnierz i mógł prowadzić. Praktycznie Lech stwarzał zagrożenie pod naszą bramką ze stałych fragmentów gry" - mówił zawodnik.
Mariusz Pawełek przyznał, że Wisła grała zbyt asekuracyjnie i pozwoliła rywalowi na złapanie wiatru w żagle. Dodał jednak, że krakowianie nie są bez szans w środę, kiedy oba zespoły zmierzą się po raz drugi, tym razem w Pucharze Polski. "Nie będzie łatwiej, bo będziemy musieli odrobić stratę z Krakowa. Na razie do przerwy jest wynik 1:0 dla Lecha, ale nie jesteśmy na straconej pozycji" - powiedział piłkarz.
Ania M.
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA
Bramkarz Białej Gwiazdy przyznał, że kiedy Stilić zdobył wyrównującą bramkę, koledzy w murze nie zachowali się odpowiednio. "Byliśmy takim chwiejącym się murem. Arboleda przepchnął cały mur i piłka przeszła między nogami Beto i wpadła do bramki" - powiedział Pawełek.
"Wydaje mi się, że mecz był dobry, było dużo walki. Z całego przebiegu spotkania Lech nie miał takiej stuprocentowej sytuacji. oprócz tego strzału w poprzeczkę. Piłka mogła mi wtedy wpaść za kołnierz i mógł prowadzić. Praktycznie Lech stwarzał zagrożenie pod naszą bramką ze stałych fragmentów gry" - mówił zawodnik.
Mariusz Pawełek przyznał, że Wisła grała zbyt asekuracyjnie i pozwoliła rywalowi na złapanie wiatru w żagle. Dodał jednak, że krakowianie nie są bez szans w środę, kiedy oba zespoły zmierzą się po raz drugi, tym razem w Pucharze Polski. "Nie będzie łatwiej, bo będziemy musieli odrobić stratę z Krakowa. Na razie do przerwy jest wynik 1:0 dla Lecha, ale nie jesteśmy na straconej pozycji" - powiedział piłkarz.
Ania M.
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















