Strona główna » Aktualności » Pawełek: Bramkarz Jagiellonii mi zaimponował

Pawełek: Bramkarz Jagiellonii mi zaimponował

Data publikacji: 11-04-2009 22:59



"Strzeliliśmy szybko bramkę, bo taki był nasz cel. Dążyliśmy później do tego, żeby podwyższyć wynik, ale może brakło nam sił po tych ostatnich meczach z Lechem?" - zastanawiał się Mariusz Pawełek.

Twój dzisiejszy występ stał pod znakiem zapytania, jednak od pierwszej minuty wybiegłeś na murawę. To znaczy, że już wszystko w porządku?
Teraz już jest dobrze, ale naprawdę musiałem wspiąć się na wyżyny, bo od meczu z Lechem to wszystko nie wyglądało jeszcze tak kolorowo. Nie byłem jeszcze w piątek na sto procent pewien, czy dzisiaj zagrać.

Pojawiały się niepokojące pogłoski, że Wisła może zagrać nawet kilka meczów bez Ciebie.

Już od pierwszego dnia pracowałem ciężko z masażystami i bardzo im dziękuję za tą pracę. Nie chciałem opuszczać jakiegokolwiek meczu, bo wiadomo, że teraz liczą się dla nas punkty w każdym spotkaniu. Zagrałem w tej rundzie we wszystkich meczach i chcę, żeby tak zostało. Szkoda, że nie wystąpiłem w Pucharze Polski, bo nie powinniśmy tego meczu przegrać, ale to już jest poza nami i cieszymy się z dzisiejszego zwycięstwa.

Zwycięstwo jednobramkowe, a mogło być zdecydowanie wyższe.

Wynik mógł być wyższy, ale wkradło się w naszą grę trochę nerwowości. Strzeliliśmy szybko bramkę, bo taki był nasz cel. Dążyliśmy później do tego, żeby podwyższyć wynik, ale może brakło nam sił po tych ostatnich meczach? Daliśmy z siebie wszystko w dwumeczu z Lechem i wydaje mi się, że dzisiaj był tego odzew. Mimo wszystko staraliśmy się zdobyć kolejne gole, ale bramkarz Jagiellonii, jak na swój wiek, naprawdę mi zaimponował. Ten wynik jest sprawiedliwy, bo stworzyliśmy sobie zdecydowanie więcej sytuacji.

Wisła w tym spotkaniu przeważała, ale mimo wszystko rywale mieli okazję do tego, żeby wyrównać.

Cieszę się, że zostałem na zero z tyłu. Zawsze dla bramkarza najważniejsze jest to, żeby nie stracić bramki. Cieszy to, że wygraliśmy i teraz spokojnie możemy spędzić Święta w gronie najbliższych. A od wtorku zaczynamy myśleć o spotkaniu z Arką w Gdyni, bo to będzie nasz bardzo ważny mecz. Wiem, jaki padł wynik Lecha i muszę powiedzieć, że oni jadą na prawdziwym farcie.

Teraz dwa dni wolnego, więc ten czas pewnie spędzisz poza Krakowem.

Tak. Jadę do rodzinnej Lubomii. I jeszcze dzisiaj razem z żoną i synkiem Kubusiem pakujemy się i ruszamy w drogę.

Czyli życzyć Ci przede wszystkim spokojnych Świąt?

Dokładnie tak, bo to jest dla mnie najważniejsze. I ja ze swej strony chciałem życzyć wszystkim kibicom wesołych, zdrowych, spokojnych Świąt i mokrego dyngusa.

Fot. Maks Michalczak
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony