Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Strona główna »
Aktualności »
Paweł Brożek dotrzymuje słowa
Paweł Brożek dotrzymuje słowa
Data publikacji: 07-03-2009 21:23Na konferencji przed meczem z Polonią Warszawa Paweł Brożek mówił, że chciałby powtórzyć swój wyczyn z meczu przy Konwiktorskiej, gdzie zdobył dwa gole. Napastnik Białej Gwiazdy słowa dotrzymał i znowu dwa razy pokonał bramkarza Czarnych Koszul.
Przed meczem nad Krakowem przeszła śnieżyca, śnieg towarzyszył piłkarzom prawie przez całe spotkanie. Murawa więc była grząska, co spowodowało obawy o możliwość szybkiego rozgrywania ataków. Na takim boisku łatwiej się bronić niż atakować, ale Wisła w ogóle się tym nie przejęła i od razu ruszyła do przodu. W ofensywie dwoił się i troił Paweł Brożek, który na ciężkiej murawie pracował za dwóch. Opłaciło się chyba oszczędzać „Brozia” w środę przez 45 minut z Lechem, bo w sobotę tryskał energią.
Pierwszy raz Paweł spróbował pokonać Przyrowskiego w 14. minucie. Dostał ładne podanie na lewe skrzydło od brata bliźniaka, zbiegł w pole karne i uderzył z 16 metrów. Piłka przeszła nad poprzeczką. Minęło drugie tyle czasu i już było 1:0 dla Wisły. Wszystko zaczęło się od bardzo ładnej akcji Rafała Boguskiego, który ściągnął na siebie obrońców i zagrał na prawo do wolnego Małeckiego. Wrzutkę Małego z największym trudem wybił Kozioł, ale za jego plecami był jeszcze zamykający akcję Piotr Brożek, który wywalczył rzut rożny. Właśnie po tym rzucie rożnym i podaniu Marka Zieńczuka piłka trafiła pod nogi Brożka, który sprytnym strzałem w długi róg pokonał zaskoczonego Przyrowskiego.
O ile Polonia do straty bramki umiejętnie walczyła z Wisłą, stwarzając sobie zagrożenie głównie po stałych fragmentach gry, to po stracie gola spuściła z tonu. Wisła próbowała wykorzystać moment słabości rywala, czego najbliższy był ponownie Paweł Brożek. Gdyby po zgraniu piłki głową od Marka Zieńczuka trafił w piłkę uderzając nożycami, mielibyśmy murowanego kandydata do gola kolejki. Paweł jednak nie trafił dobrze w futbolówkę.
Na przerwę Wisła schodziła prowadząc, a za sobą miała okres przewagi na murawie. Rozmowa piłkarzy Polonii w szatni z trenerem Zielińskim zmieniła jednak obraz gry. Warszawianie ruszyli śmiało do ofensywy, nie czekali na Wisłę na swojej połowie, lecz sami postanowili zaatakować. Już po dziesięciu minutach przyniosło to efekt, bo Czarne Koszule wyrównały. O ile Marcelo zdołał jeszcze zablokować Ivanovskiego, gdy ten próbował uderzyć z 16 metrów po prostopadłym podaniu od Majewskiego, to Mierzejewskiego, który dopadł do bezpańskiej piłki już nikt nie zatrzymał, a że strzelił on bardzo precyzyjnie tuż przy słupku, to Pawełek nie miał szans.
Wiśle znowu chwilę zajęło wrócenie do odpowiedniego rytmu gry, a pomógł jej w tym trener Skorża bardzo umiejętnymi zmianami. Cała trójka wprowadzonych piłkarzy bardzo dobrze spisała się na boisku, a Beto i Piotr Ćwielong wydatnie przyczynili się do ponownego wyjścia przez Wisłę na prowadzenie. Obaj uczestniczyli bowiem w akcji, w której piłka krążyła między Wiślakami jak po sznurku, a w końcowej fazie została wymieniona przez Pepego i Pawła Brożka, który sprytną podcinką pokonał Przyrowskiego.
Paweł, jakby pamiętając swoją obietnicę z piątku o strzeleniu dwóch goli, postanowił chyba oszczędzić Przyrowskiego, gdy mógł pokonać go po raz trzeci. „Brozio” dostał świetne prostopadłe podanie od Beto i będąc sam na sam z bramkarzem Czarnych Koszul był bliski pokonania go. Przyrowski odbił jednak zarówno uderzenie Brożka i zdążył do dobitki Ćwielonga.
Emocje w meczu były więc do ostatnich sekund i to dosłownie. Tuż przed końcowym gwizdkiem arbitra Polonia wykonywała bowiem rzut wolny. Lato z 25 metrów uderzył bardzo mocno, a jego strzał przeleciał tuż obok słupka. Chociaż sędzia po chwili zakończył mecz, to niektórzy kibice jeszcze głośno oddychali po tej szansie gości. Najważniejsze dla nich było jednak, że Wisła wygrała arcyważne spotkanie z Polonią, po którym wyprzedziła warszawską drużynę w tabeli i zamknęła usta krytykom, którzy Białą Gwiazdę skazywali już na ligową przeciętność.
Tak relacjonowaliśmy ten mecz na żywo
Wisła Kraków – Polonia Warszawa 2:1 (1:0)
1:0 Paweł Brożek 27’
1:1 Mierzejewski 55’
2:1 Paweł Brożek 73’
Wisła: Pawełek – Baszczyński, Głowacki, Marcelo, Piotr Brożek – Małecki (61’ Ćwielong), Sobolewski (77’ Cantoro), Diaz, Zieńczuk – Paweł Brożek, Boguski (71’ Beto)
Polonia: Przyrowski – Mynar, Jodłowiec, Dziewicki, Lato – Trałka, Kozioł (46’ Lazarevski), Piątek (76’ Gajtkowski), Majewski (71’ Mąka), Mierzejewski – Ivanowski
Sędziował: Hubert Siejewicz
Żółte kartki: Marcelo (Wisła) - Trałka (Polonia)
Widzów: 10 200
Fot. Maks Michalczak
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA
O ile Polonia do straty bramki umiejętnie walczyła z Wisłą, stwarzając sobie zagrożenie głównie po stałych fragmentach gry, to po stracie gola spuściła z tonu. Wisła próbowała wykorzystać moment słabości rywala, czego najbliższy był ponownie Paweł Brożek. Gdyby po zgraniu piłki głową od Marka Zieńczuka trafił w piłkę uderzając nożycami, mielibyśmy murowanego kandydata do gola kolejki. Paweł jednak nie trafił dobrze w futbolówkę.
Na przerwę Wisła schodziła prowadząc, a za sobą miała okres przewagi na murawie. Rozmowa piłkarzy Polonii w szatni z trenerem Zielińskim zmieniła jednak obraz gry. Warszawianie ruszyli śmiało do ofensywy, nie czekali na Wisłę na swojej połowie, lecz sami postanowili zaatakować. Już po dziesięciu minutach przyniosło to efekt, bo Czarne Koszule wyrównały. O ile Marcelo zdołał jeszcze zablokować Ivanovskiego, gdy ten próbował uderzyć z 16 metrów po prostopadłym podaniu od Majewskiego, to Mierzejewskiego, który dopadł do bezpańskiej piłki już nikt nie zatrzymał, a że strzelił on bardzo precyzyjnie tuż przy słupku, to Pawełek nie miał szans.
Wiśle znowu chwilę zajęło wrócenie do odpowiedniego rytmu gry, a pomógł jej w tym trener Skorża bardzo umiejętnymi zmianami. Cała trójka wprowadzonych piłkarzy bardzo dobrze spisała się na boisku, a Beto i Piotr Ćwielong wydatnie przyczynili się do ponownego wyjścia przez Wisłę na prowadzenie. Obaj uczestniczyli bowiem w akcji, w której piłka krążyła między Wiślakami jak po sznurku, a w końcowej fazie została wymieniona przez Pepego i Pawła Brożka, który sprytną podcinką pokonał Przyrowskiego.
Paweł, jakby pamiętając swoją obietnicę z piątku o strzeleniu dwóch goli, postanowił chyba oszczędzić Przyrowskiego, gdy mógł pokonać go po raz trzeci. „Brozio” dostał świetne prostopadłe podanie od Beto i będąc sam na sam z bramkarzem Czarnych Koszul był bliski pokonania go. Przyrowski odbił jednak zarówno uderzenie Brożka i zdążył do dobitki Ćwielonga.
Emocje w meczu były więc do ostatnich sekund i to dosłownie. Tuż przed końcowym gwizdkiem arbitra Polonia wykonywała bowiem rzut wolny. Lato z 25 metrów uderzył bardzo mocno, a jego strzał przeleciał tuż obok słupka. Chociaż sędzia po chwili zakończył mecz, to niektórzy kibice jeszcze głośno oddychali po tej szansie gości. Najważniejsze dla nich było jednak, że Wisła wygrała arcyważne spotkanie z Polonią, po którym wyprzedziła warszawską drużynę w tabeli i zamknęła usta krytykom, którzy Białą Gwiazdę skazywali już na ligową przeciętność.
Tak relacjonowaliśmy ten mecz na żywo
Wisła Kraków – Polonia Warszawa 2:1 (1:0)
1:0 Paweł Brożek 27’
1:1 Mierzejewski 55’
2:1 Paweł Brożek 73’
Wisła: Pawełek – Baszczyński, Głowacki, Marcelo, Piotr Brożek – Małecki (61’ Ćwielong), Sobolewski (77’ Cantoro), Diaz, Zieńczuk – Paweł Brożek, Boguski (71’ Beto)
Polonia: Przyrowski – Mynar, Jodłowiec, Dziewicki, Lato – Trałka, Kozioł (46’ Lazarevski), Piątek (76’ Gajtkowski), Majewski (71’ Mąka), Mierzejewski – Ivanowski
Sędziował: Hubert Siejewicz
Żółte kartki: Marcelo (Wisła) - Trałka (Polonia)
Widzów: 10 200
Fot. Maks Michalczak
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















