Strona główna » Aktualności » Paweł Brożek: Zwycięstwo cieszy podwójnie

Paweł Brożek: Zwycięstwo cieszy podwójnie

Data publikacji: 13-11-2008 00:35



Bramka Pawła Brożka w doliczonym czasie gry dała Wiśle prowadzenie w meczu z Odrą. "Ostatnio nie wiodło nam się tutaj, dlatego tym bardziej cieszymy się z tego zwycięstwa" - powiedział po spotkaniu napastnik.

Dzięki Waszej determinacji i nieustępliwości udało się Wam wygrać.
Cisnęliśmy niemiłosiernie. Nie wiem, co się z nami dzieje w trakcie meczu. Przynajmniej do przerwy powinniśmy prowadzić 4:0. Potem wkradła się taka nerwowość, bo kolejnych sytuacji nie wykorzystywaliśmy. Tym bardziej cieszymy się, że wcisnęliśmy te bramki pod sam koniec meczu.

Biorąc pod uwagę mecz z ŁKS-em i ten z Odrą do 90. minuty trzeba przyznać, że Wasza skuteczność jest żenująca.
Zgadza się. Nie ma co ukrywać, że tak jest. Ale z drugiej strony byłoby gorzej, gdybyśmy tych sytuacji nie stwarzali. Trzeba pracować nad tym. Myślę, że brakuje nam w polu karnym troszeczkę spokoju.

Co się działo na początku drugiej połowy, kiedy nie trafiłeś do pustej bramki?
Trochę się tam pogubiłem. Przyjmowałem tą piłkę, źle ją przyjąłem, ale ja bym do niej doszedł, tylko że zawahałem się z tego względu, że nadbiegał Junior. Nie zrozumieliśmy się, wkroczył obrońca i dlatego wynikła taka śmieszna sytuacja, bo ani on, ani ja nie doszliśmy do tej piłki.

W tym spotkaniu szczęście dopisało Wiśle.
Wydaje mi się, że szczęście dopisało Odrze, że nie przegrała tutaj 7:0. Trudno tu mówić o szczęściu Wisły. Gdybyśmy grali słabo, nie stwarzali sytuacji, a Odra byłaby lepsza, można by mówić o szczęściu. Mecz trwa 90 minut i trener nas zawsze uczula, że jak nie w 1. minucie, to może w 90. coś wpadnie.

Trener powiedział na konferencji, że nie potrzebujecie psychologa, tylko takiego meczu jak ten z Odrą, żebyście się odblokowali.
Mieliśmy taki mecz z ŁKS-em, wcześniej był Ruch Chorzów, który spokojnie ograliśmy 2:0, dlatego ja bym się tak na tą skuteczność nie spinał. Wiadomo, że zawsze może być lepiej i kibice chcą, żebyśmy wygrali wysoko. My też chcemy i będziemy do tego dążyć.

To zwycięstwo jest ważne też z innego powodu – Legia przegrała we wtorek swój mecz, a Lech stracił punkty.
Tym bardziej szkoda tego meczu z ŁKS-em, bo straciliśmy tam dwa punkty. Bylibyśmy w lepszej sytuacji teraz, ale nie ma co ukrywać, że to zwycięstwo cieszy podwójnie.

W sobotę kolejny mecz, z Lechią. Będzie okazja, żeby znowu zdobyć trzy punkty.
Wiadomo, że będziemy faworytem. Jeśli będziemy stwarzać sytuacje, to mam nadzieję, że coś wpadnie wcześniej niż w 90. minucie.

Można powiedzieć, że w końcu odczarowaliście Wodzisław?
Chyba tak, bo ostatnio nie wiodło nam się tutaj. Albo remisowaliśmy, albo przegrywaliśmy, tym bardziej cieszymy się z tego zwycięstwa.

Ania M.
Fot. Maks Michalczak
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony