Strona główna » Aktualności » Paweł Brożek: Nic nie zakładam

Paweł Brożek: Nic nie zakładam

Data publikacji: 04-05-2008 23:02



"Po tamtym sezonie nic sobie nie zakładałem. I nie zakładałem, że dobiję do 25 goli w tym sezonie" - śmiał się po meczu z ŁKS-em Paweł Brożek, który dwoma kolejnymi trafieniami przybliżył się do korony króla strzelców.

Przekroczyłeś próg 20 bramek w sezonie, a przed Wisłą jeszcze dwa mecze. Chyba można już mówić o tobie król strzelców?
Na pewno jestem blisko tego celu, bo to mój indywidualny cel na ten sezon.

Skąd się wzięła w Was taka ambicja w drugiej połowie?

Padło parę ostrych słów w szatni w przerwie, ale nie będę cytować. Lepiej nie (śmiech). Wzięliśmy się po tym w drugiej połowie do roboty.

Pierwsza połowa natomiast wyglądała tak, jakby wam się średnio chciało.
Takie było na pewno wrażenie. Z drugiej strony ŁKS zagrał inaczej w drugiej połowie niż w pierwszej. Na początku grali agresywnie, blisko siebie, ciężko było się przedrzeć. W przerwie padło trochę ostrych słów, poleciało... coś tam. Wzięliśmy się do roboty.

A może Wisła w pierwszej połowie oszczędzała te siły?

Nie, nie...to akurat nie miało tak wyglądać, że przegrywamy 2:0. w drugiej połowie pozbieraliśmy się i wyglądało to już tak, jak miało.

Po raz kolejny gracie lepszą drugą połowę.

Na pewno jak dostajemy po d...e w pierwszej połowie, to potem zaczynamy grać. Wydaje mi się, że jest to kwestia naszej psychiki, a nie umiejętności piłkarskich i nad tym trzeba popracować. Jest to na pewno do poprawy.

Czy wiedząc, że jesteście już Mistrzami Polski nie brakuje Wam ambicji? Woli walki?
Akurat Wisła jest zawsze skazana na zwycięstwo, szczególnie u siebie. Nie możemy sobie pozwolić na takie mecze, jak ten w pierwszej połowie, bo myśleliśmy, że wygramy na stojąco.

Część kolegów odpoczywała, a ty grasz. Uzgodniłeś z trenerem, że chcesz występować, żeby zapewnić sobie koronę króla strzelców?
Rozmawialiśmy na ten temat. Myślę, że w którymś z dwóch pozostałych spotkań ligowych nie zagram.

W drugiej połowie Marcin Baszczyński miał przed sobą tylko bramkarza, a zdecydował się oddawać piłkę do Ciebie. Czyżby koledzy bardzo chcieli ci pomóc zdbywać kolejne gole?
Nie. "Baszczu" to jest obrońca, on do końca szuka podania. Ja bym na przykład w jego sytuacji nie podawał. Miał strzelać.

Przed sezonem zakładałeś, ile strzelisz bramek?

Po tamtym sezonie nic sobie nie zakładałem. I nie zakładałem, że dobiję do 25 goli w tym sezonie (śmiech).

Kasia Jeleń & M. Górski
Fot. Maks Michalczak
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony