Strona główna » Aktualności » Paweł Brożek: Kibice żądali zwycięstwa

Paweł Brożek: Kibice żądali zwycięstwa

Data publikacji: 20-04-2008 21:53



"Zdawaliśmy sobie dobrze sprawę z tego, że kibice żądają od nas tego zwycięstwa. Byłem spokojny" – przyznał Paweł Brożek. Napastnik Wisły zaprzeczył tym samym pogłoskom, że zawodnikom mogło zabraknąć motywacji po zdobyciu tytułu mistrzowskiego.

Zostałeś okrzyknięty bohaterem tych derbów. Twoje bramki dały dzisiaj Wiśle zwycięstwo.
Cieszę się z tych bramek. Dadzą mi one komfort psychiczny, bo odskoczyłem od czołówki strzelców ligi. No i te dwie bramki dały nam w sumie zwycięstwo w tych trudnych derbach Krakowa.

Obie bramki zdobyłeś „szczupakiem”. Twój znak firmowy?
To był przypadek (śmiech). Dostałem fajne dwa podania i trzeba było tylko dołożyć głowę.

Czy przez to, że mistrzostwo zdobyliście wczoraj nie obawialiście się, że zabraknie Wam motywacji do tego meczu?
Nie... Nawet trener nam na to nie pozwolił. Zdawaliśmy sobie dobrze sprawę z tego, że kibice żądają od nas tego zwycięstwa. Byłem spokojny.

Czy nie zaskoczyła Cię postawa Cracovii w tym spotkaniu? Zawodnicy Stefana Majewskiego walczyli dzisiaj do samego końca.
Zgadza się. Myślałem, że po tej mojej bramce w 14. minucie siądziemy na nich i zdobędziemy kolejne bramki. Tak się jednak nie stało. Nie wiem, może było to spowodowane tym, że fizycznie troszeczkę odbiegamy niż w pierwszych meczach w tym sezonie. Stworzyliśmy więcej klarownych sytuacji i zasłużenie wygraliśmy.

Graliście dobrze, ale to Cracovia zdobyła bramkę na 1:1.
Było to na pewno jakieś zaskoczenie, bo nie spodziewaliśmy się tego. Rzut wolny z połowy boiska i bramka. No zdarza się, trudno.

Schodząc w drugiej połowie można było odnieść wrażenie, że nie byłeś zadowolony z takiego obrotu rzeczy. Liczyłeś na możliwość zdobycia trzeciej bramki?
Przeszła mi taka myśl po głowie, ale nie byłem zły. Byłem zmęczony i trener to zresztą widział.

Schodząc z boiska kibice bili Ci brawo na stojąco.
Wygraliśmy w końcu derby (śmiech). Cieszyłbym się, jakbym został do końca meczu. A kibicom – dziękuję.

Kasia Jeleń
Fot. Grzegorz Czop
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony