Strona główna » Aktualności » Paweł Brożek: Gdyby tak cały mecz

Paweł Brożek: Gdyby tak cały mecz

Data publikacji: 27-02-2009 21:34



"Trudno mi powiedzieć, z czego wynikały takie przestoje, szczególnie w pierwszej połowie. W drugiej części meczu graliśmy tak jak powinniśmy. Gdybyśmy tak grali od początku, to pewnie byśmy wygrali" - żałował po meczu z Polonią Bytom Paweł Brożek.

Co się stało z wami w pierwszej połowie?
Nie ma co ukrywać, że przespaliśmy pierwszą połowę i to ewidentnie. W drugiej zagraliśmy już tak, jak powinniśmy od początku, ale wtedy zabrakło nam skuteczności.

A jaka była przyczyna tej słabej postawy?
Gdybyśmy wiedzieli, na pewno byśmy tak nie zagrali. Trudno mi powiedzieć, z czego wynikały takie przestoje, szczególnie w pierwszej połowie. W drugiej części meczu graliśmy, jak powinniśmy. Gdybyśmy tak grali od początku, to pewnie byśmy wygrali.

A może to Polonia postawiła wam w pierwszej części wyższe wymagania?

Nie, to była tylko i wyłącznie nasza wina. Nie przetrzymywaliśmy w ataku piłki, między innymi ja. Stąd się brały takie proste straty, a także groźne kontry Polonii.

Czy wejście Marka Zieńczuka rozruszało waszą grę w drugiej połowie, czy to cały zespół zagrał lepiej?
Marek wszedł i grał jak prawdziwy skrzydłowy – wrzucał piłki w pole karne, a tego brakowało w pierwszej połowie. Z drugiej strony cała drużyna zaczęła grać lepiej. Lepiej odbieraliśmy piłki, lepiej rozprowadzaliśmy atak. Dlatego musimy to przeanalizować, przede wszystkim pierwszą połowę

Czołówka po tej kolejce może wam odjechać jeszcze bardziej.
Nie tego spodziewaliśmy się po tym meczu. Zapewne będziemy tracić pięć punktów po tej kolejce. Jest jeszcze dwanaście meczów do końca, więc mam nadzieję, że będziemy potrafili grać całe mecze tak, jak w Bytomiu w drugiej połowie.

Okazja do zrewanżowania się będzie już w środę w meczu z Lechem.

Mam nadzieję, że ten mecz nie podłamie nas psychiczni i będziemy potrafili się podnieść już w meczu z Lechem i udowodnić, że potrafimy grać w piłę.

Do meczu z Lechem chyba nie trzeba was motywować?
Dziś też byliśmy odpowiednio zmotywowani. Chcieliśmy wygrać i zbliżyć się do czołówki, bo wiadomo, jakie spotkania odbędą się w tej kolejce. Zobaczymy, może nie będzie tak najgorzej i inne zespoły z czołówki też poremisują i nadal będziemy tracić trzy punkty. Nie ma co ukrywać jednak, że wracamy ze spuszczonymi głowami do Krakowa.

M. Górski
Fot. Maks Michalczak
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony