Strona główna » Aktualności » Paweł Brożek: Czekałem do końca

Paweł Brożek: Czekałem do końca

Data publikacji: 15-11-2008 22:41



Napastnikowi Białej Gwiazdy nie udało się dzisiaj ustrzelić hat-tricka. W sytuacji, w której mógł zdobyć swoją trzecią bramkę nie zdołał przelobować bramkarza. "Akurat w tym fragmencie naszego boiska było grząsko i stopa zatrzymała się w błocie. Przez to nie strzeliłem" - przyznał Brożek.

Pierwsza połowa nie zapowiadała wydarzeń, jakie miały miejsce w drugiej odsłonie.
Widać było na boisku, że Lechia bardzo dobrze się broniła. To był podobny mecz do tego z ŁKS-em, tylko tam akurat bramki nie padły. Rozmawialiśmy o tym, że gdybyśmy wcześniej zdobyli bramkę, to wynik byłby bardzo wysoki. Tak musieliśmy walczyć do końca.. Udało się nam to i zaczęliśmy grać swobodnie, z polotem. Było to widać na boisku.

Właśnie do pierwszej bramki brakowało Wam tej swobody. Jak to jest?
Może nie zagraliśmy jakiegoś wielkiego spotkania w pierwszej połowie, ale stworzyliśmy parę sytuacji. Gdyby wtedy padła bramka, to ciśnienie z pewnością by z nas zeszło. Mówi się o tej naszej nieskuteczności i to na pewno siedzi w naszej głowie.

Udało Ci się zdobyć bramkę "krzyżakiem".
Na piątym metrze to najtrudniejsze piłki – gatunkowo oczywiście. Gdy człowiek takich nie strzela, to wychodzi na gamonia. Był luz i podanie było bardzo dobre.

Miałeś okazję zdobyć podczas tego meczu hat-tricka.
Bramkarz siedział i próbowałem podciąć tą piłkę nad nim. Akurat w tym fragmencie naszego boiska było grząsko i stopa zatrzymała się w błocie. Przez to nie strzeliłem.

Jak strzelało się karnego?
Po prostu patrzyłem na bramkarza i czekałem do końca, który róg wybierze. Dlatego zdecydowałem i spokojnie strzeliłem.

Za wypracowanie tego karnego Piotrek dostanie dzisiaj jakąś nagrodę?
Akurat dzisiaj się nie spotkamy. Mamy swoje żony i musimy się nimi zająć (śmiech).

M. Małek
Fot. Maks Michalczak
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony